Sprytny sposób, żeby wreszcie zacząć być fit!

Od zawsze chciałeś zacząć się zdrowiej odżywiać, ale co roku kończy się w najlepszym razie na tygodniowym trwaniu przy tym postanowieniu? Nie masz motywacji, żeby zmienić sposób odżywiania? Jest na to rada. Nie będzie to poradnik w stylu YouTubowych speców od motywacji, ale bardziej zdroworozsądkowe i trochę sprytne podejście do sprawy.

 

Dlaczego diety nie skutkują?

Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego zdrowy sposób odżywiania wzbudza w wielu osobach opory i niechęć do zmiany? Dlatego, że tak naprawdę tego nie chcą. Są przywiązani do czekoladowych batoników i hamburgerów z budki jedzonych na obiad. Lubią ich smak i dlatego trudno im z tego zrezygnować. Wiedzą, że takie jedzenie nie oznacza nic innego niż dodatkowe kilogramy, ale i tak nie potrafią sobie go odmówić. Nie zmienia to jednak faktu, że duża część tych osób jest niezadowolona ze swojego wyglądu. Dlatego próbują różnych diet, które albo każą im drastycznie zmniejszyć ilość zjadanych kalorii albo zrezygnować z największej przyjemności, jaką jest jedzenie tego, co lubią. W obu przypadkach efektem jest złe samopoczucie, efekt jo-jo i zniechęcenie.

Takie osoby widzą przede wszystkim negatywne strony zdrowego jedzenia, bo nigdy nie doświadczyły żadnych pozytywnych uczuć za sprawą sałaty, chudego twarożku ani owsianki. Ale przyczyną nie jest w tym przypadku nieskuteczność zdrowego odżywiania, tylko złe podejście do niego. Jeśli człowiek, który dotychczas uwielbiał wizyty w McDonald’s z dnia na dzień zacznie jeść marchewki tylko po to, żeby lepiej wyglądać, to nic dziwnego, że na takiej diecie hamburgery i frytki będą go kusiły sto razy bardziej. To donikąd nie prowadzi. Taka osoba będzie miała poczucie, że okrada się z przyjemności, a dostosowanie się do nowego sposobu odżywiania zajmie jej dużo czasu i będzie ją kosztowało bardzo dużo energii. Trzeba wiedzieć, jak sprytnie do tego podejść, żeby zadziałało.

 

Ideały? Tylko w bajkach i na księżycu

Nie trzeba wcale być największym na świcie fanem fast foodów, żeby wiedzieć o czym mówię. Każdy z nas ma swoje własne małe żywieniowy grzeszki, których chciałby się pozbyć, żeby lepiej się czuć i lepiej wyglądać. Ja na przykład uwielbiam odgrzewane ziemniaki, najlepiej lekko przypalone. Wiem, że przez wielokrotne odgrzewanie mają niebotycznie wysoki IG i wiele substancji rakotwórczych – im bardziej przypalone, tym więcej. Kiedyś mogłam jeść je na kilogramy, ale teraz staram się to ograniczać. Podobnym grzeszkiem może być podjadanie chipsów przy oglądaniu telewizji albo popijanie obiadu Coca-Colą. W moim i wielu innych podobnych przypadkach skuteczna jest metoda opisana poniżej.

 

Jak zamienić hamburgery na marchewki?

NAJKUTECZNIEJSZA STARTEGIA WPROWADZNIA ZMIAN

 

Żeby na trwałe wprowadzić jakąś pozytywną zmianę w życie, musisz spełnić dwa warunki: musisz wiedzieć, po co to robisz i musisz być przekonany, że Twoje dalsze życie z tą zmianą będzie lepsze. I dotyczy to nie tylko sposobu odżywiania, ale wszystkich innych obszarów życia.

Punkt pierwszy jest dość łatwy w obsłudze. Jeśli chcemy coś zmienić, to zawsze mamy ku temu jakiś powód. Najczęściej jest to niezadowolenie z obecnej sytuacji. W przypadku jedzenia będzie to przykładowo nadwaga. Sęk w tym, że żeby nasza motywacja była wystarczająco silna, musimy BARDZO chcieć osiągnąć nasz cel. Musi robić nam się gorąco na samą myśl o tym, jak świetnie będziemy się czuli, kiedy już go osiągniemy. Żeby uzyskać taki efekt, najlepiej wypisz sobie jak najwięcej korzyści i jak najwyraźniej sobie je wyobraź. Jeśli nie czujesz motylków w brzuchu po przeczytaniu Twojej listy, znaczy to, że wypisane korzyści nie przemawiają do Ciebie wystarczająco mocno.

