Mam nudne życie, ale nie jestem typowym NOLIFEM

Jeśli uważasz, że Twoje życie jest strasznie nudne, wszyscy mają ciekawiej niż Ty, i generalnie w kwestii poziomu życiowej adrenaliny można porównywać Cię z leniwcem – pocieszę Cię w typowy polski sposób – ja mam gorzej. Szczególnie, kiedy mam wolny dzień od zajęć na uczelni, czyli na przykład dzisiaj.

Dlaczego mam strasznie nudne życie?

Tak wygląda mój typowy dzień.

Codziennie to samo. Wstaję między 5:30 a 6:00.

Przez pierwszą godzinę jestem robotem. Automatycznie odbębniam czynności, które sama wgrałam sobie na twardy dysk: siku, ćwiczenia, pamiętnik, codziennie to samo śniadanie, komputer. Do 7:00.

Od 7:00 do 8:00 piszę post na bloga.

Do 8:30 ogarniam życie – ubieram się i sprzątam pokój po wczorajszej „imprezie” (szczegóły niżej).

O 9:30 mój żołądek znowu domaga się jedzenia, więc wcinam moją ulubioną bułkę z burakiem. Wszyscy mi mówią, że oszalałam, i że przecież nie je się buraka z bułką. Ale nie słucham ich, bo mi smakuje.

Potem znowu komputer – blog albo praca.

O 11:00 godzinna przerwa na kawę.

Godzina komputera.

Obiad.

Znowu komputer, do 15:30.

Kolejna kawa.

Do znudzenia komputer.

O 18:00 komputer.

Co dwa dni o 19:00 jest impreza. Impreza polega na tym, że ćwiczę siłowo z laską z YouTube, a za ciężarki robią mi 5-litrowe butle z wodą z Biedronki. Za każdym razem po tych ćwiczeniach jestem tak zmęczona, że nie mam siły chować ubrań, maty do ćwiczeń i innych zabawek, i dlatego właśnie następnego dnia muszę to wszystko posprzątać.

Jeśli nie ma imprezy – komputer.

Serek wiejski.

Czasem umawiam się ze znajomymi – wtedy w miejsce któregoś siedzenia przed komputerem wciskam wyjście na 3-4 godziny.

Przed 20:00 robię sobie kąpiel. Bez komputera.

Od 20:30 do 21:30 czytam.

I na koniec idę spać.

I TAK DZIEŃ W DZIEŃ. Mówiłam, że mam strasznie nudne życie.

Można by powiedzieć, że jestem NOLIFEM.

Kto to jest nolife?

NOLIFE – osoba, która spędza większość czasu wykonując jedną czynność i zatraca się w niej, izolując się od otoczenia. Obecnie słowo to odnosi się najczęściej do osoby, która cały czas spędza przed komputerem (w szczególności w Internecie).

Źródło: www.slangu.pl

Hm. Według tej definicji – tak, typowy ze mnie NOLIFE. Ale nie takim zwykłym.

Jest kilka typów NOLIFÓW.

 

NO-LIFE TEST: Którym typem NOLIFA jesteś?

NOLIFE 1: Naprawdę jest NOLIFEM.

To koleś w podkoszulku i gaciach z dresu, który traci cały swój cenny czas na granie w CSa przy miseczce solonych orzeszków. Jest krótkowzroczny (dosłownie i w przenośni) i ma bardzo wąski światopogląd, bo jego ulubione zajęcie pochłania go bez reszty. Nie przejmuje się zbytnio światem zewnętrznym, w tym innymi ludźmi – chyba, że może z nimi pogadać o CSie. Okej – ludzie mają różne priorytety, więc takich też szanujemy. Ogólnie nie mam nic do graczy Jeśli ktoś lubi, to niech sobie gra, ja za to będę układać puzzle. CS to tylko przykład. To może być każda inna czynność, którą ktoś wykonuje „z klapkami na oczach”, bez ważnego celu – równie dobrze może to być obsesyjna nauka albo ciągłe scrollowanie Facebooka. Myślę, że doskonale wiesz, o co mi chodzi.

 

NOLIFE 2: Udaje, że nie jest NOLIFEM.

