marzenia symbol

Jak przestać się bać własnych marzeń?

Wyobraź sobie, że spotykasz Marka. Marek ma 35 lat i jest biznesmenem. Na koncie w banku ma 2 miliony złotych, inwestuje w fundusze, gra na giełdzie, a do tego jedna z jego firm generuje tak duże dochody, że gdyby chciał, mógłby już przejść na emeryturę. Ma piękny dom, cudowną wspierającą żonę i dwójkę dzieci. Wydaje się być szczęśliwy. Nikt nie o nim tylko jednej rzeczy: wieczorami leżąc w łóżku zastanawia się, jak wyglądałoby jego życie, gdyby przed laty wybrał szkołę plastyczną zamiast technikum samochodowego. Bo od dziecka marzył, żeby malować.

Życie marzeniami vs. życie jak marzenie

Lubi sobie to wyobrażać. Widzi siebie jako gwiazdę wieczoru na wystawie sztuki w Luwrze. Wszyscy podziwiają jego dzieła i biją się o jego obrazy na licytacjach. Nawet ten śmieszny czerwony beret mu się podoba. W końcu artysta bez beretu to nie artysta. Ale ważniejsze od beretu są uczucia, które budzą się wtedy w Marku – jest naprawdę szczęśliwy. Czuje podekscytowanie, ogromną satysfakcję i radość. Kiedy na to patrzy, ze szczęścia do oczu cisną mu się łzy.

W tym momencie zawsze przestaje marzyć, bo uświadamia sobie, że na żadnej konferencji biznesowej czegoś takiego nie czuł. Właściwie przez całe życie ani razu tego nie doświadczył. Z jednej strony ma sobie to trochę za złe, ale z drugiej wie, że miał powody, żeby wybrać dobrze płatną pracę i pewne perspektywy na przyszłość zamiast rozwijania pasji i wieszania życia na włosku.

Skąd się bierze strach przed marzeniami?

Marek nigdy nie zapomniał o swoim marzeniu. Ale nigdy nie zapomniał też o tym, dlaczego podjął taką, a nie inną decyzję. Jego bazgroły w szkolnych zeszytach, owszem, były ładne, ale nie wyglądały jak dzieła z galerii sztuki. Na pewno nikt by czegoś takiego nie kupił.

Wszyscy mówili, że z malowania nie da się wyżyć – rodzice, dziadkowie, kuzyni kuzynów. Te osoby, z których zdaniem Marek się liczył. Oni pewnie wiedzieli, jakie jest życie, więc jako młody chłopak im uwierzył.

Poza tym był zwykłym dzieckiem mieszkającym na wsi. Tak naprawdę niczym się nie wyróżniał. Luwr jest przecież we Francji, a Marek na swojej najdłuższej w życiu wycieczce był w oczyszczalni ścieków w sąsiednim mieście. Zresztą, dziecko ze wsi i tak nie ma zbyt dużych możliwości.

Kto jest odpowiedzialny za realizację Twoich marzeń?

Zauważyłeś, że wszystkie powody, dla których Marek zrezygnował z malowania są tak naprawdę wymówkami, które zrzucają odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne? Brak doświadczenia, opinia rodziny, pochodzenie. To tylko niektóre z nich, a innymi mogą być:

  • brak funduszy;
  • brak czasu;
  • sytuacja rodzinna;
  • wiek (jestem już na to za stary);
  • środowisko.

Tak naprawdę istnienie każdej z tych przeszkód, i każdej innej, jest wynikiem Twojej decyzji. Mówisz, że nie masz pieniędzy na założenie własnej firmy? Ja Ci wierzę, to może być Twoją przeszkodą. Ale prawdą jest też, że to Ty decydujesz, na co wydajesz to, co zostaje Ci z pensji: lokujesz na lokacie czy kupujesz papierosy? Możesz też powiedzieć, że za mało zarabiasz. Jeśli tak mówisz, na pewno tak jest. W takim razie dlaczego nie poszukasz lepiej płatnej pracy zamiast narzekać na obecną? Dlaczego nie poszerzysz sowich kompetencji, żeby zacząć pracę na całkiem nowym stanowisku?

