jak cieszyć się z małych rzeczy

O tym, co zrobiłam wczoraj w aptece

To niesamowite, ile szczęścia może nam dać jeden mały gest.

To dziwne, jak bardzo możemy cieszyć się z tego, że się czegoś pozbawiamy.

To cudowne, że nawet brzydka pogoda nie musi być przeszkodą do bycia szczęśliwym.

Ten artykuł pokaże, jak cieszyć się z małych rzeczy, bo małe rzeczy są o wiele większe od tych wielkich.

Mój sprytny plan

Dałam sobie wczoraj wyzwanie: „Poszerzam moją strefę komfortu. Podejdę do pierwszych trzech osób, które zobaczę, i dam im czekoladkę.”. Wydaje się głupie, a jednocześnie łatwe. Poza tym jest dużo plusów. Na przykładzie innych zobaczę, jak cieszyć się z małych rzeczy. Ja zwiększę moją pewność siebie, a ktoś inny będzie miał miłą niespodziankę. To brzmiało jak plan.

Miałam na zbyciu trzy czekoladki Schogetten. Dostałam je przy ostatniej wizycie w kinie, kiedy za wszelką cenę musiałam zobaczyć film „Chata” (swoją drogą – jest cudowny, polecam każdemu). Nie jem słodyczy, a tych czekoladek nikomu nie udało mi się wcisnąć, więc stwierdziłam, że zrobię to inaczej. Na wariata.

Pierwsze koty za płoty

Problem w tym, że to tylko wydawało się proste. Przy pierwszej osobie, starszym panu przechadzającemu się obok przystanku, zmieniłam zdanie w ostatniej chwili. Moja nagła zmiana kierunku mogła wydawać się z daleka mocno dziwna. W tamtym momencie pomyślałam sobie: “Przestał na mnie patrzeć i odwrócił się plecami. To będzie głupie, jeśli teraz tak bez powodu go zaczepię. Dobra, dam następnemu.”.

I plan o trzech pierwszych osobach poszedł się kochać. Teraz to mogły być najwyżej trzy drugie osoby.

Później zobaczyłam grupkę ludzi. Upatrzyłam sobie jednego pana, ale myślę sobie “Jeśli dam mu tę czekoladkę, pozostałym będzie przykro. To nie jest dobry pomysł”. I przeszłam obok.

Do trzech razy sztuka. Zobaczyłam idącą z naprzeciwka panią z zakupami. Była sama. Okazja idealna. Kiedy się zbliżyła, już wyciągałam czekoladkę z kieszeni. Ale wtedy ona ukryła wzrok pod parasolem i wszystko szlag trafił. Znowu klops.

Wymówki, wymówki, wymówki. Czemu tak bardzo potrzebowałam idealnej okazji? Powiedziałam sobie: “Dziewczyno, Tobie nikt ani nic nie dogodzi. Przestań szukać wymówek i weź się w garść!”.

W stronę światła

Przełom nastąpił w sekretariacie na uczelni. Musiałam załatwić jedną sprawę, i już miałam wychodzić, kiedy w progu uświadomiłam sobie, że jeszcze jedna przepuszczona okazja to będzie za dużo. Wyciągnęłam z torebki dwie czekoladki, weszłam ponownie do sekretariatu i kładąc je na biurkach pana i pani sekretarz, powiedziałam: “Zapomniałam, proszę, tutaj są czekoladki, będą dobre do kawy.”.

Pokraczne to zdanie, ale kto by się tym przejmował? Najważniejsze, że oboje uśmiechnęli się i podziękowali, a pani sekretarz dodała: “No, sprytnie pani pracuje.”. Nie myślałam, że można by było kogoś przekupić cukierkiem, ale dla pewności przy wyjściu wytłumaczyłam się jeszcze, że “to nie to, co pani myśli”.

Byłam z siebie dumna. Serce mocniej mi biło, chociaż przecież podarowanie komuś czekoladki to nic takiego. A jednak.

