Waga Zwycięstwa 6 w Gliwicach: Pyszności na wagę

Dla kogo jest ten wpis?

Lubiących różnorodność

Zabieganych

Amatorów łatwych, szybkich i pysznych przepisów

Miłośników restauracji z jedzeniem na wagę

Mieszkańców Gliwic i okolic

Narzekających na brak pomysłów na obiad

Leniwych, którzy wolą wydatkować energię na wszystko oprócz gotowania

 

W ubiegłe wakacje w drodze powrotnej z pracy codziennie mijałam jeszcze wtedy nowo otwartą restaurację z jedzeniem na wagę. Była godzina 15:00, więc pora obiadowa zbliżała się ku końcowi, ale ludzie w środku zdawali się o tym nie wiedzieć. Poupychani w restauracji jak śledzie w puszce, zajmowali wszystkie stoliki, co do jednego. Wchodzący na bieżąco wymieniali się tylko miejscami z wychodzącymi. Zawsze na ten widok myślałam sobie „Co takiego dobrego oni tam mają, że tak to działa na ludzi?”. Czyżby to była odpowiedź na pytanie „Gdzie dobrze i tanio zjeść w Gliwicach?”? Obiecałam sobie, że kiedyś sprawdzę. I sprawdziłam, całkiem niedawno, a co z tego wyszło, możecie przeczytać poniżej, w kolejnej recenzji restauracji, tym razem w Gliwicach.

 

Pokaż kotku co masz w środku!

Spece od marketingu i reklamy odwalili świetną robotę, nadając lokalowi nazwę „Waga Zwycięstwa 6”. Po pierwsze, znajduje się on przy ulicy Zwycięstwa 6, więc łatwo zapamiętać adres. Jest to bardzo blisko rynku w Gliwicach – wręcz wymarzone miejsce na restaurację. Po drugie, od razu wiadomo, że jest to restauracja z jedzeniem na wagę. I wreszcie po trzecie, dzięki takiej nazwie jeszcze przed odwiedzeniem tego miejsca mamy z nim pozytywne skojarzenia, no bo czy w miejscu, które nazywa się „waga zwycięstwa” cokolwiek może być porażką? Oczywiście, że nie. Więc z założenia jedzenie też jest pyszne.

Uwielbiam restauracje z jedzeniem na wagę. Zawsze mają duży wybór. Można wziąć wszystkiego po trochu albo pójść na całość i załadować cały talerz ulubioną potrawą. Jedno jest pewne: nie można wyjść stąd głodnym. Poza tym to dobre rozwiązanie obiadowe dla zabieganych – przychodzisz, bierzesz, jesz i lecisz dalej. Gliwicki lokal nie jest gorszy od innych – wybór jest naprawdę ogromny. Do wyboru jest zawsze kilka propozycji:

  • mięs
  • węglowodanowych dodatków
  • dań jednogarnkowych
  • warzyw

Do obiadu możemy sobie dobrać:

  • kawę
  • herbatę
  • wodę
  • lemoniadę
  • świeżo wyciskane soki

Oprócz tego zawsze do wzięcia jest również zupa, co nie zawsze się zdarza w restauracjach tego typu. Jeśli zapłacimy więcej niż 15 zł, dostaniemy lemoniadę gratis. Niewątpliwym plusem, który dodaje wizytom w „Wadze Zwycięstwa 6” uroku jest fakt, że menu jest codziennie inne. Trochę tak, jak u mamy – przychodzisz i nigdy nie wiesz, na co trafisz.

 

Gość w dom, jedzenie na stół

Ja należę do tych, którzy w restauracjach typu „bierz co chcesz” wolą spróbować wszystkiego. Niestety tym razem to było niewykonalne, bo jednak mój talerz miał ograniczone rozmiary, tak samo, jak mój żołądek. Dlatego po długim zastanowieniu wzięłam:

Makaron z czerwonym pesto i czarnymi oliwkami

Surówkę z kapusty pekińskiej z kukurydzą i sosem jogurtowym

Ryż biały z kurkumą

Ziemniaki pieczone w przyprawach

Brokuły, kalafior i fasolka szparagowa z wody

Pieczone pomidorki

Mój obiad prezentował się tak.