Wystarczy przejąć odpowiedzialność

Wszystko, co istnieje w Twoim życiu jest w nim dlatego, że Ty tak zdecydowałeś. Możesz w tej chwili rzucić pracę. Właśnie teraz możesz kupić bilet do Australii i wyjechać na miesięczne safari. Możesz też zacząć uczyć się angielskiego, żeby za rok pracować jako tłumacz przysięgły. Ograniczają Cię dwie rzeczy: zobowiązania i strach. To drugie ma o wiele większą siłę hamowania.

Strach jest nieuzasadniony

Jeśli powiem, że strach ma wielkie oczy, pewnie nie zrobi to na Tobie wielkiego wrażenia, dlatego rozwinę myśl. Jeśli czegoś się boisz, boisz się dlatego, że mnożysz w głowie powody, dla których miałoby Ci się nie udać. Załóżmy, że chcesz napisać książkę, ale nie piszesz jej, bo:

  • nie wiesz, czy ludzie będą chcieli to czytać;
  • nie chcesz, żeby Twoje dzieci ucierpiały, bo pisząc książkę musiałbyś poświęcać im mniej czasu;
  • coraz więcej ludzi pisze książki i Twoja pewnie i tak się nie wybije;
  • przeraża Cię cały proces wydawniczy i nie chcesz przez swoją niewiedzę na ten temat popaść w kłopoty;
  • w podstawówce zawsze dostawałeś dwóje z wypracowań.

Dlaczego zakładasz, że ludzie nie będą chcieli czytać Twojej książki? Jeśli napiszesz ją „na odwal” – fakt, wtedy rzeczywiście nie przeczytają. Ale jeśli wlejesz w nią całe serce i będziesz czuł, że jest dobra, obroni się sama. Poza tym gustu ludzi nie da się przewidzieć. Masz 50% szans na to, że przeczytają albo nie. Ty wybierasz, które 50% chcesz wziąć uwagę.

Dlaczego myślisz, że Twoje dzieci na tym ucierpią? Przecież sam będziesz decydował, kiedy piszesz. Możesz to robić, kiedy dzieci już śpią.

Coraz więcej ludzi pisze książki – zgadzam się. I co z tego? Twoja może być najlepsza na świecie.

Przeraża Cię proces wydawniczy? OK – w takim razie prześledź go w całości, przeszukaj Internet i ubezpiecz się na wypadek, gdyby ktoś chciał Cię wykiwać. Nie musisz od razu zakładać, że przez wydanie książki trafisz do więzienia.

I te nieszczęsne wypracowania z podstawówki. Proszę Cię. Dwója to przecież odwrócona piątka.

Rozumiem, że trudno jest podjąć decyzję i przejąć odpowiedzialność

Twoje marzenia to Ty. Identyfikujesz się z nimi, są częścią Twojej osobowości. Jeśli Ci się nie powiedzie, wyleje się na Ciebie fala hejtu, śmiechu i wszelkiego typu wyświechtanych powiedzonek w stylu „A nie mówiłem” i „Jesteś do bani”. Wtedy będzie chodzić o Twoje marzenia i na pewno zaboli Cię to wiele bardziej niż gdyby chodziło o coś, na czym Ci nie zależy. Tylko że tutaj znowu musisz wybrać. Na jednej szali leży spokój ducha, dystans i mocno średnie zadowolenie z życia, a na drugiej życiowe spełnienie i konieczność przyjęcia krytyki na klatę. Wybór należy do Ciebie.

