Kofeina Bistro w Katowicach – tu nie tylko kawa uzależnia

Dla kogo jest ten wpis?

Miłośników designerskich knajpek

Facetów, którzy nie lubią chodzić do różowych kawiarni

Zupiarzy

Fanów programu TopChef – zobaczycie dlaczego 🙂

Poszukiwaczy niskokalorycznych dań do 10 zł

Osób na diecie węglowodanowej

Wegan

Ludzi, którzy są ciekawi, jak wielkim geniuszem był ten, kto wymyślił seler

Nawet jeśli nie jesteś żadnym z nich, i tak śmiało możesz przeczytać – z gwarancją braku niestrawności 🙂

 

Po zajęciach w mroźny zimowy wieczór największym marzeniem każdego studenta jest ucieczka gdzieś, gdzie jest ciepło. Zazwyczaj jest to centrum handlowe, ale czasem z powodu nieziemsko niskiej temperatury trzeba sięgnąć po bardziej inwazyjne środki. Tak właśnie było w moim przypadku. Chciałam przede wszystkim wypić coś ciepłego, a po całym dniu zajęć na uczelni marzyło mi się, żeby to coś było też dobre. Pierwszym wyborem było House of Donuts przy Teatralnej 10 w Katowicach, ale mój towarzysz, z którym miałam przyjemność tamtego dnia spacerować, na propozycję wypicia kawy w tym miejscu odpowiedział kategorycznym „nie”. Jak twierdził, było tam zdecydowanie zbyt różowo. Musiałam więc obejść się bez mojej śliwkowej latte, ale jakoś to przeżyłam. Szczególnie, że miałam niezły ubaw z reakcji mojego kolegi na „dziewczyński” kolor ścian 🙂

Do głowy przyszła mi wtedy druga kawiarnia, a jak się później okazało bistro. „Kofeina Bistro” Znajduje się przy ul. 3 Maja 13 w Katowicach. Zaczęło się od kawy, a skończyło na pysznej zupce – niech żałuje każdy, kto jej nie jadł!

 

Pokaż kotku co masz w środku!

Najpierw kilka o słów samym lokalu. Już z ulicy bistro zachęca do odwiedzin, bo przez wielkie okno widać, że ma wzięcie jak pajdy ze smalcem na jarmarku świątecznym w Katowicach (a uwierzcie mi, kolejki za tymi pajdami wyglądały jakby ludzie w PRLu stali po masło 🙂 ). U mnie to była miłość od pierwszego wejrzenia (nie pajdy, tylko bistro 🙂 ) – uwielbiam designerskie knajpki, a ta właśnie do takich należy. Po pierwsze, biało-czarne stylowe wnętrze. Po drugie, słoje z owocami i patery z ciastami na ladzie. Na sam widok cieknie ślinka. Po trzecie, menu pisane kredą na dwóch wielkich tablicach – jednej zarezerwowanej dla oferty kaw, i drugiej, z całą listą dań, zaskakujących połączeniem składników. Wszystko w trochę „nonszalanckim” stylu. Jak dla mnie bomba.

W menu znajdziecie:

– zupy

– pierogi

– drugie dania

– kawy i ciasta

Wszystko jest tak różnorodne, że na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Kiedy trochę poszperałam w Internecie, doznałam prawdziwego szoku – szefem kuchni jest tutaj Marcin Czubak, finalista programu TopChef, który przez 7 lat gotował w hotelach w Szkocji, a później przez 2 lata był prywatnym kucharzem prezydenta Gabonu! To rodzi wymagania. Zobaczmy, czy jest tak dobrze, jak by się zapowiadało.

 

Gość w dom, jedzenie na stół

Na początek zamówiłam cappuccino, którego nie będę analizować, bo kawa to temat na zupełnie inny wpis. Powiem tylko, że była to najlepsza w smaku kawa, jaką piłam w ostatnim czasie, chociaż pojemnościowo najmniejsza. Miała delikatny smak, była kremowa i miała dużo puszystej pianki z ładnym wzorkiem na górze. Wydałam na nią 10 zł, ale mimo to jest godna polecenia.