Ten punkt pojawia się w wielu poradnikach jako samodzielna skuteczna strategia osiągania celów. Ale moim zdaniem to za mało. To dlatego, że cel nie uświęca środków. Wizja Twojego płaskiego brzucha w bikini nie sprawi, że polubisz znienawidzoną od dzieciństwa owsiankę. Tutaj niezbędny jest drugi krok, czyli przekonanie, że życie ze zmianą, którą chcesz wprowadzić, będzie lepsze i łatwiejsze. Tutaj nie chodzi o cel, tylko o to, żeby środek do tego celu był dla Ciebie odpowiedni i żeby również sprawiał Ci przyjemność. Musisz tylko sprawdzić, co na Tobie działa, a co nie. Do tego też przyda się odpowiednie podejście. Zamiast z dnia na dzień przechodzić na dietę 1000 kalorii radzę Ci najpierw sprawdzić, czy jesteś w stanie bez uszczerbku na zdrowiu i psychice jeść trochę mniej niż dotychczas, na przykład zrezygnować z trzeciej kromki chleba na kolację. Potraktuj to jako mały eksperyment i podejdź do tego z nastawieniem „Kurczę, ciekawe, co by się stało, gdybym codziennie jadł na kolację tylko 2 kromki chleba”. To tylko jedna mała zmiana, więc nie wywoła takiego szoku jak całkowita zmiana sposobu odżywiania. Być może będziesz dzięki temu lepiej sypiał, a być może nie będziesz mógł zasnąć przez burczenie w brzuchu. Sprawdzaj to przez kilka dni i obserwuj.  Bez presji. Jeśli będziesz czuł się lepiej, będzie Ci łatwo wprowadzić tę zmianę w życie, bo na własnej skórze zdążyłeś doświadczyć jej pozytywnych skutków. Zrób to i zacznij pracować nad następną. Jeśli nie – nadal wcinaj 3 kromki i szukaj dalej, tak długo, aż znajdziesz coś, co będzie dla Ciebie odpowiednie.

 

Do czego stosować tę strategię?

Ten sposób działa we wszystkich dziedzinach życia i moim zdaniem jest najskuteczniejszą strategią wprowadzania zmian. Dieta to właśnie jedna z tych dziedzin. A każda zmiana na lepsze to krok do szczęśliwszego Ciebie. To może być nawet mała zmiana, jak na przykład jedzenie jednego batona dziennie zamiast trzech. Siła tego sposobu polega na tym, że pewnego dnia może Cię doprowadzić do całkowitego zrezygnowania ze słodyczy. Ważne jest przede wszystkim Twoje podejście. Nie postrzegaj zdrowej diety jako przykry obowiązek, konieczny do osiągnięcia wymarzonej sylwetki. Również bez wybitnie zdrowego jedzenia da się dobrze wyglądać, o czym pisałam tutaj. Podejdź do tego raczej z nastawieniem „Spróbuję robić to  przez jakiś czas. Zobaczymy co się stanie.”. Potraktuj to jako swój osobisty, niezobowiązujący eksperyment. Jeśli się uda – świetnie! Zyskasz przekonanie, że to, co robisz, nie jest ani nieprzyjemne, ani trudne, a do tego działa. Jeśli się nie uda – nic nie tracisz.

 

I co teraz?

Jestem pewna, że masz przynajmniej podstawowe pojęcie o tym, jak powinno wyglądać zdrowe odżywianie, bo w dzisiejszych czasach jest to już temat dość oklepany. Według Google Trends największe boom przeżywało w 2004 roku, kiedy to ludzie na potęgę wyszukiwali w Internecie informacji na ten temat. Dzisiaj ta tendencja stopniowo maleje, ponieważ większość osób ma już podstawową wiedzę. Na tropie faktów żywieniowych Internet przeszukują teraz tylko dwa typy ludzi: ci, którzy chcą schudnąć i tacy jak ja, dla których wiedza o jedzeniu to niemalże sens egzystencji. Dlatego wierzę, że to Ty będziesz wiedział najlepiej, jakiej zmiany potrzebujesz. Jeśli zauważyłeś coś, co warto byłoby zmienić w Twoim sposobie odżywiania i CHCESZ to zrobić – po prostu to zrób i sprawdź, jakie będą efekty. I najważniejsze: baw się tym 🙂

PRZYKŁADY MAŁYCH ZDROWYCH ZMIAN

Codziennie rano zaraz po wyjściu z łóżka piję szklankę wody z cytryną, żeby poprawić metabolizm.

Codziennie do drugiego śniadania dołączam owoc.

Do każdego posiłku zjadam warzywo albo owoc.

Zaczynam jeść na mniejszych talerzach.

Codziennie wypijam przynajmniej jedną butelkę wody.

Ograniczam słodycze do dwóch kostek czekolady dziennie.

Przynajmniej raz w tygodniu jem rybę.

Jem ziemniaki maksymalnie dwa razy w tygodniu – w inne dni tygodnia zamieniam je na kasze, ryż i makarony.

Zamieniam białe pieczywo na razowe.

Zamieniam wędliny wieprzowe i kiełbasy na drób.

Zamiast dwóch łyżeczek cukru wsypuję do kawy/herbaty jedną, albo nie słodzę wcale.

 

W komentarzach napiszcie koniecznie, jakie zmiany Wy chcielibyście wprowadzić 😀

 

  • Zgadzam się w 100%! Metoda małych kroków jest najlepsza. Stopniowe wprowadzanie zmian żywieniowych sprawia, że powoli zmieniamy się na lepsze a jednocześnie nie jest to rewolucja, która nas przytłoczy i sprawi, że nie będziemy mogli się odnaleźć w nowej rzeczywistości żywieniowej.