Nie będziesz wiedział, o czym marzysz, póki nie spróbujesz

Czasem zdarza się tak, że przez lata wyobrażamy sobie, jak cudownie wyglądałoby nasze życie, gdyby to, o czym marzymy stało się rzeczywistością. Idealizujemy nasze marzenia, ale może kiedy uda nam się je spełnić, okaże się, że to wcale nie jest to, co jest dla nas dobre? Tym bardziej lepiej jak najszybciej wziąć się za ich realizację, gdyby coś poszło nie tak i marzenia okazały się tylko napompowanym balonikiem, który na zewnątrz jest śliczny i kolorowy, ale w środku ma tylko powietrze.

A co z zewnętrznymi przeszkodami?

Wróćmy na chwilę do historii Marka i rozprawmy się z wymówkami, które były dla niego powodem rezygnacji z marzeń.

Nikt nie rodzi się geniuszem. Ale za to każdy może się nim stać

Obrazki w szkolnym zeszycie nie były dziełami sztuki. Ale kto wie, jak wyglądałyby obrazy Marka po kilku latach nauki w szkole plastycznej? Co by było, gdyby pochłonęła go miłość do malowania i gdyby w każdej wolej chwili tworzył kolejne małe arcydzieło? W życiu nie jesteśmy skazani na stanie w jednym miejscu. Cały czas się zmieniamy, cały czas czegoś się uczymy. Im więcej czasu poświęcamy na stawanie się lepszymi, tym szybciej dojdziemy tam, gdzie chcemy.

Inni mówią, że się nie da. A sami próbowali?

Ludzie lubią być ekspertami, ale w 80% przypadków tylko udają ekspertów w sprawach, w których nimi nie są. Rodzice Marka mówili, że z malowania nie da się wyżyć. Rozumiem, dlaczego mogli tak myśleć – mieli w głowie stereotyp biednego artysty i setki przykładów osób, które dzięki sztuce dorobiły się majątku dopiero po śmierci. Ale to nie zmienia faktu, że sami nie mieli kompletnie żadnego doświadczenia w tym temacie. Jego tata był mechanikiem, a mama pielęgniarką, więc nie mieli w życiu ani trochę do czynienia z malowaniem. Dawanie wiary ich radom w kwestii malowania można porównać z nauką pływania pod okiem budowlańca.

Nieważne, kim jesteś teraz. Możesz stać się, kim tylko chcesz

Marek był dzieckiem mieszkającym na wsi. Na wsi nie ma prestiżowych szkół, a spojrzenie na życie może być trochę inne niż w mieście. Na szczęście każdy z nas ma moc sprawczą kształtowania swojego życia. Jeśli coś nam przeszkadza albo coś nam się nie podoba, zawsze możemy to zmienić. Możemy być, kim chcemy.

Czy naprawdę na marzeniach nie można zarobić?

Czy na obrazy Marka byłby popyt – tego nie wiem. Ale wiem, że sposób i forma ich sprzedawania zależałyby tylko i wyłącznie od jego kreatywności. Może mógłby tworzyć artystyczne bilbordy reklamowe? Albo otworzyć sklepik z pamiątkami nad morzem, w którym sprzedawałby namalowane przez siebie pejzaże na kubkach, poduszkach i wisiorkach? Rynek to walka o klienta. Jeśli zna się zasady i wie się, gdzie uderzyć, żeby zabolało – sukces gwarantowany.

Co byś zrobił, gdybyś miał pewność, że Ci się uda?

Ty na pewno też masz jakieś marzenia. Wyobraź sobie, jak wyglądałoby Twoje życie, gdybyś je spełnił. Później zastanów się, co byś zrobił, gdybyś miał pewność, że Ci się uda. A teraz uświadom sobie, że nie masz tej pewności tylko dlatego, że jeszcze nie zdecydowałeś, żeby oddać się swojemu marzeniu i zrobić wszystko, żeby się spełniło.

Żeby przestać się bać własnych marzeń, wystarczy zrozumieć, skąd bierze się strach i podjąć decyzję, żeby być silniejszym niż on.

Wyobraź sobie, że jesteś na miejscu Marka. Spróbujesz zawalczyć o marzenia?