Tak jak NOLIFE 1, gra w CSa, ale chce zachować pozory przyzwoitości, dlatego ukrywa to, jak może. Wie, że w ten sposób marnuje tylko czas, który mógłby przeznaczyć na sto milionów innych, bardziej produktywnych rzeczy. Widzi przy tym, że ludzie wokół wybierają zwykle właśnie te „produktywne rzeczy”. Tylko, że on nie ma do tego zapału. W zasadzie dobrze mu w tym jego nolifowym życiu, byle tylko inni myśleli, że nie jest z nim tak źle.

 

NOLIFE 3: Biadoli, że jest NOLIFEM.

Ten delikwent nie gra w CSa. Albo przynajmniej nie jest to jego życiową pasją. Każdy z nas prędzej czy później, na dłużej lub krócej się nim staje. Mówi, że żyje w ciągłej rutynie, podczas kiedy inni zdobywają szczyty życiowych możliwości. Ania spotkała na fitnessie przystojnego Włocha, Bartek od miesiąca jest na kursie zdalnego zarabiania, a sąsiadka pojechała z mężem w środku zimy na 2 tygodnie na Malediwy. A on? Codziennie tylko praca, każde popołudnie spędza na kanapie, oglądając z dzieciakami pięćdziesiąty drugi raz Krainę Lodu i nie ma nawet z kim umówić się na kawę, bo nikt nie ma czasu. W sumie on też nie ma czasu. I gdzie tu jest sprawiedliwość?!

 

NOLIFE 4: Ma świadomość, że jest NOLIFEM, i jest z tego dumny.

Wie, że bycie NOLIFEM teraz oznacza stanie się za kilka lat takim LIFEM, że wszystkim opadną kopary. Ma dużo wspólnego z NOLIFEM 1, ale odróżnia go od niego jedna podstawowa cecha: poczucie celu. Pochłania go jego pasja i cały czas wytrwale dąży do tego, czego chce.

Pod koniec wpisu każdy typ NOLIFA znajdzie dla siebie małą radę.

 

Ja też jestem NOLIFEM

Moim zdaniem bycie NOLIFEM 4 to coś wspaniałego. I mogę z dumą powiedzieć, że nim jestem! Dlatego właśnie nie uważam, że moje życie nie jest nudne, chociaż wiele osób, patrząc z boku, mogłoby tak powiedzieć. Według mnie życie nie musi być niewyobrażalnie ciekawe, jeśli jest wartościowe.

Ostatnio usłyszałam coś takiego od mojego kolegi:

„Ty wstajesz w środku nocy, kiedy ludzie wracają z imprez, i wtedy ratujesz świat, pisząc bloga.”

Przyszły najbardziej poczytny pisarz świata

Może i coś w tym jest? Każdy ma jakąś swoją małą życiową misję. Moją na razie jest właśnie prowadzenie bloga. Robię to, żeby dzielić się z ludźmi różnymi rzeczami, czasem bardziej, czasem mniej mądrymi. Być może dzięki temu ktoś otworzy oczy na to, z czego dotąd nie zdawał sobie sprawy. Nawet jedna osoba, która pod wpływem jednego z wpisów stanie się o 1% szczęśliwsza to dla mnie znak, że to, co robię, ma sens. Byłoby cudownie, gdyby ktoś spróbował inaczej spojrzeć na swój związek po przeczytaniu wpisu o miłości, gdyby artykuł o motywacji dał komuś kopa do realizowania życiowego marzenia albo gdyby wskazówki,jak wcześniej wstawać, pomogły komuś z uśmiechem na ustach zwlec się z łóżka.

Co przyniesie przyszłość – zobaczymy.

Lubię swoje życie takie, jakie jest. To nie jest nuda. To jest rutyna, a rutyna jest pewną drogą do sukcesu. W tym sensie każdy może być NOLIFEM, i to takim, którego kiedyś będą nosić na rękach.

Mojemu życiu bardzo daleko do scenariusza filmu akcji. Ale ja nie chcę żyć w filmie akcji. Wolę spokój i poczucie, że wszystko, co robię, robię po coś.

Jak w moich oczach wygląda mój typowy dzień?

Wstaję tak wcześnie, bo ranek to najładniejsza pora dnia.