Przyznacie, że całkiem sympatycznie. I nawet zdjęcie ładnie mi wyszło!

 

Rozkład na czynniki pierwsze

Gdybyście mieli ochotę i wenę, żeby w domu zafundować sobie taki talerz na obiad, to byłoby z tym trochę pracy. Trzeba by było przygotować dużo rzeczy, ale w bardzo małych porcjach.

Ryż wystarczy po prostu ugotować w osolonej wodzie z dodatkiem kurkumy, wsypcie tylko do gotowania dosłownie pół łyżeczki.

Jeśli chodzi o pieczone ziemniaki – nic prostszego. Myjemy je i kroimy razem ze skórką na kawałki pożądanej wielkości. Wrzucamy do miski, dodajemy łyżkę oleju i ulubione przyprawy. Świetnie nada się czerwona papryka, czosnek, pieprz, zioła prowansalskie, oregano, albo inne, to już zależy od Waszej kreatywności. Wszystko razem mieszamy i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy 15-30 minut, w zależności od wielkości kawałków. Najprościej po jakimś czasie dźgnąć jednego ziemniaka widelcem albo po prostu zjeść, żeby sprawdzić, czy jest gotowy. Próbowałam – uwaga, uzależniają!

Warzywa po prostu wrzucamy do wrzątku i gotujemy do miękkości.

Pomidorki wkładamy do piekarnika i pieczemy, może być nawet w tym samym czasie, co ziemniaki.

Makaron i surówka wymagają już trochę więcej interwencji kulinarnej, dlatego podaję przepisy.

 

Przepis na makaron z czerwonym pesto i oliwkami pochodzi z tej strony.

Składniki na 4 porcje:

400 g pełnoziarnistego makaronu penne

słoiczek suszonym pomidorów w oleju

2 ząbki czosnku

garść orzechów włoskich

3 łyżki startego parmezanu

4 łyżki oliwek (u mnie czarne)

 

Wykonanie jest dziecinnie proste.

Makaron gotujemy al dente według przepisu na opakowaniu.

Żeby zrobić pesto, wrzucamy wszystko do blendera: pomidory razem z zalewą, czosnek, orzechy i parmezan. I miksujemy.

Oliwki kroimy na plasterki. Mieszamy makaron z sosem, na górę układamy kilka plasterków oliwek i już.

 

Przepis na surówkę z kapusty pekińskiej z kukurydzą i sosem jogurtowym pochodzi z tej strony.

Składniki na 4 porcje:

1 mała kapusta pekińska lub pół dużej

puszka kukurydzy konserwowej

pęczek szczypiorku

2 łyżki majonezu

4 łyżki jogurtu naturalnego

łyżeczka cukru

sól i pieprz do smaku

 

Wykonanie, jak to z każdą surówką. Pokroić, wrzucić, wymieszać i gotowe 😀

 

Jak widzicie, wszystkie przepisy są bajecznie proste. Nie pozostaje nic innego, jak pójść do kuchni i coś pysznego z tego repertuaru wyczarować. Ale póki co przyjrzyjmy się naszemu obiadowi z bliska.

Szczegółowe zasady oceny każdego dania znajdziecie tutaj.

 

Kaloryczność

Makaron z czerwonym pesto i oliwkami

829 kcal na porcję

444,86 kcal na 100g

Autorka przepisu podaje, że składniki wystarczają na 4 porcje, ale w takim razie kaloryczność tych porcji na pewno nie jest dietetyczna. Winowajcą tak dużej kaloryczności jest przede wszystkim olej z suszonych pomidorów. Żeby troszkę „uszczuplić” ten przepis wystarczy zmniejszyć ilość oleju. Co prawda górna prawidłowa granica kaloryczności obiadu to 40% zapotrzebowania, czyli w przypadku diety 2000 kcal jest to 800 kcal, ale i tak obiad składający się tylko z tego makaronu dostarczyłby jedynie tłuszczów i węglowodanów. Zjeść można, ale szczyt bogactwa witaminowego to to nie jest.