 

  • W zupełności zgadzam się, że jesteśmy odpowiedzialni za swoje marzenia i, że wręcz należy robić wszystko aby dążyć do ich realizacji. W przeciwnym razie, wydaje mi się, życie zrobiłoby się nudne, puste i rozczarowujące. Natomiast nawiązując do historii Marka, to automatycznie nasunęła mi się myśl, że ludzie mają tendencję do rozmyślania, marzenia i pragnienia o rzeczach których nie mają. Przykład może być banalny: prostowłose marzą o lokach i odwrotnie 😉 Myślę, że Marek także gdyby został artystą wieczorami rozmyślałby jak to byłoby być biznesmenem i jak potoczyłoby się jego życie gdyby wybrał inną szkołę. Ot przewrotna natura człowieka 😛 Moim zdaniem w pewnym momencie życie trzeba ustalić gdzie jestem tu i teraz, w tym miejscu się odnaleźć, od tego miejsca budować plany i marzenia i nie oglądać się za siebie 🙂

  • Wiesz jak bardzo wstrzeliłaś się z tym postem?? Dziękuję <3

  • Ostatnio u siebie zadałam dokładnie takie samo pytanie : ” co byś zrobił, gdybyś wiedział, że Ci się uda” 🙂 Zawsze przy okazji tego pytania przychodzi mi na myśl powiedzenie ” kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu”. Niestety bardzo często pierwsze co nam przychodzi na myśl, to powód, dla którego branie się za realizację swoich marzeń nie ma sensu. Szkoda życia na takie myślenie! Jeśli chcesz- znajdziesz sposób na to, by spełnić to o czym marzysz!

  • Bardzo wartościowe jest to, co piszesz o strachu, jego przezwyciężaniu i tym, że warto próbować. Wydaje mi się, że w pewnym sensie rozumiem Marka. Marzenia są cudowne i warto do nich dążyć, ale różne decyzje podejmujemy w życiu. Wydaje mi się, że bywają w nim takie momenty, kiedy na pierwszy plan wychodzą inne rzeczy – jak np. zapewnienie bytu rodzinie. Trudno mi to jednoznacznie ocenić. Myślę też, że nie zawsze musimy spełniać je w oryginalnym kształcie, aby być szczęśliwymi. Być może Marek mógłby być szczęśliwy, gdyby po pracy chodził na kurs rysunku i malował w wolnym czasie? Niekoniecznie Luwr byłby mu od razu potrzebny do tego, by poczuć się dobrze.

    • Mogłoby tak być 🙂 Ogólnie głównym przesłaniem tego wpisu jest to, że tylko i wyłącznie nasze decyzje wpływają na nasze życie. Jeśli Marek zdecydowałby, że chce pójść na kurs rysunku i byłby dzięki temu szczęśliwy – ja byłabym za 🙂 Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

  • Ja na listę marzeń, które czekały „niewiadomonaco” znalazłam sposób – spisałam je wszystkie w jednym miejscu w formie listy właśnie i… o dziwo odhaczam 🙂 Powoli, bo powoli, ale radość z kolejnego haczyka jak u dziecka 😉

    • Taaak! To stawianie haczyków, nie wiadomo czemu, zawsze daje największą radochę 😀

  • Do bólu prawdziwy tekst. Boimy się tego, czego nie znamy. Boimy się zmian. I wreszcie odkładamy marzenia na później. A czasem naprawdę warto zaryzykować! Tylko, że to się wszystko ładnie mówi. Sama przeszłam przez coś podobnego. Z opublikowaniem pierwszego wpisu na blogu czekałam 4 miesiące! Ze strachu, że się nie uda. Dziś wiem jak głupie to było. No bo przecież, nie jest aż tak wyjątkowa, żeby odnosić same porażki 🙂

    • No właśnie, ryzyko jest trudne, więc każdy musi się nauczyć we własnym tempie, jak sobie z nim radzić 😀