Najważniejszy moment dnia

Punkt kulminacyjny nadszedł jakieś 3 godziny później. Weszłam do apteki, żeby kupić maść. Obsługiwał mnie uprzejmy pan, który jednak wydawał się trochę smutny. Zdążyłam już wcześniej zapomnieć o ostatniej czekoladce, ale w tej chwili sobie o niej przypomniałam i zrozumiałam, że to jest ten moment (tutaj powinny być werble). Wiedziałam, że gdybym nie dała mu tej czekoladki, nie mogłabym sobie wybaczyć i jeszcze długo bym żałowała. Ale znowu miałam pietra. Wzięłam rachunek, spakowałam zakupy do torby. Miałam chwilę zawahania, ale nie pozwoliłam jej długo trwać. Wyciągnęłam czekoladkę i położyłam ją obok tacki na pieniądze, mówiąc:

– Proszę, czekoladka dla pana. Na dobry dzień.

Nic sensowniejszego nie zdołałam wymyślić. Ale to nie miało znaczenia. Twarz tego pana od razu się rozpromieniła. Uśmiechnął się szeroko i powiedział:

– Ooo, dziękuję bardzo.

Nawet na mnie nie spojrzał, bo był za bardzo zapatrzony w swój prezent. Kiedy wychodziłam, przez szklane drzwi zauważyłam tylko, jak idzie w stronę kolegi, żeby pochwalić się czekoladką. Z ich rozmowy usłyszałam niewyraźnie tylko pierwsze słowo: “Zobacz.”. Wypowiedział je mój pan aptekarz, a zrobił to tonem pewnym podziwu i wdzięczności.

A to była tylko czekoladka. Była warta jakieś 60 groszy. Dla mnie bezużyteczna, bo nie lubię słodyczy. Dla niego pewnie też nic nadzwyczajnego. Aptekarze na pewno nie zarabiają źle, więc pewnie mógłby sobie kupić cały worek takich czekoladek. A jednak w tej jednej było coś wyjątkowego. Tym czymś była zwykła ludzka życzliwość.

Jak cieszyć się z małych rzeczy? Dawaj je innym.

Dlaczego na co dzień nie jesteśmy dla siebie życzliwi? Mijamy się na ulicy i nie przejmujemy się własnymi losami. Wyrzucamy do kosza to, co nie jest nam potrzebne, a nawet nie przyjdzie nam do głowy, że dla kogoś innego nasz śmieć może być czymś cennym. Nie znamy się, ale co z tego? Czy to przeszkadza nam w byciu dobrym dla innych?

Nie zawsze problemem jest obojętność. Może to być, jak w moim przypadku, jedna z dwóch rzeczy, które najsilniej nas hamują: strach i brak wyobraźni. Przez te dwie rzeczy marnujemy wiele okazji, żeby być dla siebie dobrymi. Straszna szkoda.

Przez te dwie rzeczy zapomnieliśmy już, ile może nam dać troska o drugiego człowieka i jak wielką przyjemnością może być dawanie siebie innym. To dodaje skrzydeł. Piętrzy energię. Sprawia, że ograniczenia przestają mieć nad nami władzę.

Chcesz dowodów? Najlepszym z nich będzie mój dzisiejszy dzień. Zobacz, ile miałam powodów do narzekania i bycia niezadowoloną.

  • Zaraz po wyjściu z domu zepsuł mi się parasol.
  • Przemokły mi buty.
  • Cały dzień było mi zimno, bo ubrałam zbyt przewiewną bluzkę.
  • Okazało się, że po raz piąty będę musiała wypełnić wniosek o lokatę w banku.
  • Dostałam maila, w którym przeczytałam, że w połowie semestru muszę od nowa ułożyć plan zajęć na studia.

To całe mnóstwo negatywnych rzeczy, a jedna czekoladka i uśmiech, który spowodowała, przyćmiły wszystko inne. Wszystkie negatywne zdarzenia w sekundę straciły znacznie.

