Jak przeżyć sesję? Przepij ją i prześpij!

Wiem o czym pomyśleliście, jak przeczytaliście tytuł! Łobuzy 😀 Chyba nie sądziliście, że będę Was tutaj demoralizować! Chociaż w sumie… To by mogło być ciekawe…

 

Ale nie. Nie tym razem. Tym razem na rzeczy jest coś piekielnie poważnego. Sesja. “Żyć czy nie żyć” każdego studenta. “Nie żyć” w każdym tego słowa znaczeniu, fizycznym i psychicznym, zabitym przez przygniecenie tonami kserówek albo zatruciem kawą. Co tu dużo mówić – nikt nie chce umierać… A już na pewno nie tak młodo! Za to każdy chce jednego – chce dobrze zdać sesję i umieć uczyć się na nią szybko i bez wysiłku.

 

Jak się uczyć, żeby się nauczyć?

Najpierw muszę opowiedzieć Wam pewną historię. Ostatnio doznałam traumatycznego przeżycia. Otóż dopadł mnie katar. Katar dla większości ludzi to normalna rzecz, ale nie dla mnie. W moim przypadku nawet drobne przeziębienie przepoczwarza się w zatkany na amen nos, i przechodzi po nie mniej niż dwóch dniach. To oznacza dwa dni nieoddychania. Najlepsza zabawa jest w nocy, bo nie można przez to diabelstwo spać. A w ostatnim czasie mój nos przeszedł samego siebie – skubany, nie chciał się odetkać przez bite 2 noce.

Z tego też powodu jednego dnia spałam 4 godziny, a następnego 5, co dla mnie – osoby chodzącej spać codziennie o 21:30 i śpiącej do 5:00 – było piekłem. Na domiar złego, trzeciego dnia nie potrafiłam zasnąć z samego zmęczenia (paradoks, nie?) i znowu przespałam tylko 3 godziny.

Tragedia.

Ból głowy, zmęczenie, i ogólnie brak chęci do życia. Czujecie się, jakbyście przez cały dzień byli na haju.

Ale jest jeden plus.

Wreszcie wiem, co to znaczy zarwać nockę! Czyli coś, co studenci w sesji robią nałogowo. Początkowo nie rozumiałam tylko jednego – jak bardzo zdeterminowanym trzeba być, żeby świadomie sobie to robić, i to nawet przez kilka dni pod rząd…

 

Dlaczego tak trudno znaleźć dobry sposób na naukę?

Myślałam, myślałam i wymyśliłam! To dlatego, że studenci nie robią tego świadomie – po prostu samo tak wychodzi. To idzie tak.

Postanawiasz sobie, że pójdziesz spać o 23. Tym razem naprawdę. O 22:30 wchodzisz pod prysznic. Wychodzisz o 22:45, wszystko idzie zgodnie z planem. Kiedy wracasz do pokoju, widzisz migającą diodę w telefonie – kumpel napisał do Ciebie na Messengerze, więc musisz odpisać. Chce zdjęcia jakichś notatek do egzaminu. Okej, wyślesz tylko notatki. To zajmie 5 minut, więc 23:00 pozostaje niezagrożona.

Kurczę, nigdzie nie możesz znaleźć akurat tej jednej kartki. Szukasz. W międzyczasie kumpel napomyka coś o psychoanalizie/fotolizie/innej -lizie, której trzeba było się nauczyć, a Ty uświadamiasz sobie, że kompletnie o tym zapomniałeś. Tym razem Ty prosisz o notatki.

Dostajesz je o 22:55. W tym samym momencie inny kumpel przypomina sobie, że nie wie, jak wpisać egzamin do indeksu. Prosi, żebyś mu to wytłumaczył i obiecuje, że to zajmie tylko 5 minut. Ale przecież miałeś iść spać o 23:00… No dobra, i tak musisz jeszcze ogarnąć notatki o -lizie. Odkładasz je i tłumaczysz.

Z pięciu minut robi się piętnaście. 23:10. Kolega uświadomiony, więc otwierasz swoje notatki i przez następne pół godziny próbujesz rozszyfrować bazgroły kolegi.

Stwierdzasz, że to bez sensu.

Twój kumpel robi to samo.

Jest 23:40. Skoro i tak nie udało się wytrwać przy postanowieniu pójścia spać o 23:00, to teraz już trudno, i kończy się na tym, że piszesz z nim o głupotach do 2 w nocy.

To jest wersja light. W wersji hardcore, czyli bardziej powszechnej, opóźnienie to nie 40 minut, tylko 4 godziny.

Czujesz to napięcie? Zwariować można!

Ale wiesz, co jest najgorsze? Że sam sobie to robisz…

 

Zastanów się.

Dlaczego inni mają okradać Cię z Twojego czasu, i to takiego, który wcześniej postanowiłeś spożytkować w dobry dla siebie sposób? Skoro chciałeś pójść spać, nie odpisuj na wiadomości. Kto jest ważniejszy w Twoim życiu, Ty czy oni? Tylko proszę, nie bawmy się w Matkę Teresę. Oczywiście, że Ty! Co innym po Tobie, jeśli będziesz jak nieżywy? Nic! Pójdą szukać rozrywki gdzie indziej. Nawet więcej: co Tobie po samym sobie, jeśli będziesz, jak nieżywy? Jeszcze mniej, a na pewno nie przełoży się to na egzamin zdany na piątkę.

