Znane osoby, które nigdy nie istniały

Pewnie myślisz, że tytuł tego wpisu jest idiotyczny. Ale spokojnie, nie padło mi na głowę – póki co świetnie się trzymam, przynajmniej na razie, dopóki ciągle jeszcze nie udało mi się spaść ze schodów przy lunatykowaniu (chociaż już raz przygrzałam głową prosto w drzwi szafy…).

Co do tytułu – jak można być znanym i jednocześnie nie istnieć? Dobre pytanie. Sama się zastanawiam.

Myślę, że można to interpretować na 2 sposoby.

Model myślenia #1

Kiedy przeczyta się coś takiego, od razu pojawia się w głowie lampka z napisem „teorie konspiracyjne”. W końcu to specjalność w świecie znanych osobistości. Chwilę później daje o sobie znać krwawa żądza wyciągnięcia na światło dzienne brudów wszystkich celebrytów naraz.

Taki jest jeden model myślenia. Ale ja widzę to inaczej i chciałabym Ci pokazać moje rozumowanie.

Model myślenia #2

Pomyśl: co to znaczy, że ktoś jest znany? „Znany” to nie to samo, co „popularny”. A nawet, jeśli ktoś jest popularny, to jego popularność może mieć różny zasięg – od osiedlowego podwórka po wszystkie kanały telewizyjne świata. Dla mnie znana osoba to po prostu ktoś, o kim się wie, że istnieje.

Ale jak można być znanym i jednocześnie nie istnieć? Moim zdaniem można, jeśli potraktuje się to jako metaforę. Mówi się, że żeby zaistnieć w dzisiejszym świecie, trzeba mieć znajomości, pieniądze albo być geniuszem przewyższającym Einsteina. Osobiście nie chcę w to wierzyć. Wypieram z siebie ten fakt jak tylko mogę, bo to bardzo pesymistyczna perspektywa. Jednak cichutko muszę przyznać, że coś w tym jest.

Istniejesz tylko, jeśli zrobiłeś coś wielkiego. A jeśli jesteś przeciętniakiem, to tak, jakby Cię nie było. Po prostu znikasz w tłumie i jesteś tylko jednym z wielu przechodniów, biegnących chodnikiem w sobie tylko znanym kierunku. Prawie nikogo nie obchodzi, dokąd zmierzasz.

Znane osoby, które nigdy nie istniały – jak to możliwe?

Jak dla mnie taką osobą jest każdy z nas. Mamy wokół siebie ludzi, którzy nas znają – jedni mają takich osób więcej, inni mniej, ale każdy na swój sposób jest znany. Żyjemy, ale jednocześnie nie istniejemy, bo wielki świat jeszcze o nas nie usłyszał. Pewnie o większości nigdy nie usłyszy. Ale czy to ważne? Ważne, żeby mieć wokół siebie ludzi, którzy sprawią, że będziemy się czuli, jakbyśmy istnieli.

Bo każdy z nas istnieje, a każde takie istnienie jest piękne i wyjątkowe.

Ja sama mam wokół siebie wiele takich osób. Dla mnie istnieją i zawsze będą istnieć, bo każdy jest tak wyjątkowy, jak wyjątkowe są kształty wszystkich śnieżynek świata.

Poznajcie moich znajomych!

Niepokonany informatyk

Słynie z tego, sypia tylko 3 godziny dziennie. Przez resztę czasu zapierdziela jak mały rosyjski czołg i robi milion rzeczy w godzinę. Gada jak najęty. Pracuje na 4 etatach. Jest zawodowym pomagaczem i często ratuje tyłek życiowym sierotkom. Mimo tylu rzeczy na głowie zawsze znajdzie czas, żeby pójść z Tobą na kawę. I to wszystko bez dopalaczy!

Bloger bez skrupułów

Bezwzględny i bezlitosny, a jednocześnie przesympatyczny. Nie wiadomo, czy bierze życie na serio, czy nie. Na pewno korzysta z niego, jak tylko może. Mówi różne mądre rzeczy, na przykład o blogowaniu. Nijak nie da się przewidzieć, co zrobi. Zawsze jest sobą i zawsze wie, co powiedzieć. Kiedyś jeszcze o nim usłyszysz.

