optymizm

Optymistyczny wpis

Witam serdecznie wszystkich Czytelników „Jak to ugryźć?”! Nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się, że możemy się troszkę poznać! No właśnie, wypadałoby się przedstawić. Mam na imię Martyna i jestem autorką bloga optymistyczna.com. Kilka dni temu Monika rzuciła dość fantastyczny pomysł, by wymienić się wpisami. Temat jest równie wspaniały jak sam pomysł, bo chodzi o dzień z życia blogerki! Chociaż sama blogerką jestem od niedawna (tylko oficjalnie, mentalnie od urodzenia!) bardzo ucieszyłam się, że mogę troszkę opowiedzieć o sobie i swoim blogowaniu, a przede wszystkim złapać kontakt z Czytelnikami Moniki. W końcu ona jest super, więc Wy z pewnością też! No i oczywiście jednocześnie możecie podejrzeć, jak wygląda typowy dzień optymistki. Może ktoś się zainspiruję i przejdzie na pozytywną stronę mocy. To co, gotowi?

Moje blogowanie

Musicie wiedzieć, że życie typowej blogerki wcale nie jest lajkami usłane. Blogowanie to wybuchowa mieszanka kreatywności, zorganizowania i szukania fajnych memów dla czytelników! Wierzcie mi, w dziwne miejsca dotarłam z powodu tych memów, oj dziwne. Zresztą sami zobaczcie efekty zaglądając na fanpage Optymistycznej. Oczywiście ja tu sobie tak tylko suchary zapuszczam, a w rzeczywistości blogowanie to cudowne zajęcie i nie zamieniłabym go na żadne inne!

Mój typowy dzień

Bardzo trudno wybrać mi jeden, typowy dzień z mojego życia do opisania, bo swój tydzień dzielę na trzy bloki: uczelnia, weekend i raz na jakiś czas powrót do domu rodzinnego. Należę do grona tych szczęśliwych studentów, którzy nie mają żadnych dziwnych okienek, a wszystkie zajęcia mam upchnięte od poniedziałku do środy. Tak, dobrze rozumiecie. Mam cztery dni weekendu! Jak nietrudno się domyślić, to wymaga ode mnie szczególnej organizacji czasu. Z racji tego, że post piszę w środę poznacie moją typową środę.

Poranek

Poranki są moją ulubioną porą dnia! Zdecydowanie należę do rannych ptaszków. Wstaję zwykle między 5.30 a 6.00 i absolutnie nie oczekuję współczucia, bo ja to uwielbiam. Z samego rana jestem najbardziej efektywna i wykorzystuję to do granic możliwości. To znaczy, najpierw kawa, potem życie. Kawa o poranku jest najważniejsza! Potem czas na zdrowe śniadanko no i oczywiście blogowanie! Mam w zwyczaju zajmować się tym z samego rana, chociaż wiem, że wielu ekspertów odradza rozpoczynanie dnia od przesiadywania przy komputerze. Warto jednak pamiętać, że eksperci swoją drogą a życie swoją. Uważam, że powinniśmy postępować tak, jak NAM jest najlepiej i żyć w zgodzie z samym sobą! Uwalniając się od narzuconych „powinności” poczujecie się od razu lepiej, polecam! Wracając, kiedy wiele osób przewraca się na drugi bok, ja piszę wpisy, przygotowuję posty na Facebooka, grafiki i wiele innych. Spełniam się w tym co robię, więc taki poranek pomaga mi zachować optymizm przez resztę dnia.

Uczelnia

Będąc na uczelni staram się w pełni skupić na tym, co tam się dzieje. Staram się, chociaż różnie z tym bywa. W końcu wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Starania te polegają na słuchaniu, notowaniu i ewentualnie odrabianiu innych zadań jeżeli przydarzy się jakiś nudny wykład. Multitasking już na szczęście wychodzi z mody. Poza tym, kiedyś trzeba odpocząć od fejsa! Nawet blogerki czasem wyłączają WiFi, słowo!

Międzyczas

Bardzo ważny w ciągu mojego dnia jest też tzw. „międzyczas”. Zwykle w tramwaju odpisuję na komentarze, przemieszczając się pieszo z punktu A do punktu B zazwyczaj dzwonię w różne miejsca a stojąc w kolejce myślę nad tematami nowych wpisów. No i oczywiście uśmiecham się do każdego żyjącego stworzenia jakie spotkam. W końcu uśmiech, nawet ten wymuszony, obniża poziom stresu (tutaj znajdziecie naukowe dowody). Uwierzcie, połowę mojej listy zadań wykonuję właśnie przy okazji, między większymi zajęciami. Czas też warto oszczędzać.

Popołudnie

Z kolei moje popołudnia są … zwyczajne! Przygotowanie obiadu, uzupełnianie notatek albo nauka, fitness i zakupy. No i słucham jak dzieci moich sąsiadów urządzają wyścigi na korytarzu. Przez pół godziny. Jeżdżą na rolkach pod moimi drzwiami, ja zaczynam się denerwować i … chwila! Gdzie ten optymizm? Szybko wprowadzam kategoryczny zakaz narzekania! Zresztą, tutaj możecie poznać tą historię w całości.

Wieczór

Bardzo dużo mówi się o tym, by poświęcać wieczory tylko dla siebie. Ja robię odwrotnie! Wieczorami dzwonię do rodziców, spotykam się z chłopakiem i sprawdzam, co u moich przyjaciół. Dodatkowo w środy wyruszam w podróż przez pół Poznania na zajęcia z niemieckiego. Tak, niemiecki! Postanowiłam się w końcu nauczyć. I wiecie co? Uda się. Podchodzę do tego z ogromnym optymizmem i po prostu wiem, że wyjdzie!

A przed snem…

Tuż przed snem zawsze myślę o tym, ile dobrego spotkało mnie w życiu. Mam wspaniałych ludzi dookoła siebie, mam możliwość uczyć się czegoś, o czym zawsze marzyłam, a blogując mogę poznawać świetnych ludzi, jak Monika i jej Czytelnicy! Nie zawsze tak było, ja nauczyłam się optymizmu i wiem, że Ty też możesz! Odwiedź Optymistyczną i zobacz, jak to zrobić.

A jeżeli nie masz ochoty to mam do Ciebie tylko jedną prośbę. Uśmiechnij się, bez względu na wszystko.

Pozdrawiam serdecznie!

 

  • Jesteś mega pozytywną osobą! Fajnie się czytało. Też wstaję koło 6, zaczynam dzień od sprawdzenia poczty potem na rower. Dopiero po powrocie czas na prace.

    • Ta pochwała to zdecydowanie dla Martyny, mogę jej przekazać, ale możesz zrobić to też osobiście i odwiedzić jej bloga 😀 Zapewniam, że dostarczy Ci to całe mnóstwo optymizmu <3