Uzależniający cukier. Po co iść na odwyk?

Uzależniający cukier jest wszędzie.

Cukier to trzecie największe uzależnienie pod względem szybkości i ilości uzależnionych osób zaraz po alkoholu i papierosach. Uzależnieni jesteśmy wszyscy, bierzemy codziennie, i to po parę razy. Najgorsze jest to, że często o tym nie wiemy, bo cukier ukrywa się nawet w produktach, których byśmy o to nie podejrzewali – słonych przekąskach, produktach gotowych czy w ketchupach i musztardach (na przykład w ketchupie Pudliszki 1/3 to cukier).

 

Moim zdaniem cukier to najpoważniejsze uzależnienie z trzech powodów:

1. Na świecie więcej ludzi jest uzależnionych od cukru niż od alkoholu i papierosów razem wziętych. Amerykanie jedzą 0,9-1,3 kg cukru tygodniowo. Statystyczny Polak zjada „tylko” 0,8 kg cukru w tygodniu, czyli tyle, ile jest w 15,5 tabliczki mlecznej czekolady Milki. To daje dodatkowe 463kcal w diecie dziennie, podczas gdy Towarzystwo Kardiologiczne zaleca, aby kobiety ograniczały dostarczanie cukru w diecie do 100kcal, a mężczyźni do 150kcal.

2. Cukier powoduje ogromne szkody w organizmie.

3. Nie jesteśmy świadomi uzależnienia.

 

Jak to się dzieje, że uzależniamy się od cukru?

Obecność cukru we krwi powoduje podnoszenie się w mózgu poziomu serotoniny, czyli hormonu szczęścia. Dlatego wiele osób reaguje na stres zwiększonym apetytem na słodycze, których działanie przypomina działanie alkoholu. Ale wyrzut serotoniny po zjedzeniu czegoś słodkiego jest krótkotrwały, więc później szybko znów mamy ochotę na słodycze. I tak wpadamy w błędne koło. Chętniej kupujemy słodycze niż węglowodany złożone, właśnie dlatego, że dają poczucie szczęścia. Gdyby nie to, pewnie nie kupowalibyśmy ich w ogóle, bo węglowodany złożone wolniej się trawią, więc siłą rzeczy gdybyśmy zastąpili nimi cukier, jedlibyśmy zdecydowanie mniej. Bylibyśmy zdrowsi, szczuplejsi i dużo byśmy na tym zaoszczędzili. Z tego wynika, że jedzenie cukru zwyczajnie się nie opłaca, tak jak inne używki. Ale łatwo jest się uzależnić, bo każdy chce jak najczęściej czuć się szczęśliwy.

 

Przerażające jest to, że uzależnienie zaczyna się już od najmłodszych lat.

Wyobraźcie sobie takiego kilkumięsięcznego bobaska, który siedzi w foteliku dla dzieci i wcina kaszkę bananową z Bobovity – już wtedy to się zaczyna! Znalazłam kaszkę dla dzieci, w której cukier jest na drugim miejscu w składzie. A jeśli cukier jest na 1, 2 albo 3 miejscu, to taki produkt nie nadaje się do spożycia. Ale to jeszcze nic – im dziecko większe, tym więcej cukru potrafi pochłonąć. Co gorsza, większość rodziców nagradza dzieci słodyczami – lody za dobre oceny, czekolada za pomoc babci, i oczywiście kosz słodyczy z Wedla na urodziny. Ten maluch pewnie nie potrafi go nawet unieść, ale co tam – babcia się cieszy że dała wnusiowi prezent większy niż on sam. W dorosłości już tak nam zostaje –– tutaj ciasteczko, tutaj batonik, tutaj 2 łyżeczki cukru w kawie – i tak powoli coraz bardziej dajemy się wciągnąć w cukrowy nałóg.

 

Cukier to jedna z największych trucizn.

 

Co się dzieje, kiedy zjemy na przykład parę kostek mlecznej czekolady?