Ćwiczę, żeby z energią i uśmiechem zacząć dzień. Piszę pamiętnik, żeby za kilka lat móc przypomnieć sobie, jak kiedyś patrzyłam na świat i jak bardzo się zmieniłam. Jem codziennie nasiona chia i płatki owsiane z mlekiem, orzechami włoskimi i bananem, bo dzięki temu mój mózg ma się dobrze i mogę godzinami główkować nad najlepszymi pomysłami na wpisy.

Codziennie doglądam mojego bloga, bo to moje małe miejsce na ziemi – tylko moje.

Często piszę posty, bo dzięki temu się rozwijam, lepiej sama siebie rozumiem i mogę przekazać innym coś wartościowego. Teraz, pisząc ten tekst, nawet płaczę. Właśnie dla takich emocji się żyje.

Codziennie zjadam bułkę z burakiem, bo to mój znak rozpoznawczy – nikt inny tego nie robi.

Dwa razy dziennie piję kawę, żeby porozmawiać przy niej z rodziną.

Każdego dnia o 18:00 uczę się budować strony. Nie lubię tego, a jest mi to potrzebne, i dlatego zrobiłam z tego nawyk, żeby łatwiej było mi wytrwać.

Ćwiczę siłowo, bo mam sentyment do płaskich brzuchów.

Spotykam się ze znajomymi, bo ludzie dodają mi energii.

Słucham w wannie piosenek Jamesa Morrisona, bo kojarzą mi się z dobrymi wspomnieniami, do których warto codziennie wracać.

Czytam godzinę dziennie, żeby każdego dnia być lepszą wersją siebie, niż byłam wczoraj.

Dzięki temu idę spać z przeświadczeniem, że zrobiłam dobrą robotę. Że dobrze przeżyłam czas, który przecież nie był mi dany na własność. Wygrałam, mimo, że miałam tylko jedno podejście.

Czy ze świadomością tego wszystkiego mogłabym powiedzieć, że ma strasznie nudne życie?
Nie.

Co zrobić, żeby przestać być NOLIFEM?

Zastanów się, jaki styl życia Ci odpowiada. Co chcesz tak naprawdę zrobić ze swoim życiem. Każdy typ NOLIFA jest dla ludzi – Twoje życie to Twój wybór, musisz tylko zdecydować. Żyj tak, żeby było Ci dobrze.

NOLIFIE 1!

Jeśli to jest sensem Twojego życia – graj dalej w CSa! Strzelaj, morduj i rób wszystko inne, co się w tej grze robi! Pamiętaj tylko, że masz jedno życie i zastanów się, czy nie lepiej byłoby spożytkować je w sposób, który byłby bardziej pożyteczny dla Ciebie i innych. Miej też z tyłu głowy, że nawet granie w CSa wymaga zapłacenia rachunków na Internet, a pieniądze nie rosną w kapuście. Zresztą, jeśli gry to Twój świat, to pewnie nawet tego nie przeczytasz. Ale i tak w Ciebie wierzę.

NOLIFIE 2!

Zdecyduj się! Nie żyjesz dla innych, tylko dla siebie. Co Cię obchodzi, co inni sobie pomyślą? Chcesz do końca życia grać w CSa? Proszę bardzo! To jest Twoja decyzja, pamiętaj tylko, że każda decyzja ma swoje konsekwencje i będziesz musiał wziąć je na klatę. A jeśli chcesz zerwać z marnowaniem czasu – zrób to bez wymówek! Bądź dorosły i podejmij twardą decyzję! Kurczę, przecież masz tylko jedno życie – im szybciej zaczniesz żyć, tak jak chcesz, tym szybciej będziesz naprawdę szczęśliwy.

NOLIFIE 3!

Przestań sobie wmawiać, że Twoje życie jest nudne, bo nie jest – tylko je takim widzisz. Zacznij dostrzegać małe pozytywne rzeczy. A jeśli naprawdę potrzebujesz w życiu czegoś więcej, po prostu zacznij tego szukać. Cały czas zadawaj sobie pytania, co mógłbyś zrobić, żeby zacząć żyć bardziej. Szukaj. Obsesyjnie! Spędzaj całe godziny na przeglądaniu stron o znajdywaniu pasji, lepszym życiu i tym podobnych. Im intensywniej będziesz szukał, tym szybciej znajdziesz! Zastanów się, co chcesz zmienić, dowiedz się, jak to zrobić i wio! Masz pojęcie, ile ja musiałam się namęczyć, żeby wreszcie znaleźć coś, co mi się podoba? Robiłam w życiu wszystko: pisałam piosenki, szyłam ubrania, szydełkowałam, robiłam na drutach, haftowałam, pisałam powieści, grałam na gitarze i keyboardzie – wszystko po to, żeby stwierdzić, że to nie to. Ale nie uważam tego za stracony czas, bo dzięki temu wiem, że to nie dla mnie, i nie będę do końca życia się zastanawiać, co by było, gdyby. I dzięki temu wreszcie jestem tu, gdzie chcę być.

