Co Cię obchodzi mój blog? Czyli jak być dobrym blogerem

Dzisiaj jest środa. Środa to dzień, kiedy zgodnie z tym, co kiedyś napisałam, nie wrzucam postów. Tym razem jednak wrzucam, bo doszło do mnie, o co tak naprawdę chodzi w blogowaniu. I bynajmniej nie chodzi o terminy.

Kiedy dopada Cię kryzys…

Dopadła mnie ostatnio refleksja nad sensem życia. Często tak mam, że kiedy wymyślę sobie coś do roboty, to na początku całkowicie się temu poświęcam, ale po jakimś czasie pompony opadają i odpuszczam, bo przestaje mi się chcieć. Pewnie też czasem tak macie. Tylko, że tym razem naprawdę się przeraziłam. Bo chodziło o bloga. Czyli coś, przez co jeszcze miesiąc temu nie potrafiłam zasnąć z entuzjazmu. Czy to możliwe, że to też mi się znudziło? Blog, który miał być wreszcie tym wymarzonym powodem codziennego poczucia spełnienia? O nie! Pomyślałam sobie, że „Tak być nie będzie!”. I zaczęłam się zastanawiać, o co w tym wszystkim chodzi.

O co chodzi w blogowaniu?

Bycie blogerem ma to do siebie, że jeśli to czujesz, wszystko idzie jak z płatka. Gorzej, jeśli z jakiegoś powodu blog zaczyna Ci ciążyć. Wtedy wiedz, że coś się dzieje i jak najszybciej dowiedz się, co!

Dwie rzeczy pomogły mi dojść do tego, jak znowu zacząć być tą samą napaloną jak szczerbaty na sucharki Monią, która miesiąc temu z zapartym tchem pisała pierwszy post i snuła wielkie plany na przyszłość. Wiecie – czerwony dywan, blogowe Oskary i te sprawy.

Na początku był Andrzej…

W poszukiwaniu inspiracji trafiłam na stronę Andrzeja Tucholskiego. To dwudziestokilkuletni Warszawianin, który od kilku już lat zajmuje się blogowaniem. Blog Andrzeja należy do czołówki najbardziej wpływowych blogów w Polsce. Jego konik to, jak sam mówi, projektowanie życia, a na stronie publikuje masę wartościowych wpisów. Ogólnie świetny i bardzo ciekawy człowiek. Bardzo polecam jego serię filmików na YouTube, w których porusza tematykę blogów.

Blog to przede wszystkim fun

Andrzej pomaga zrozumieć, że blog powinien być synonimem frajdy. Żeby odniósł sukces, nie potrzebujesz najlepszych narzędzi do pozycjonowania, najdroższych skórek na WordPressie i pleców w branży blogowej. Wystarczysz Ty. Ludzie kochają autentyczność i jeśli tylko będziesz sobą – wcześniej czy później Cię kupią.

DLACZEGO jest ważniejsze niż CO

Trafiło do mnie, kiedy Andrzej powiedział, że na blogu najważniejszy jest motyw przewodni, a nie tematyka. Ma rację. Tematyka ogranicza, a ograniczenia są do bani. Dużo łatwiej i dużo przyjemniej jest publikować różnorodne treści i powiązać je wspólną ideą niż sztywno trzymać się jednego tematu. Oczywiście można, jeśli komuś to odpowiada. Ja osobiście jednak w pełni popieram pomysł z myślą przewodnią.

Czy jesteś „prawdziwym” blogerem?

Po przeczytaniu kilku wpisów i wysłuchaniu kilku filmików Andrzeja w mojej głowie powstał nietypowy obraz blogera – to taki społeczny wolontariusz, tyle że z „fajniejszym imidżem”. Zostajesz blogerem, żeby przekazać coś światu. Uważasz, że Twoje przemyślenia w jakiś sposób mogą pomóc innym, więc zakładasz stronę i publikujesz. Nie oczekuj nic w zamian. Interesowność daleko Cię nie doprowadzi. Jeśli masz taką potrzebę – pisz, i miej nadzieję, że ktoś dzięki Tobie poczuje się szczęśliwszy. Brzmi to strasznie idealistycznie, ale taka już jestem, i ja w to wierzę. I uważam, że to coś pięknego.