Podczas procesu oczyszczania został cukier pozbawiony witamin, substancji mineralnych i białek. Chcąc go strawić, organizm musi zużyć swoje zasoby witamin i innych cennych składników jak potas, wapń, magnez czy chrom. A kiedy kończy się zapas tych pierwiastków, organizm zaczyna je pobierać z kości, zębów i tkanek. Stąd bierze się m. in. próchnica i osteoporoza. Takie okradanie organizmu z pierwiastków nazywane jest zakwaszeniem. Jest one powodowane nie tylko przez cukier, ale też przez nadmiar białka, o czym pisałam tutaj. Cukier jest produktem silnie zakwaszającym organizm, a ten, dążąc do równowagi kwasowo-zasadowej, zaczyna zużywać coraz więcej pierwiastków z głębi ciała, więc mamy kolejne błędne koło. Dodatkowo zakwaszenie sprzyja powstawaniu nowotworów. Poza tym cukier negatywnie wpływa na wchłanianie witaminy C (o tym, w jaki sposób, możecie przeczytać tutaj).

 

Skutki przeciążenia cukrem są bardzo poważne.

W pierwszym etapie cukier magazynowany jest w wątrobie, ale zbyt duża jego podaż powoduje, że wątroba się powiększa. Gdy nadmiar glikogenu (glukozy zmagazynowanej w ciele) już się w niej nie mieści, zaczyna on wracać do krwi w postaci kwasów tłuszczowych, a stamtąd trafia do różnych miejsc na ciele i gromadzi się w najmniej aktywnych miejscach takich jak pośladki, brzuch, biodra czy piersi. Tak tyjemy, i to właśnie dlatego od niedawna to nie tłuszcz, ale właśnie cukier jest uważany za największego winowajcę nadwagi. Gdy i te miejsca wypełnione są już maksymalnie,  kwasy tłuszczowe zaczynają gromadzić  się w sercu i nerkach, powodując osłabienie ich funkcji. Odporność organizmu spada i jesteśmy bardziej podatni na wirusy, bakterie, grzyby. Cukier niszczy też bakterie żyjące w jelitach wytwarzające witaminę B, której rola w organizmie jest nieoceniona. Spadek poziomu witamin z grupy B powoduje poważny spadek zdolności oceny i możliwości zapamiętywania. Uszkodzeniu ulega również  układ nerwowy – może nawet dojść do częściowego paraliżu móżdżku, który odpowiada między innymi za  koordynację ruchową. Mamy też coraz mniej komórek nerwowych, więc krótko mówiąc – cukier ogłupia!

 

Czy możemy coś z tym zrobić?

Teraz na waszych twarzach powinno malować się histeryczne przerażenie, ale spokojnie, bo miałam zacząć was uspokajać 😀 Co prawda jesteśmy w tragicznej sytuacji, ale możemy jeszcze coś z tym zrobić.

1. Część naszego mózgu zwana hipokampusem wytwarza dziennie 700 nowych komórek nerwowych. Możemy zwiększyć tą liczbę poprzez niepodjadanie między posiłkami, dostarczanie flawonoidów np. z gorzkiej czekoladzie albo jagód, i kwasów omega-3, znajdujących się przede wszystkim w tłustych rybach.

2. Możemy wyeliminować kofeinę i nadmiar soli z diety, ponieważ powodują one zwiększone łaknienie, co prowadzi do większego spożycia produktów bogatych w cukier.

3. Możemy zrezygnować z produktów z białej mąki, ponieważ po strawieniu zamieniają się w cukier.

4. Pomoże nawet mycie zębów po jedzeniu.

5. I moim zdaniem najlepsza rada: podobno jeden uśmiech jest w stanie pobudzić mózg w takim stopniu jak 2000 tabliczek czekolady. Więc wyrzućcie cukier za okno i zacznijcie się uśmiechać, bo przecież uśmiech nic nie kosztuje, a 2000 tabliczek czekolady to około 6000zł. A efekt ten sam 🙂