Niepozorna dziewczyna

Inteligentna jest, skubana, chociaż na pierwszy rzut oka nie daje tego po sobie poznać. Lubi mówić i dlatego często to robi, ale jeśli ktoś mówi więcej niż ona, jest tą mądrzejszą i daje się temu komuś wygadać. Nosi dwie różne skarpetki. Czyta książki na tony. Ma wielkie marzenia i na pewno uda jej się je spełnić. To wszystko przez skarpetki, oczywiście.

Czaruś – iluzjonista

Znany z tego, że umie zrobić show. Potrafi wyciągnąć dychę zwiniętą w rulonik z dopiero co przeciętej pomarańczy. I sam wymyślił, jak to zrobić! Mózg nie nadąża! Obraca się w świecie fotoreporterów, fleszy i wielkich branżowych imprez. Gość umie się ustawić. Kiedyś prześcignie umiejętnościami nawet Davida Copperfielda.

Kochany Filipińczyk

Jest diakonem. Po przyjęciu święceń kapłańskich w Kanadzie chce wrócić na Filipiny i tam pomagać ludziom. Najchętniej oddałby innym wszystko, co ma – wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale to najprawdziwsza prawda! W 2 dni dał mi więcej niż ktokolwiek inny przez pół roku – parasol, bransoletkę, książkę, portfel, wisiorek, gumową opaskę na rękę… Dawanie to jakby jego pasja. Jest kochany, mówi dużo o miłości i kiedy z nim rozmawiasz, masz wrażenie, że jest Twoim bratem.

Pan Nie do Ogarnięcia

Tego człowieka nigdy nie pojmę. Nie wiem dokładnie, co robi, nie mam pojęcia, co myśli, ani jakie ma plany. Nie wiem nawet, ile ma lat, chociaż znam go już pół roku. Generalnie trudno się z nim rozmawia. Ale jest tak uroczy, tak pozytywny i tak bardzo przyciąga do siebie ludzi, że nie da się go nie lubić. Jest też dość mocno szurnięty. Podobno chce kiedyś założyć firmę, więc jeśli zgłosi się do Ciebie koleś z prośbą o współpracę i będzie Ci mówił, że zakłada biznes, bo chce kupić sobie kozę – wiedz, że to on.

Remi

Był moim znajomym przez najciekawiej przegadane 45 minut w życiu. Dosiadł się do mojego stolika w restauracji, bo czekał na kogoś. Okazało się, że przez 30 lat był hinduistą, ale niedawno nawrócił się na chrześcijaństwo. Podczas chrztu musieli odprawiać na nim egzorcyzmy. Nie ma w domu telewizora i modli się 4 godziny dziennie. Kocha sztukę. Pewnie ma jeszcze tysiąc innych ciekawych cech, ale nie zdążył mi o nich opowiedzieć.

Szalony podróżnik

Jest w moim wieku, i kiedy ja siedzę w domu i czytam książki, on biega po dżungli w Tajlandii. Za niedługo znowu gdzieś leci, i to na cały miesiąc. Nie planuje żadnego zakwaterowania. Będzie mieszkał u tubylców i jadł robaki. Rodzice nawet nie schodzą już na zawał, bo wiedzą, że to nie ma sensu.

Światowej sławy geniusz

Jeszcze nie jest znany, ale na pewno będzie. Być może wynajdzie eliksir wiecznej młodości albo coś w tym rodzaju. Co ciekawe, nie musi się uczyć, bo jego mózg jakimś cudownym sposobem naturalnie chłonie wiedzę. W czasie, który każdy inny człowiek na jego miejscu poświęciłby na naukę, on ogląda „Gotowe na wszystko”. Jeśli Twoje dziecko będzie chciało studiować chemię, nie wysyłaj go na Oxford, bo Pan Geniusz planuje zostać tam profesorem i gnębić studentów.

Spec od waty cukrowej

Poważny biznesmen w koszuli, który swój własny biznes rozkręca dzięki sprzedawaniu waty cukrowej. Mało śpi i robi dużo rzeczy jednocześnie. Za niedługo na pewno wybije się na sam szczyt cukrowego rynku.

