analiza

Robić czy nie robić? Czyli jak poznać samego siebie

Nie wiem czy Ty też tak masz, ale ja, zanim cokolwiek zrobię – spotkam się z kimś, pojadę na wycieczkę, zabiorę głos w rozmowie – zastanawiam się, czy na coś mi się to zda. Czy w czymś mi pomoże albo czy wniesie jakąś wartość do mojego życia. Dotychczas decydowałam się tylko na takie kroki, które po mojej skomplikowanej jak rachunek różniczkowy analizie wydawały mi się opłacalne. Dotychczas.

Co wyniosłam z Blog Conference Poznań 2017?

Właśnie wróciłam z dwudniowej konferencji blogowej Blog Conference Poznań 2017. To było jedno z tych wydarzeń, z których miałam nadzieję dużo wynieść. Tak też się stało, ale oprócz tego, czego się spodziewałam, zyskałam całe mnóstwo innych rzeczy, które wyniknęły z przypadku. Wydawałyby się poboczne, ale o czasem były nawet ważniejsze niż te główne. Właśnie dzięki nim wpadłam na pomysł, żeby napisać post o tym, jak poznać samego siebie.

Co każdy bloger wiedzieć powinien po Blog Conference Poznań 2017?

Z Blog Conference Poznań jako blogerka wyniosłam kilka wskazówek, które moim zdaniem są najważniejsze:

  • słuchaj głosu swoich czytelników i rozmawiaj z nimi;
  • swoją twórczością staraj się pomóc innym, jak tylko możesz;
  • stań się ekspertem w jednej dziedzinie i konsekwentnie stawaj się w niej coraz lepszy, a Twój blog sam się wypromuje (no, prawie);
  • traktuj poważnie to, co robisz i ludzi, dla których i z którymi to robisz.

To wszystko jest niezmiernie ważne, jeśli chce się stawać coraz lepszym blogerem. Każde wydarzenie tego typu, w każdej branży, zawsze będzie dostarczało takich cennych informacji. Ale to nie wszystko.

Czego można się nauczyć z KAŻDEJ aktywności, czyli jak poznać samego siebie?

Oprócz merytoryki był jeszcze jeden ważny aspekt tego wyjazdu: to, czego mogłam nauczyć się o samej sobie. Każde przeżycie jest dla nas pewnego rodzaju małym sprawdzianem i okazją do tego, żeby poznać samego siebie. Możemy zobaczyć, jak zareagujemy w nowej sytuacji, co szczególnie przygwoździ naszą uwagę i jak będziemy się czuli. Ja z tych dwóch dni w innym mieście wyciągnęłam więcej niż z roku spędzonego na studiach, wypadach do kina i odwiedzaniu restauracji, czyli tym, co robię rutynowo. Poznałam lepiej samą siebie, a samopoznanie to pierwsza rzecz, od której najlepiej jest zacząć budowanie każdej relacji.

Teraz wiem, że chcę pomagać

Kiedy przechodziłam z moją przyjaciółką przez dworzec, byłyśmy świadkami bardzo smutnej sceny. Chłopak i dziewczyna długo się obejmowali, a kiedy zwolnili uścisk, można było dostrzec tragicznie smutną twarz chłopaka. Zupełnie jakby smutek wyrył się na niej nagle i na bardzo długo. Nie mieli ze sobą bagaży, więc raczej nie było to pożegnanie przed podróżą. Zaczęłam się zastanawiać, co się stało. Może dziewczyna skończyła ich związek? Albo stało się coś strasznego? Wiedziałam jedno: przez ten widok czułam się chyba tak samo, jak tamten chłopak. Bardzo chciałabym mu pomóc. Dzięki temu wiem, że ważne jest dla mnie pomaganie innym i że ku temu będzie zmierzać wszystko, co robię.