 

Surówka z kapusty pekińskiej z kukurydzą i sosem jogurtowym

145,25 kcal na porcję

60,61 kcal na 100g

Uwielbiam surówki właśnie za to, że mają tak małą kaloryczność i dzięki temu można jeść, ile dusza zapragnie. Kaloryczność jak najbardziej na plus, mimo tych dwóch łyżek majonezu na liście składników. Oczywiście osoby bardzo dbające o linię mogą z tego majonezu zrezygnować.

 

Cały obiad

810,27 kcal na porcję

172,68 kcal na 100g

Muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam, ile na tym moim niewinnie i niskokalorycznie wyglądającym talerzu naprawdę było kalorii, szczerze się zdziwiłam. Tym bardziej, że po niecałych dwóch godzinach znowu byłam głodna! To wszystko przez ten makaron! Ogólnie jednak nie jest źle – 172 kcal na 100 g to przecież tylko trochę powyżej górnej granicy niskiej kaloryczności. Po prostu było tego dużo, i stąd też taki wynik końcowy. Plusem jedzenia w „Wadze Zwycięstwa 6” jest to, że możemy wybrać coś, co będzie bardzo niskokaloryczne, ale równie dobrze coś, co okaże się bombą kaloryczną. Warto tylko pamiętać, że, jak się okazało, nie zawsze niewinnie wyglądające potrawy w rzeczywistości nadają się dla osób na diecie redukcyjnej.

Ocena: 2 pkt

 

Procentowy udział energii z różnych składników odżywczych

W tym kryterium i w kilku następnych wezmę pod uwagę już tylko cały obiad, bez rozbijania go dodatkowo na makaron i surówkę.

Energia z białek 10%
Energia z tłuszczów 41%
Energia z węglowodanów 53%

 

Jak nietrudno było przewidzieć, większość to węglowodany, co zawdzięczamy dużej ilości warzyw i makaronowi. Na drugim miejscu tłuszcz, z pesto i sosu do surówki. Białka tak malutko ze względu na to, że nie było w naszym obiedzie ani mięsa ani roślin strączkowych.

Ocena: 2 pkt

 

Witaminy, minerały i błonnik

Z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że był to pełnowartościowy obiad. Zobaczcie sami, ile tego jest:

  • 60% błonnika (z makaronu i warzyw)
  • 39% żelaza (makaron i pomidory)
  • 40% magnezu (makaron i zielone warzywa)
  • 43% fosforu (makaron i warzywa)
  • 30% potasu (makaron i ziemniaki)
  • 73% witaminy C (kapusta pekińska)
  • ponad 30% witamin z grupy B: B1, B3, B6 i B9 (makaron)
  • 94% witaminy A (kolorowe warzywa)
  • 89% witaminy K (kapusta pekińska)

Można odnieść wrażenie, że makaron razowy to prawdziwa kopalnia składników mineralnych i witamin. I słusznie. Warto go jeść i próbować chociaż raz w tygodniu zastąpić nim ziemniaki, królujące niepodzielnie na polskich stołach. Oprócz tego, nawet w niepozornej kapuście pekińskiej znajdziemy całe mnóstwo witaminy K i witaminy C. Jak widać na odporność dobra jest nie tylko cytryna, ale też surówka.

Ocena: 12 pkt

 

Indeks glikemiczny

Makaron z czerwonym pesto i oliwkami

IG=35,4

 

Surówka z kapusty pekińskiej z kukurydzą i sosem jogurtowym

IG=42,3

 

Cały obiad

IG=49

Cukrzycy spokojnie mogą pozwolić sobie na taki obiad.

Ocena: 2 pkt

 

Typ posiłku

Wegetariański

Ocena: 2 pkt

 

Wielkość porcji

Oczywiście zależy od nas. Ale uważajcie, bo w Wadze Zwycięstwa mają bardzo duże talerze, więc będzie Was kusić, żeby wziąć więcej niż trzeba!