Później zgłodniałam, a podawane innym gościom pięknie wyglądające pyszności przyćmiły urok serka wiejskiego, który wzięłam ze sobą na kolację. Nie mogłam się oprzeć i zamówiłam zupę o nazwie „seler+jabłko”.

Już pierwsza łyżka podbiła moje serce. To była zdecydowanie najlepsza zupa, jaką jadłam w życiu. Słono-słodka, zblendowana na krem, z kawałkami jabłek na dnie. Do zupy była podana kromka chleba własnej produkcji, przekrojona na twa trójkąty. Jak się później dowiedziałam, był to chleb pszenny, na 90% pieczony w automacie, co potwierdza jego kształt i struktura. Całość wyglądała tak.

 

 

 

Rozkład na czynniki pierwsze

Do analizy posłużył mi przepis na krem z jabłek i selera oraz przepis na chleb pszenny z automatu.

Szczegółowe zasady oceny każdego dania znajdziecie tutaj.

 

Kaloryczność

Zupa

163,67 kcal na porcję

27,98 kcal na 100g

Kaloryczność na 100 g jest bardzo niska, co jest charakterystyczne dla zup i dobre dla zdrowia, bo nawet jeśli zjemy więcej, wciąż będzie to mało kalorii i nie zwiększy się nasz zapas tłuszczyku. Więc jeśli jesteście w jakiejkolwiek innej restauracji i chcecie zjeść coś lekkiego – zupę zawsze możecie brać w ciemno 🙂 (no może prawie zawsze, bo zdarzają się różne dziwne, wysokokaloryczne dodatki).

Ocena zupy: 3 pkt

Chleb

131,6 kcal na porcję

329 kcal na 100g

Założyłam, że z podanego przepisu wychodzi 20 porcji – kromki będą wielkości tej na zdjęciu.

Kaloryczność takiego pieczywa jest stosunkowo duża, biorąc pod uwagę, że zazwyczaj przy pieczywie nie przekracza ona 300 kcal. Najprawdopodobniej jest to jednak kwestia przepisu.

Ocena chleba: 2 pkt

Kaloryczność całego dania

295,27 kcal na porcję

178,49 kcal na 100 g

Ocena końcowa: 2 pkt

 

Procentowy udział energii z różnych składników odżywczych

Zupa

Energia z białka 11%
Energia z tłuszczów 33%
Energia z węglowodanów 62%

 

Ocena zupy: 2 pkt

Chleb

Energia z białka 14%
Energia z tłuszczów 5%
Energia z węglowodanów 80%

Ocena chleba: 2 pkt

Zupa + chleb

Energia z białka 12%
Energia z tłuszczów 20%
Energia z węglowodanów 70%

Ocena całego posiłku: 2 pkt

 

Witaminy i minerały

Zupa

Przy zapotrzebowaniu na poziomie 2000 kcal dostarcza ( w nawiasach podałam źródła podanych składników w kolejności od tego, w którym jest najwięcej danego składnika):

– 96% sodu (bulion)

– 25% witaminy C (seler)

– 33% witaminy A (seler, bulion)

– 81% witaminy K (seler)

Wniosek: jedzmy SELER, bo jest w nim dużo dobroci! 🙂

Podane wartości są prawidłowe dla kremu przygotowanego na bulionie warzywnym. Jeśli byłby to bulion mięsny, jego kaloryczność byłaby zdecydowanie większa, a zawartość makro- i mikroelementów – inna. Jednak zarówno bulion warzywny jak i ten mięsny mają swoje plusy.

 

Wywar z warzyw:

+ ma mniej kalorii

+ ma dużo mniej nasyconych kwasów tłuszczowych, powodujących m.in. miażdżycę

+ ma dużo witaminy A

– ma więcej sodu, który i tak dostarczamy w nadmiarze

Dla kogo?