Teraz wiem, że boję się własnego głosu

Na jednej z prelekcji, w części poświęconej na pytania, nikt nie chciał zabrać głosu. Prowadzący czekał, i czekał, ale nikt się nie zgłaszał. Za to mnie głośno chodziło po głowie jedno pytanie, ale biłam się z myślami, czy mam je zadać. Co tu dużo mówić – gadanie przy 1000 osobach budzi lekki stresik. Wreszcie podniosłam rękę. I dali mi ten nieszczęsny mikrofon. Po powiedzeniu pierwszego słowa przestraszyłam się, głos mi się załamał i zaczęłam się trochę jąkać, ale po chwili było już dobrze. Wreszcie dowiedziałam się, dlaczego kilka dni wcześniej przy mówieniu tekstu z pamięci do mikrofonu całkowicie się zacięłam – bo boję się mojego głosu w mikrofonie i nie jestem do niego przyzwyczajona! I pomyśleć, że sekunda więcej wahania, i mogłabym tego nie odkryć. A dzięki temu wiem, nad czym muszę pracować.

Teraz wiem, że bolące oczy nie zawsze znaczą, że jest się śpiącym

Pojechałam na konferencję ze strasznym katarem. Nie spałam przez niego od kilku nocy. W sobotę wreszcie się wyspałam i miałam wrażenie, że już jest dobrze. Niestety przez cały dzień bolały mnie oczy i myślałam, że dalej jestem niewyspana. Ale to nie było to –wpadłam na to wieczorem, przy zdejmowaniu soczewek. Zdałam sobie sprawę, że może po prostu noszę je już za długo i moje oczy wołają o ratunek. Koniec końców okazało się, że mam zapalenie spojówek. Czyli wcale nie byłam śpiąca.

Teraz wiem, że wyżej niż kontakty z ludźmi cenię przebywanie we własnym towarzystwie

Zawsze myślałam, że ciągnie mnie do wielkiego świata, bo uwielbiam kontakt z ludźmi. Po części to prawda. Ale po tych dwóch intensywnych dniach, kiedy praktycznie cały czas z kimś rozmawiałam, zrozumiałam, że potrzebuję dużo spokoju i miejsca na myślenie w samotności. To wielkiego świata owszem, ciągnie mnie, ale z całkiem innego powodu – bo lubię obserwować. Sprawia mi frajdę, kiedy widzę zachowania różnych ludzi i mogę się zastanawiać, dlaczego robią to, co robią. Może to trochę jak podglądanie, ale takie nieszkodliwe 😀

Jaki z tego morał?

Ze wszystkiego, co robimy, a co nie jest siedzeniem w domu, możemy ogromnie dużo się nauczyć – nie tylko merytorycznie, ale też emocjonalnie. Oczywiście siedzenie w domu też może czasem być źródłem cennych przemyśleń, ale bardzo często mamy tego aż w nadmiarze, dlatego warto wyjść ze skorupy i się otworzyć. Zawsze jest okazja, żeby lepiej poznać samego siebie. Kto wie, kiedy ta wiedza nam się przyda?

Czasem analizujemy, na ile opłaci się nam zrobienie danej rzeczy. Ja analizuję notorycznie. A gdyby tak z otwartą głową podchodzić to wszystkich okazji, które się nam przytrafiają? Gdyby z każdego przeżycia, nawet z filmu, który kompletnie nam nie leży, potrafić wyciągnąć jakąś cenną lekcję? Na pewno bardzo wzbogaciłoby to naszą osobowość. Chociaż z drugiej strony trzeba też słuchać rozsądku i mądrze gospodarować czasem. Każdy musi tutaj znaleźć swój złoty środek.

Więc jeśli następnym razem będziesz się zastanawiał, czy pojechać gdzieś i zrobić coś fajnego czy jednak zostać w domu i obejrzeć film, wybierz to pierwsze. Jako kinomaniaka znasz siebie już na wylot: wiesz, że przez pierwsze 20 minut będziesz wcinał orzeszki, potem wypniesz brzuch i położysz nogi na stole, a na zakończeniu przyśniesz. A kto wie, co się stanie, kiedy nakręcisz własny film?