NOLIFIE 4!

Tak trzymaj! Pamiętaj tylko, żeby zachować równowagę między pracą, rodziną, znajomymi, własnym zdrowiem i innymi ważnymi rzeczami, a wszystko będzie dobrze!

Co to znaczy być LIFE?

W pewnej bardzo mądrej książce przeczytałam wczoraj, że nasze szczęście zależy od metafor, których na co dzień używamy, żeby określać rzeczywistość.

Pewna kobieta jedną metaforą na własną prośbę uprzykrzała sobie życie. Wierzyła, że „nawet najmniejszy przeciek może zatopić największy statek”. Dlatego ciągle narzekała, wtrącała się bez pytania i robiła wokół siebie niebywały zamęt – krótko mówiąc, była nieznośna. Kiedy zmieniła swoje podejście do życia, stała się zupełnie innym człowiekiem. Stało się to w momencie, gdy zastąpiła starą metaforą innymi: „Życie jest grą”, ”Życie jest tańcem”. A wydawałoby się, że to tylko słowa.

Dla mnie życie jest jak babeczka. Na początku nie wygląda dobrze, ale im więcej pracy włożymy w przygotowanie ciasta, tym wyjdzie lepsza. Żeby móc polać ją lukrem, musimy najpierw pozwolić jej urosnąć i pilnować, żeby się nie spaliła. A najlepsze, czyli wisienka, przychodzi dopiero na samym końcu. Poza tym, kto nie lubi babeczek? 🙂

Znajduj szczęście w małych rzeczach w swoim życiu i zastanów się, czy na pewno masz na co narzekać.

Na koniec mam jeszcze jedną bardzo ważną informację.

W najbliższą niedzielę, czyli 19 lutego, pojawi się na blogu post całkiem inny niż zwykle. Będzie chyba najważniejszy jak dotąd, dla Was i dla mnie. Zapraszam do zaglądnięcia, bo będę miała dla Was ofertę nie do odrzucenia 🙂

 

A Ty jakiej metafory używasz, żeby określić swoje życie?

Wszystkiego babeczkowego!

  • Monia- świetnie piszesz! Mi poprawiłaś humor tym wpisem o 2 w nocy 😀
    Bułka z burakiem?? Ale surowym?:)
    I czy Ty nie studiujesz ani ie pracujesz?
    Oraz z kim te treningi na jutubie?:)

    • Monika Skrobol

      Hah, to super, że masz lepszy humor po przeczytaniu!
      Burak surowy, i koniecznie do tego masełko!
      Studiuję, plus zaczynam przygodę z freelancingiem, ale akurat jak pisałam tego posta miałam ferie, i wiesz, zew wolności przemówił 😀
      A treningi na „jutubie” z blogilates – jak będziesz miała okazję zerknąć, daj znać, co myślisz o pani prowadzącej 😀

      • Sympatyczna babeczka i ma technikę 🙂 Ale ja wolę grupowo albo na siłce :).
        A Ty zamontuj disqussa moja droga i to już! 😀

        • Monika Skrobol

          Przymierzam się do tego od jakiegoś czasu kochana… Ale chyba właśnie dzięki Tobie doznałam przypływu motywacji 😀

  • Moja żona jest Nolife4 (po transformacji z 2), ja jestem 2 w etapie przejściowym na 4, ale po tej lekturze biorę się w garść, żeby całkiem pozbyć się z siebie Nolife2 🙂

    W życiu jest jak w labiryncie – można się pogubić, ale nawet pomimo ślepych uliczek i nadkładania drogi w końcu uda się znaleźć wyjście 🙂 Chociaż najlepiej jest patrzeć z dystansu – łatwiej uniknąć pułapek i znaleźć wyjście!