…a potem był Bartek.

Też bloger. Prowadzi stronkę dojechany.com. Teoretycznie to konkurencja, ale wiecie co? Chrzanię to! Wpadajcie do niego jak najczęściej, bo gościu jest naprawdę wart Waszego czasu! Pisze konkretnie, o dobrych filmach, trochę o odżywianiu (nie tak dobrze jak ja, ale też ujdzie 😀 ), ale przede wszystkim jest w tym sobą. Osobiście jest bardzo oczytany i rozgadany. A jako że ja bardziej wolę słuchać niż mówić, to trudno się dziwić, że ta „przełomowa” dla mnie rozmowa, o której właśnie piszę, trwała półtorej godziny.

Pisz bardziej do ludzi niż dla ludzi

Cały czas nie mogę wyjść z podziwu, jak wiele uczymy się od innych ludzi. A wystarczy tylko porozmawiać. Od Bartka można nauczyć się jednego: bądź sobą, pisz o tym, co uważasz za warte opisania, a znajdą się tacy, których złapiesz za serce. Reszta nie jest warta Twojego czasu.

Twój blog jest Twój – wszystkie chwyty dozwolone

Poza tym pamiętaj, że Twój blog to Twoje królestwo. Możesz robić z nim, co chcesz. Publikować, kiedy chcesz; pisać, o czym chcesz; zmieniać jego wygląd tak często, jak Ci się rzewnie podoba. Ktoś wysmarował pod Twoim postem negatywny komentarz? Też możesz zrobić z nim co chcesz! Nawet usunąć, jeśli Ci się nie podoba, że ktoś Cię krytykuje. Jesteś królem na własnym podwórku. Nikt nie karze Ci się trzymać jakichkolwiek ram. Jedyne ograniczenia, jakie tutaj obowiązują, to te istniejące w Twojej własnej głowie.

Czy statystyki są ważne?

Wielu blogerów przejmuje się statystykami. Śledzą cyferki w Google Analitics i wpadają w panikę, kiedy słupki poczytności ich bloga spadają. Ale czy warto? To tylko wskaźnik popularności. A czy dobremu blogerowi powinno chodzić o popularność? Moim zdaniem nie. Powinno chodzić o wyrażanie siebie i kontakt z czytelnikami. Z drugiej strony nikt nie chce czuć się tak, jakby pisał do szuflady. Jednak według mnie, jeśli będziesz pisał dobre teksty, zgodne z Tobą samym, pewnego dnia cyferki same zaczną szybować w górę. Zdziwisz się, jak szybko.

Pisz jako Ty, nie jako podróbka Ciebie

Kolejna rzecz to pisanie pod publiczkę, czyli pisanie tego, co ludzie chcą usłyszeć. To nie może być domena blogera. Dobry bloger ma swoje zdanie, bije od niego charyzma, a swoją mocną osobowością potrafi pociągnąć za sobą tłumy. Nie każdy się takim rodzi, ale każdy może się takim stać – to tylko kwestia pracy nad sobą. Ludzie idą za ludźmi, a nie za wymuszonym dowcipem albo ładnym stylem nagłówków. Ty to Ty. Jesteś wyjątkowy i nic nie zdoła Cię zastąpić.

 

Jak widzicie, to wszystko przez facetów. I niech ktoś mi teraz powie, że faceci nie są do niczego potrzebni 😀

 

W związku z tym, co napisałam powyżej, mam dla Was parę informacji.