Będziemy razem robić małe rzeczy?

Polecam Ci też zrobić kiedyś taki eksperyment i spróbować zrobić przyjemność komuś nieznajomemu. Frajda większa niż na rollercoasterze, a przyjemność o stokroć przebija uczucie szczęścia po zjedzeniu najlepszej na świecie cynamonki.

Jak mógłbyś sprawić innym przyjemność? Może to wcale nie będzie takie trudne.

To co, może dzisiaj? 🙂

Całuję,

  • Ja lubię robić małe prezenty i innym i też dla siebie! Bo o siebie też trzeba dbać! 🙂

  • Ja bardzo lubię dawać innym prezenty, tylko później strasznie mi głupio, gdy zaczynają dziękować. Bo ja sobie myślę, że to przecież nic takiego, taki zwykły gest, a ktoś mnie prawie po stopach całuje. Lubię patrzeć, jak ludzie się radują z prezentów, ale przyjmowanie podziękowań jest dla mnie wyzwaniem 🙂

    • Dokładnie! Też zauważyłam, że kiedy dajemy coś bezinteresownie, spotykamy się z niewspółmiernymi podziękowaniami. To chyba dlatego, że ludzie nie są przyzwyczajeni do dostawania czegoś tak po prostu, bez okazji 🙂

  • Bardzo fajny pomysł na trening pewności siebie 🙂 . Mam problem z zagadywaniem do obcych, szczególnie do ”tłumu” w kolejce u lekarza, pytając ”kto ostatni?” Głos mi się łamie i nie wiem na kogo patrzeć. Strasznie to głupie i frustrujące…

    • Też tak kiedyś miałam… I nawet nie wiesz, ile razy postanawiałam sobie w głowie, że do kogoś zagadam, a później kończyło się na tym, że odwracałam się na pięcie. Bardzo nie lubiłam tego uczucia, bo czułam się, jakbym sama siebie zawiodła. Pomogło mi znalezienie sobie celu – takiego, który budził mój entuzjazm (to był właśnie ten blog). Wtedy moja pewność siebie podskoczyła stokrotnie! I myślę, że wszystko przychodzi w odpowiednim momencie – Ty też na pewno niedługo doczekasz Twojego momentu 😀 Buziaki!

      • Dziękuję :* . Moim małym krokiem ku odwadze też było założenie bloga 🙂 . Choć też wstyd mi towarzyszył, gdy chciałam znajomym o nim powiedzieć. Do tej pory nie wszyscy wiedzą 😉 . Ogólnie mam problem z tym, co ludzie powiedzą, jak zareagują itp. Muszę się w końcu przełamać.

        • Będę trzymała kciuki! :* A przy okazji rozwijania pewności siebie możesz wpaść na SeeBloggers. To takie wydarzenie dla blogerów, największe w Polsce, w lipcu w Gdyni. Sprawdź sobie wydarzenie na Facebooku i przyjeżdżaj! Może się tam zobaczymy – to by było super! 😀

          • Dziękuję za informację 😀 zaraz przeglądnę!

  • Bardzo ciekawy plan, a wykonanie jeszcze ciekawsze. Jak sama pisałaś, jest łatwy, ale okazało się, że wykonanie już nie takie łatwe. Miały być 3 pierwsze osoby i tu jest diabeł pogrzebany. Fajnie, że komuś sprawiłaś przyjemność. Czy będziesz chciała powtórzyć ćwiczenie i spróbować podejść do faktycznie 3 pierwszych osób? 🙂

    • Na pewno! Ale tym razem wymyślę jakiś inny pretekst, bo dla mnie 2 razy to samo to już rutyna hehe 😀

  • esyfloresy

    Gdyby każdy zachowywał się tak, jak Ty, świat byłby błogim miejscem 🙂

    • To nie aż tak dużo, ale fakt, na pewno żyłoby się lepiej 🙂