    • Monika Skrobol

      Świetny komentarz! Kiedy go czytała, śmiałam się do komputera! Będę trzymała kciuki za Ciebie i Twoją transformację z NOLIFE 2 na 4 😀

  • Świetnie napisane, z humorem i przesłaniem 🙂 Naprawdę dajesz kopa to działania! Gratuluję Ci tego, że doceniasz to, jak wygląda Twoje życie i te codzienne, drobne czynności. Brawo!

    • Monika Skrobol

      Miło mi słyszeć, że daję kopa 😀 Dziękuję za komentarz!

  • Bardzo fajny wpis, taki w moim stylu, ale chyba nie jestem żadnym typem nolife, chociaż może podchodzę najbardziej pod nr 4. Chodzi o to, że nie nołlajfię przez cały dzień. Mam pracę, rodzinę, nołlife odzywa się tylko wieczorami i w weekendy. Rutyny jest sporo, leserstwa również, oglądam dużo filmów i seriali, nałogowo jem pizzę i parówki oraz nie boję się mówić, że lubię się obijać. No to w sumie numer 4 będzie 😉

  • Na samym początku, gdy zaczęłam czytać Twój wpis, chciałam na Ciebie nakrzyczeć, że narzekasz na swoje życie, a przecież jest bardzo kreatywne, zorganizowane i ważne! A tu proszę – napisałaś tak mądrze, że aż chce się zajrzeć do innych Twoich wpisów 😉 Dobra organizacja, cel w życiu i pasja są bardzo ważne w życiu. Określają to, kim jesteśmy i powodują, że jesteśmy zwyczajnie szczęśliwi, spełnieni i nie mamy poczucia straconego czasu. Podziwiam, że ćwiczysz rano. Też chciałabym zacząć – zbieram się do tego już ze 3 tygodnie. Bardzo chętnie przeczytam poradnik, jak zacząć systematycznie ćwiczyć 🙂 Trzymam kciuki za wytrwałość!

  • Zdecydowanie nie jestem NOLIFEM a przynajmniej nie czuję się nim. Nie mam co prawda setki znajomych i nie co piątek jestem na imprezie, ale zachowania czasem mam typowo starcze – tu coś łupnie tam zaskrzypi. Dwa razy w tygodniu mam treningi Jiu-Jitsu i nie zamieniłabym tego czasu na nic innego. No może na jeszcze jeden trening! Cieszy mnie każda nawet najprostsza rzecz do której dochodzę sama, a to, że spędzam czas przed komputerem – a komu co do tego? Myślę, że ten cały Nolife to tylko taka przykrywka dla osób, które z różnych względów nie odczuwają potrzeby codziennej interakcji z milionem ludzi 🙂

  • Chyba nie jestem NOLIFEM, ale bardzo mnie rozbawił ten wpis 🙂 Coś czuję, że będę tu zaglądać częściej 🙂

    Sama mam mega nudne życie. Praca, potem w domu chwilę pogadam sobie z kotem, coś tam piszę w komputerze, jakiś serial obejrzę, czasem spotkam się z ludźmi, ale to sporadyczna przyjemność.
    Czy jestem NOLIFEM?!

    • Monika Skrobol

      Haha, myślę, że nie ma się czym przejmować – nie jesteś, jeśli się nim nie czujesz 😀 To mi wygląda raczej na zwykłe,szczęśliwe i poukładane życie. Buziaki!

  • Według mnie każdy jest na swój sposób takim no lifem tylko tego nie wie. Jeżeli ktoś bon stop ćwiczy i tylko to robi całe dnie to tez w pewnym stopniu no life. Ja jestem typem 4. Jestem taka, bo to lubię i na pewno nie odnalazłabym się w świetnie płynącym i co rusz niosącym nowe przygody życiu 😀 Bardzo fajnie napisany tekst! Brawo ! 👏🏻

  • Z zaciekawieniem przeczytałam twój tekst. Wydaje mi się, że sposób widzenia siebie jako LIFE/NOLIFE jest bardzo subiektywne. Ten facet, który całymi dniami gra w CSa, może przygotowuje się do turnieju? Może jego wisienką jest zdobycie tytułu mistrza, więc codziennie ćwiczy i każdego dnia staje się lepszym graczem? Ja nie mam własnego motto, bo nie jest mi potrzebne do określenia siebie. Miłego dnia!

  • Świetny wpis! Twoje życie jest niesamowite!