– osób na diecie niskotłuszczowej

– osób, które chcą bardziej zadbać o zdrowie

 

Bulion mięsny:

+ ma więcej białka, minerałów i witamin z grupy B (z mięsa)

– ma tłuszcze trans, które są dla nas szkodliwe

 

Co wybrać?

Osobiście polecam bulion warzywny – jest lżejszy, a witaminy z grupy B i minerały dostarczymy jedząc po prostu kawałek mięsa.

Ocena zupy: 2 pkt

Chleb

Dostarcza:

– 27% kwasu foliowego (mąka, drożdże)

Mąka pszenna chlebowa nie jest zbyt bogatą w składniki odżywcze mąką.  Dlatego zjedzenie kromki tego chleba podawanej do zupy nie przyniesie organizmowi zbyt wielu korzyści. Za to jest smaczny 🙂 Jeśli dbamy o zdrowe odżywianie, lepiej zamienić mąkę pszenną na żytnią. Poniżej widać kolosalną różnicę w tych dwóch rodzajach mąk – żytnia ma o wiele więcej składników odżywczych.

 

Mąka żytnia vs. mąka pszenna chlebowa

+ 5 razy więcej błonnika regulującego trawienie i dającego dłuższe uczucie sytości

+ nieporównywalne więcej minerałów: wapnia, żelaza, magnezu i cynku

+ 8 razy więcej witaminy B6, niezbędnej do prawidłowej pracy serca i mięśni, która dodatkowo podnosi odporność

+ 20 razy więcej witaminy K, ważnej dla dobrej krzepliwości krwi i działającej przeciwnowotworowo

Ocena chleba: 1 pkt

Dodatkowo w całym posiłku:

– 32% witaminy B1 (mąka)

– 26% witaminy B2 (mąka)

Ocena: +2 pkt

Ocena całego posiłku: 5 pkt

 

Indeks glikemiczny

Zupa

IG=47

Ocena zupy: 2

Chleb

IG=84

Ocena chleba: 0

IG całego posiłku: 76

Indeks glikemiczny zupy i chleba razem jest bardzo wysoki, co jest niekorzystne, bo w ten sposób zafundujemy organizmowi huśtawkę insulinową – szybki wzrost i jeszcze szybszy spadek. Właśnie to jest najczęstszym powodem „wilczego głodu”, który kończy się zwykle pochłanianiem większej ilości jedzenia niż jest nam potrzebne i dodatkowymi kilogramami. Jeśli zależy nam na tym, by nasz posiłek miał niski IG, rozsądniejsze byłoby w tym przypadku zrezygnowanie z pieczywa.

Jeśli nie wiesz co to IG, przejdź tutaj i przeczytaj paragraf „Indeks glikemiczny”.

Ocena całego posiłku: 0

 

Typ posiłku

Wegański

Ocena: 3 pkt

 

Wielkość porcji

Porcja jak dla mnie była w sam raz. Po zjedzeniu nie byłam głodna, ale też nie miałam poczucia „rozepchanego” żołądka. Zupę zjadłam o 19:00, i do momentu, kiedy poszłam spać, czyli do 22:30, byłam najedzona. Jednak gdyby na taką zupkę skusił się postawnej budowy pan, na pewno zgłodniałby nieco szybciej 🙂

 

Optymalna pora dnia/kiedy zjeść

To posiłek węglowodanowy, więc im wcześniejsza pora, tym lepiej. Nasz organizm rano wytwarza najwięcej insuliny, czyli hormonu obecnego przy metabolizmie węglowodanów, i w miarę upływu dnia jego ilość maleje. Dlatego rano i wczesnym popołudniem strawienie węglowodanowego posiłku przebiegnie najbardziej efektywnie.