To co, gdzie jedziemy? 😀

  • O widzisz dziękuję za tak szczere podejście do sprawy. Bo ja jeszcze na takim spotkaniu blogerów nie byłam, jakoś nie mam potrzeby – na razie. Wiem że na pewno duzo entuzjazmu, motywacji; a z drugiej strony traktuję to jak towarzystwo wzajemnej adoracji. Może mylnie, bo na pewno kiedyś będę chciała w tym uczestniczyć. A i współczuję zapalenia spojówek. Buuu

    • Powiem Ci szczerze, że bardzo mi się to spotkanie blogerów podobało i nie odczułam tego jako kółka wzajemnej adoracji, chociaż wiadomo, że każdy może mieć inne odczucia 😀 Jeśli kiedyś będziesz miała okazję wziąć w czymś takim udział, to sama ocenisz, czy to coś dla Ciebie – ja ze swojej strony mogę polecić z czystym sumieniem 😀 A zapalenie spojówek to rzeczywiście było „buuu”, ale na szczęście już prawie wyleczone – medycyna jest na tyle cudowna, że wystarczyły jedne krople 3 razy dziennie przez 2 dni i oczka prawie jak nowe! 😀

  • Bardzo szanuję ludzi którzy widzą konieczność pracy nad sobą i którzy rzeczywiście to robią. Ponadto nie ma jednokierunkowej drogi rozwoju, bo każdy jest inny, i jak słusznie zauważyłaś- należy rozpocząć od poznania samego siebie. Widać w Tobie również wrażliwą naturę, wyczuloną na drugiego człowieka, a takie osoby aż przyjemnie jest czytać 🙂

  • Znam to uczucie, kiedy na czyjejś twarzy maluje się takie cierpienie jakie opisujesz aż serce się kraje!

  • przyznam, że to bardzo nietypowy opis wrażeń z Blog Conference 😉 Mam wrażenie, jakby uczestnictwo w BC zbiegło się w czasie z jakimś specjalnym czasem w Twoim życiu stąd kierunek przemyśleń.

    • Hmmm czy ja wiem, czy specjalny czas… Ja generalnie mam tak z natury, że dużo myślę i nawet jazda autobusem jest dla mnie super okazją do rozmyślania nad losami wszechświata XD A kierunek moim przemyśleniom nadaje to, co się akurat wokół mnie dzieje, więc po części masz rację – na pewno Blog Conference też miało w tym swój udział 😀

  • Każda podróż przynosi nam jakąś wiedzę. Uwielbiam spontaniczne wyjazdy z przyjaciółmi ale czasem potrzebuję zostania w domu i posiedzenie we własnym towarzystwie. Grunt to wsłuchać się w samą siebie. A co do konferencji to mam nadzieję, że na następną w końcu uda mi się dotrzeć 😉

    • Bardzo polecam, naprawdę warto! I zgadzam się – grunt to wsłuchać się w samą siebie 🙂

  • Trzeba zawsze umieć ocenić, czy to już ten moment, kiedy potrzebuje się chwili dla siebie – dlatego drugiego dnia zerwałam się z konferencji i poszłam do palmiarni! 🙂 A co do głosu w mikrofonie, to na początku to chyba dla każdego jest to dziwne, bo głos brzmi nagle zupełnie inaczej – tak jak czasami na nagraniu jest się ciężko rozpoznać 😀

    • Haha słuchanie siebie przede wszystkim! 😀 I jak podobała Ci się palmiarnia? 😀

      • Dużo zadzierania głowy do góry! 🙂 Ogólnie przyjemnie, ale chyba ta w Wałbrzychu podobała mi się bardziej. Nawet patrząc na zdjęcia, które zrobiłam to z wałbrzyskiej wyszły mi fajniejsze 😀 Ale z Poznania też na pewno wrzucę coś na bloga 🙂

  • Critical Touch

    Bardzo fajny i ciekawy wpis. Niestety w tym roku nie udało mi się dotrzeć na Blog Conference ale przy następnej okazji na pewno wpadnę bo widzę, że na prawdę warto.