Pozytywny pesymista

Moim zdaniem najpiękniejsza sprzeczność, jaka może się zdarzyć. Nie mam pojęcia, jak można tak pozytywnie narzekać, ale temu chłopakowi się to udaje! A kiedy on narzeka, Ty się śmiejesz! Magia!

Przyszły najbardziej poczytny pisarz świata

Sama zajawka jego następnej powieści przewyższa jakością pod wszystkimi względami jakieś 80% książek. Nawet niedawno powiedział mi, że ratuję świat, pisząc bloga! Prawdziwy artysta, któremu jedyną panią jest jego wena. Cholernie zdolny. Ale to przez korzenie, bo ma w rodzinie prawie samych profesorów. Tylko babcia nie ma doktoratu.

 

Ci wszyscy ludzie nie zdobyli światowej sławy. Dlatego dla większości ludzi nie istnieją, bo mało kto o nich wie. Ale każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego – potencjał, który może pomóc im zaistnieć. Ty również go w sobie masz.

Gdybym się zastanowiła, mogłabym tak wymieniać jeszcze przez godzinę, ale domyślam się, że przeczytanie tego wszystkiego mogłoby być dla Ciebie wyzwaniem.

Dlatego zamiast dalej się chwalić, zapytam Ciebie: a Ty ile znasz znanych osób, które nie istnieją?

Bardzo chciałbym je poznać!

  • Tomasz Ksobiak

    Podzielam wszystkie myśli zawarte w tym wpisie w całości:) Dzisiejszy świat podzielił „Nas” na tych, którzy regularnie brylują, zajmując zarówno pierwsze strony gazet, jak i czas antenowy popularnych i „opiniotwórczych” kanałów TV oraz na tych, którzy „nic nie znaczą” i w owczym pędzie przemierzają swoje życie bez „wychylania” się poza granicę progów własnych mieszkań czy domów. Tylko, czy tak naprawdę ma to jakiekolwiek znaczenie? Monika i osoby w komentarzach piszą o swoich znajomych. Każdy z nas ich ma. Niemniej uważam, że warto przeżyć życie w swoim małym świecie, całkowicie poza fleszami reflektorów i wielkimi scenami w taki sposób, aby w chwili kiedy przyjdzie nam zakończyć swój żywot móc w pełni usatysfakcjonowanym położyć się i spokojnie czekać. Wystarczy również, kiedy w tej ostatecznej chwili jedna tylko ręką będzie w naszym pobliżu.

    • Mądre słowa 🙂 Nic dodać, nic ująć. Dzięki Tomek!

  • a już spodziewałam się konkretnych postaci w stylu wujek Ben`s

    • Właśnie taki był zamiar, żeby to było coś nieoczekiwanego 🙂

  • A wiesz, że jak tylko zobaczyłam tytuł, to pomyślałam sobie o swoich znajomych? Świetny wpis!

  • Beti

    Nieraz nad tym rozmyślam. Zyjemy, jestesmy znani dla bliskich ale po śmierci bedzie nic. Zapomnienie.
    Poczucie tego, że chce być nie zapomniana chodzi za mną juz od 13vroku życia. Troche mlody wiek jak na egzystencjonalne problemy ale… Znajde sposób. By świat o mnie nie zapomniał !

    Pozdrawiam 🙂 http://nekointravel.blogspot.co.uk/

    • Kurczę, jak przeczytałam Twój komentarz to od razu przyszła mi do głowy jedna myśl: „Gwiazd naszych wina”. Czytałaś albo widziałaś film? Jeśli nie, to koniecznie musisz zobaczyć! Główny bohater jest do Ciebie bardzo podobny pod tym względem 🙂 Może jego rozwiązanie tego dylematu też dla Ciebie będzie dobre 😀

  • Policzyłem i znam 10 osób które nie istnieją 🙂
    Czytając między wierszami można dostrzec wiele niuansów odnoszących się do osoby piszącej.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie w wolnej chwili.
    https://blogmaciek.wordpress.com/2017/03/05/minimalizm-przemyslenia/