W podanym przepisie prawie połowa węglowodanów to cukry, więc teraz mogę stwierdzić, że zjedzenie tej zupy na kolację nie było najtrafniejszym wyborem. Potwierdził to nawet mój brzuch, bo po zjedzeniu cały czas czułam ciężkość w żołądku. Węglowodany z chleba i cukry z zupy to ciężkostrawne i mimo wszystko wysokokaloryczne połączenie, a jeśli zaserwujemy je organizmowi wieczorem, kiedy chce już „zrelaksować się” przed snem, to prawdziwe combo. Nie wspominając o tym, że w kolacji powinno się unikać białego pieczywa, właśnie ze względu na dużą ilość cukrów prostych, które przy zwolnionym wieczorem metabolizmie chętnie zamieniają się w tłuszczyk.

Jeśli więc wieczorem wybieramy się na taką zupkę do restauracji lub robimy ją samodzielnie w domu, zjedzmy ją bez dodatku pieczywa. W końcu jest w niej też trochę białka, które w nocy przyda się organizmowi. Tym bardziej, że białka mleka należą do najlepiej przyswajalnych.

Jeśli natomiast zjadamy ją na obiad, możemy śmiało zjeść jeszcze coś, bo 300 kcal w środku dnia, kiedy potrzebujemy dużo energii, to zdecydowanie za mało.

 

Nie samym jedzeniem człowiek żyje…

Ceny

Za porcję zupy z pieczywem zapłaciłam 10 zł. Moim zdaniem niedużo. W Kofeinie Bistro zupy to koszt właśnie 10 zł, pierogi 15 zł, a bardziej wyrafinowane i przede wszystkim mięsne dania to już wydatek rzędu 30, a nawet 40 zł. Ceny kawy porównywalne do konkurencji. Biorąc pod uwagę, że można tutaj dostać dania zarówno tanie, jak i bardzo drogie, ocena będzie pośrodku.

Ocena: 2 pkt

 

Świeżość

Siedząc przy stoliku obserwowałam uwijających się kelnerów, którzy co rusz przynosili z zaplecza skrzynki ze świeżymi produktami – to cebula, to mięso, to jeszcze coś innego. Wszystko wskazuje na to, że dania są naprawdę przygotowywane na bieżąco.

Kolejny plus również za menu, które zmienia się codziennie, a dania, które nie są już dostępne, są skreślane z tablicy.

Co do mojego jedzonka, zupka tak jak mówiłam pierwsza klasa, natomiast pieczywo było trochę czerstwe, ale nie wiem, czy wynika to z długiego czasu przechowywania czy z tego, że takie po prostu wychodzi po upieczeniu.

Ocena: 3 pkt

 

Czas oczekiwania

Nie czekałam nawet 10 minut, więc zdecydowanie duży plus.

Ocena: 3 pkt

 

Wystrój

Jak dla mnie bomba! Wszyscy, którzy lubicie ciekawe, designerskie knajpki – przybywajcie! 😀

Ocena: 3 pkt

 

Co na to Zdrowojedzeniowy Maniak?

Wizyta bardzo udana, jedzenie na tyle zdrowe, że żadna dbająca o zdrowie ani o linię osoba nie może mieć wyrzutów sumienia. Jedyny poważny mankament to wysoki IG całego zestawu, który jednak można zminimalizować nie jedząc chleba, w zależności od preferencji. Świeżo, smacznie, przyjemnie. Polecam.

 

Ocena końcowa: 23/29 pkt, czyli test zdany na 79% 😀

Zobacz, na którym miejscu w rankingu znajduje się Kofeina Bistro.

  • Beata

    Artykuł bardzo wartościowy ale informacja że Marcin Czubak jest tam szefem kuchni jest nieaktualna…był tam szefem gdy brał udział w programie telewizyjnym ale od dłuższego czasu już nie jest…można to sprawdzić na jego oficjalnej stronie

  • Agata

    Aż zgłodniałam 🙂

    • Monika Skrobol

      To polecam zupę z tego przepisu, prosta a tak dobra że aż trudno uwierzyć że to tylko jabłko i seler 😀

  • Bardzo Ciekawy i treściwy 😀 Artykuł Mówisz na kawę tam wyskoczymy

    • Monika Skrobol

      Kawa świetna więc jak będziesz w Katowicach to na pewno 😀