Ogłoszenia parafialne

Terminy wpisów

Kiedyś napisałam, że wpisy będą pojawiać się w każdy poniedziałek, czwartek i sobotę. Myślałam, że dzięki temu będę miała motywację, żeby dużo pisać i dzięki temu stawać się coraz lepszą. Ale wpadłam w pułapkę – narzucone terminy sprawiły, że zaczęłam traktować pisanie jak obowiązek, i dlatego zaczęło mi się mniej podobać. Dlatego posty będą pojawiać się po prostu co kilka dni, wtedy, kiedy będę miała coś ciekawego do przekazania.

Tematyka wpisów

Do tej pory wszystko kręciło się wokół jedzenia. Ale prawda jest taka, że interesuję się nie tylko jedzeniem. Jest jeszcze milion innych rzeczy, które mnie ciekawią. A nade wszystko lubię myśleć, i czasem wychodzą z tego różne pomysły na teksty – czasem dziwne, czasem śmieszne, a czasem poważne jak miny strażników przy Grobie Nieznanego Żołnierza. Przygotujcie się więc na nieco bardziej rozbudowaną tematykę. Moim motywem przewodnim będzie uświadomienie, bo uważam, że im więcej się wie, tym więcej można w życiu zdziałać.

Nowy szablon

Żeby przypieczętować jakoś nową koncepcję bloga, zmieniłam jego wygląd. Stary szablon nie był szczytem moich marzeń i kilka rzeczy chciałam poprawić. Ten szablon jest o wiele lepszy, bo jest bardziej przejrzysty i bardzo podoba mi się wizualnie. Myślę też, że dzięki niemu wygodniej będzie Wam się korzystało ze strony.

 

Na dzisiaj to tyle.

Zapraszam już dzisiaj na jutrzejszy wpis, bo będzie to całkowicie coś nowego, niż do tej pory. Jestem bardzo ciekawa Waszej reakcji. A póki co, jeśli podobał Wam się artykuł, bądź też Was zbulwersował albo doprowadził do jeszcze innego dziwnego stanu emocjonalnego – podzielcie się tym w komentarzach, jestem bardzo ciekawa co myślicie o prowadzeniu własnego bloga.

 

Trzymajcie się ciepło!

  • Co to za klawiaturka :)?
    Mój blog jest rozszerzeniem tego czego nie jestem w stanie lub nie umiem wyrazić poprzez video 🙂
    Zapraszam do siebie w wolnej chwili.

    • Klawiaturka to tylko tło – chodziło o ten czerwony lakier do paznokci! 😀

      • Klawiaturka też ładna 🙂

  • Mój blog to w sumie tylko taki… dodatek do mojej „twórczości”, chociaż twórczość to chyba za dużo powiedziane 😉 Dzielę się na nim moją scrapbookingową pasją i pomysłami, więc w moim przypadku bardziej chodzi o brak weny, ale właśnie do scrapbookingu niż do blogowania 😉 ale póki co się nie zdarzyła.

  • Świetnie napisane! Choć bez tych statystyk jest ciężko. Ja zawsze stawiałam na pisanie o tym, co mnie „kręci”. Wtedy powstają najlepsze teksty. Życzę wielu sukcesów i wytrwałości, bo najważniejsze są: pasja, wiara i determinacja!

  • Dobry tekst! Zgadam się, blogowanie to powinna być pasja a nie obowiązek! Mi dużo radości sprawia blogowanie … a raczej prowadzenie story z przepisami uwiecznionymi na fotografiach … jakoś nie mogę się przemóc do dużych obszernych teksów, ale takie lubię czytać u innych :).
    Przyjemności i radości z prowadzenia bloga!
    Pozdrawiam 🙂
    Aniela

    • Monika Skrobol

      Dziękuję! I Tobie również, a do tego dużo pomysłów na nowe, coraz lepsze pyszności 😀

  • Kar

    Autentyczność jest bardzo ważna. Ludzie nie kupują tego, co sztuczne i nieprawdziwe. A już na pewno nie na długo 🙂 Powodzenia w rozwijaniu pasji!

