Na dzień dobry: Wesołych Świąt!

Witajcie, ci po drugiej stronie światłowodu (albo innego rodzaju Internetów)!

 

Z tej strony Monika, ale proszę, żebyście mówili mi Monia – będzie prościej i mniej oficjalnie 😀

Na samym początku, tak jak w tytule wpisu, składam Wam najserdeczniejsze życzenia wesołych świąt, bo w końcu mamy dziś 25 grudnia!

Tak więc życzę Wam z całego serca, żebyście w te święta spędzili jak najwięcej czasu z rodziną, w pełnej miłości atmosferze. Żeby mimo braku śniegu dała się poczuć prawdziwa magia świąt. Żeby kolędy brzmiały w Waszych domach sto razy głośniej niż wszystkie radiowe hity razem wzięte. Żeby Kewin był tak zabawny jak nigdy dotąd. I najważniejsze: żeby wszystkie świąteczne potrawy okazały się tak lekkostrawne jak owocowa galaretka 🙂

 

Ale hola hola..

Galaretka może i jest lekkostrawna, ale każdy szanujący się Kowalski musi wiedzieć o niej coś jeszcze! Na pewno do świątecznych deserów używacie tych gotowych, w proszku, w kolorze szafirowym albo – moim ulubionym – smerfowym, prawda? I tutaj Was mają! Bo prawie żadna galaretka truskawkowa nawet obok truskawek nie stała. Smak ma dzięki sztucznemu aromatowi, a kolor dzięki barwnikowi. A kto wie, jak one na nas wpływają? To dopiero jest pytanie! Nie dość że pytanie, to jeszcze dylemat: zaoszczędzić czas, wsypać proszek do wody i mieć spokój czy bawić się w blendowanie truskawek, albo co gorsza, gotowanie kompotu i mieszanie żelatyny? 😀

 

Kompot czy proszek… Oto jest pytanie!

O takich i innych podobnych sprawach będzie właśnie ten blog. Tutaj wszystko będzie się kręciło wokół jedzenia. Myślę, że dla każdego coś się znajdzie – zarówno dla maniaków zdrowego stylu życia (takich jak ja 🙂 ), jak i jedzeniowych leniuszków, które szukają łatwych sposobów na w miarę zdrowe jedzenie albo chcą po prostu dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy. Znajdziecie tu artykuły o zasadach zdrowego odżywiania i faktach dietetycznych, ciekawostki dotyczące różnych produktów spożywczych i recenzje restauracji. Zresztą, co ja Wam będę mówić – wszystko jest tutaj.

Jutro ukaże się pierwszy „merytoryczny” post, więc wszystkich ciekawych serdecznie zapraszam 🙂

 

A tak bardziej od serducha…

Przyznam się szczerze, że piszę ten wpis z bijącym sercem. Bo wreszcie doczekałam się chwili, kiedy mogę napisać coś, co nie będzie tylko tekstem do szuflady. Z jednej strony to powód wielkiego entuzjazmu, bo strasznie się cieszę, że będę mogła podzielić się moimi małymi odkryciami, których dokonuję każdego dnia, z trochę większą publiką niż do tej pory. Ale jest druga strona medalu. Wobec wszystkiego mamy oczekiwania – wobec smaku lodów, wobec muzyki na dyskotece i wobec nowego odkurzacza. Tak samo Wy na pewno macie jakieś oczekiwania wobec tego, co chcecie tutaj znaleźć. Więc z drugiej strony prowadzenie bloga to też duża odpowiedzialność . Wyzwanie, żeby sprostać oczekiwaniom. Ale jest jedno proste rozwiązanie, żeby temu wyzwaniu sprostać: po prostu musiałabym wiedzieć, jakie są Wasze oczekiwania 😀 Tak więc trzeba ze sobą rozmawiać (wiem, tekst jakby wzięty żywcem z terapii małżeńskiej 😀 ) A na poważnie: będzie mi bardzo miło jeśli dacie znać, kiedy coś będzie się Wam podobało i kiedy zrobilibyście coś inaczej. Na pewno bardzo pomoże mi to przy następnych wpisach i dzięki temu wszyscy będziemy zadowoleni 🙂

Na dzisiaj to wszystko, w takim razie do jutra!

A jeśli chodzi o komentowanie – czas: START! 😀

  • Ania Żuk

    Bardzo podoba mi się nazwa, a wprowadzenie pobudziło moją ciekawość. Z niecierpliwością czekam na więcej 😀

  • Agata

    Super się zaczyna – pozdrawiam gorąco :*