Dlaczego masz dodatkowo stresować się tym, czego nie umiesz? Powiem Ci coś: nawet gdybyś uczył się przez miesiąc, i tak nie nauczyłbyś się wszystkiego. Nikt by się nie nauczył, bo to niemożliwe. Zawsze jest coś, co można dodać. Poza tym, nawet jeśli czegoś nie doczytałeś, to może się okazać, że akurat tego nie będzie w puli pytań. A jeśli będzie – trudno, nauczyłeś się tyle, ile dałeś radę. Zarywanie nocy na pewno w niczym tutaj nie pomoże.

 

Jako osoba, która sen uważa za świętość, mogę powiedzieć Wam z czystym sumieniem, że wyspany Zenek a niewyspany Zenek to kolosalna różnica w człowieku. Wyspany:

  • jest pełen energii
  • trudno go zdenerwować
  • jest zadowolony z życia
  • jest kreatywny
  • uśmiechnięty
  • łatwo jest mu się skoncentrować
  • jest przyjaźnie nastawiony do innych
  • jego mózg śmiga na pełnych obrotach

W przypadku niewyspanego Zenka, postawcie “nie” przed każdym z tych myślników.

 

W sesji przekłada się to na fakt, że…

SZYBKA I EFEKTYWNA NAUKA = SEN

 

Jak uczyć się szybko bez stresu i zmęczenia? – Spać!

Nie jestem specem od snu i nie wiem dokładnie, jak jego brak wpływa na organizm, dlatego nie będę tutaj nic o tym pisała – możecie znaleźć te informacje na innych fachowych stronach. Poza tym na pewno sami wiecie, że to nic przyjemnego. Nie chcę też szukać informacji na siłę, bo nie o to w tym chodzi.

Mogę za to poradzić Wam w kwestii czegoś, w czym jestem dobra: chodzenia spać.

 

“Pójdę spać o 23:00. Naprawdę!”

  1. Ustal godzinę, o której chcesz pójść spać i zrób z niej świętość. Niech te kilka dni nauki kręci się wokół spania. Najlepiej niech to będzie przed 23:00, bo sen przed 24:00 jest najbardziej wartościowy.
  2. Półtorej godziny przed porą spania wyłącz Facebooka i inne rozpraszacze.
  3. Przygotuj wszystko, co potrzebujesz, żeby mieć poczucie, że nie musisz o niczym pamiętać – wybierz i wyprasuj ubrania na następny dzień, spakuj torbę, wymyśl, co zjesz na śniadanie. Niech zajmie Ci to maksymalnie 15 minut. Jeśli z góry ustalasz sobie czas, jaki ma Ci to zająć, będziesz umiał lepiej skupić się na tym, co robisz.
  4. Weź kąpiel. Dobrze, jeśli też zmieścisz się w 15 minutach.
  5. Teraz godzina dla Ciebie – na godzinę przed pójściem spać codziennie powinniśmy już tylko się relaksować, żeby organizm się wyciszył i łatwo zapadł w sen. Możesz w tym czasie poczytać książkę, posłuchać muzyki, albo nawet pomedytować. Byle to nie było nic związanego z elektroniką, bo niebieskie światło zakłóca proces zasypiania.
  6. Idź spać.

 

Tylko tyle i aż tyle.

 

Obok snu, woda to podstawa efektywnej nauki

Teraz jeszcze króciutko apropos picia, bo pewnie zaciekawiło Was też, jak “przepicie” sesji może się przyczynić do zdania wszystkich egzaminów.

Nie chodzi tu o wódę, tylko o wodę. Woda dla mózgu jest jak ambrozja dla Bogów olimpijskich. Taki dopalacz. Nasz mózg składa się aż w 85% z wody. Udowodniono, że wypicie nawet jednej szklanki wody przyspiesza jego pracę o 14%. Wyobrażacie sobie? Nic łatwiejszego, jak pół godziny przed egzaminem wypić szklankę wody, a dzięki temu o 14% zwiększy się Wasza szansa na dobrą ocenę, niezależnie od tego, jak dużo się nauczyliście. Nawet “lanie wody” wymaga szybko śmigającego myślenia. A im lepiej lejesz wodę, tym mądrzej to brzmi, czyli tym większe prawdopodobieństwo, że profesor pomyśli, że rzeczywiście wiesz, o czym mówisz.

 

Podsumowując.

 

PODSTAWA DOBRZE ZDANEJ SESJI

SEN

WODA

NAUKA

 

Dokładnie w tej kolejności. To jedyna dobra recepta na szybką naukę i szybkie zapamiętywanie.

 

 

  • Jestem dopiero w liceum, za niecałe 100 dni matura a od 2 lat kryzys – zmęczenie i senność. Chodzę spać przed 23:00 wstaję o 6:20 a i tak jestem „trupem”. Nie rozumiem osób, które już od kilku lat chodzą spać o 3 czy 4… Ja bym tak nie potrafiła. W wakacje zarwałam 3 nocki przez gości z innej strefy czasowej i sypiałam po 3-4 godziny. Skończyło się to na zrzuceniu 2kg.
    Muszę jeszcze wrócić do Twojego wpisu, by w razie kryzysu przypomnieć sobie te słowa i nie robić nic na siłę. Dziękuję za ten wpis 🙂
    Pozdrawiam cieplutko

    • Monika Skrobol

      Cieszę się, że się przydał 😀 I również pozdrawiam!