 

Optymalna pora dnia/kiedy zjeść

Taki talerz zieleniny, jaki ja sobie zafundowałam, nada się dosłownie na każdy posiłek. Jeśli nie będzie to obiad, trzeba by było jedynie zmniejszyć trochę porcję. Takie połączenie dostarcza dużo węglowodanów, więc doda nam energii o każdej porze dnia. Są to węglowodany złożone, więc nawet jeśli wybierzemy się do „Wagi Zwycięstwa 6” wieczorem z zamiarem zjedzenia kolacji, dobrze na tym wyjdziemy. Jedynym mankamentem może być tylko tłuszcz z makaronu -bo bądź co bądź, jest go całkiem sporo. Jest na to jednak bardzo prosta rada – wystarczy wziąć mniej makaronu i zastąpić go po prostu czymś innym, mniej tłustym. Trzeba pamiętać, że tłuszczu nie trzeba się bać, ale jeśli jest go za dużo, należy interweniować.

 

Nie samym jedzeniem człowiek żyje…

Ceny

W „Wadze Zwycięstwa 6” za 100 g zapłacimy 3,15 zł. To niedużo w porównaniu z innymi restauracjami tego typu, bo z tego, co zauważyłam, większość z nich każe płacić 3,69 zł za taką samą ilość. Jak przekłada się to na rozmiar naszego obiadu? Za mój zapłaciłam 13,10 zł, przy czym nie była to porcja, którą można się najeść przy normalnym poziomie głodu w porze obiadowej. Mój znajomy natomiast, jako typowy mięsożerca, nałożył sobie kawałek lazanii, porcję ryżu i mięsa i zapłacił prawie 20 zł. Dlatego myślę, że na tradycyjny obiad typu schabowy, ziemniaki i surówka trzeba wydać tutaj przynajmniej 15 zł.

Ocena: 2 pkt

 

Świeżość

Przy tak dużym ruchu, jaki jest normą w gliwickiej restauracji, ciężko mówić o nieświeżych daniach. Tace z dodatkowymi porcjami są donoszone na bieżąco. Tylko w ciągu 15 minut, kiedy jadłam obiad, kucharze 3 razy musieli uzupełnić tace z potrawami. Dzięki temu większość z nich jest stale gorąca. Dlatego za świeżość zdecydowanie duży plus.

Ocena: 3 pkt

 

Czas oczekiwania

Praktycznie żaden. Tylko tyle, ile czekamy w kolejce do kasy, czyli maksymalnie 2 minuty.

Ocena: 3 pkt

 

Wystrój

Jak dla mnie bardzo sympatyczny. Za ladą wisi wielka tablica z cennikiem i menu z napojami, wszystko napisane kolorową kredą. Mam słabość do menu na tablicach, więc może dlatego tak mi się podoba. Stoliki nowoczesne, są nawet długie stoliki ustawione pod oknami z krzesłami na wysokich nogach. To dobre rozwiązanie przy tak dużej liczbie klientów, bo dzięki temu przestrzeń jest maksymalnie wykorzystana. Lada z jedzeniem jest cały czas czysta, bo pani ekspedientka co jakiś czas przechadza się ze ściereczką i wyciera. Pełna profeska.

Ocena: 3 pkt

 

Co na to Zdrowojedzeniowy Maniak?

Chcąc jeść zdrowo i jednocześnie się najadać, można śmiało raz na jakiś czas wpaść do „Wagi Zwycięstwa 6” na pyszny obiad, sycącą kolację, albo po prostu ciekawą przekąskę. Zawsze znajdziemy coś dla siebie, jeśli tylko wcześniej znajdziemy wolne miejsce przy stoliku. Jeśli szukacie miejsca w Gliwicach, gdzie można dobrze i tanio zjeść – znaleźliście. Ceny przystępne, jakość bardzo dobra. Nic tylko wpadać 🙂

 

Ocena końcowa: 31/36 pkt, czyli test zdany na 86% 🙂

Zobacz, na którym miejscu w rankingu znajduje się Waga Zwycięstwa 6