  • Kryzysy w blogowaniu dopadają chyba każdego 😉 Ale masz rację, najważniejsze cieszyc się tym 🙂

  • Bo blog ma być pasją, a nie przykrym obowiązkiem! Liczę na kolejne wpisy dotyczące blogowania – Twój styl jest świetny, a do tego strasznie motywujesz. Aż chce się siąść do komputera i coś „naskrobać” :). Jeśli mam być szczera, Bartka i Andrzeja w ogóle nie kojarzę – ale czuję że w trybie natychmiastowym muszę to zmienić.

    Pozdrawiam cieplutko i życzę miłego wieczoru,
    Malwina

  • Bardzo fajny, pozytywny wpis! 🙂 Ogólnie mam chyba dość zdrowe podejście do blogowania, statystyki nie spędzają mi snu z powiek, a po prostu cieszę się, gdy ktoś uzna mój wpis za ciekawy i dowie się dzięki niemu czegoś nowego o świecie (bo Afryka to jednak wciąż dla wielu enigma) 🙂 Nie piszę zbyt często, bo wolę spędzić na rzeźbieniem wpisu trochę więcej czasu, dopracować, poprawić literówki, itd. Tak już mam, że jeśli już mam się wypowiedzieć, to wybiorę temat, który naprawdę zgłębiłam i który czuję, a nie taki pod publiczkę 🙂 Pozdrawiam!

  • Super podejście – najważniejsze to nie dać się zwariować i traktować blogowanie jako świetną zabawę 🙂 Pozdrawiam!

  • A ja kiedyś sama sobie narzuciłam ograniczenie – 1 post w tygodniu. Wiem, że nie dam rady. I kiedy zmieniłam na 2 na miesiąc od razu było lepiej 🙂 Bardzo ciekawe przemyślenia na temat blogowania.

  • Cóż kryzysy przychodzą zawsze, nie tylko w blogowaniu. Jeśli pracujemy sami nad jakimś bardzo dużym projektem też będą chwile zwątpienia. Blogowanie to sport długodystansowy 🙂

    Jeśli już polecasz inne blogi to ja Ci polecę zajrzeć do Bartka, ale tym razem innego. Bartek Popiel prowadzi bloga liczysiewynik.pl i pisze tam też o blogowaniu, marketingu internetowym, gość ma też ogólnie takie zdrowe podejście do rozwoju osobistego. Nie popada w jakieś absurdy, jak Ci wszyscy trenerzy – „sukces, tylko sukces, zrezygnuj ze snu, nie jedz, nie pij, nie oddychaj, zwyciężaj!!!11” 😀

    Także ten. Polecam.

    • Monika Skrobol

      Znam Bartka i go uwielbiam! Ale dziękuję, że mi o nim przypomniałeś, bo zdałam sobie sprawę, że nie śledzę go na FB! Karygodne! Więc ten. Dziękuję 😀

  • I właśnie tak stopniowo sobie działam, stopniowo się odsłaniam na ludzi, stopniowo się rozwijam i otwieram. Piszę dla nich, dla siebie. Dziękuję za dodatkowe inspiracje – blog Andrzeja z pewnością będzie dla mnie przydatny. A Twój z checią będę odwiedzała.
    Bardzo mądry wpis.

  • też miewam ten problem ‚niechceniamisię’ 😉 Ale zawsze jakoś przez to przebrnę i lecę dalej, a bloga mam już od 5 lat 🙂 I niby staram się nie zwracać uwagę na statystyki, ale to po prostu MIŁE jak widzisz, że ludzie wchodzą, interesują się i zostawiają po sobie jakiś ślad 🙂

    • Monika Skrobol

      Wow, 5 lat to już szmat czasu :d Też chcę móc to powiedzieć za 5 lat 😀 Życzę wytrwałości!

  • Ładne ujęcie tematu.
    Co prawda skończył mi się okres podziwiania Tucholskiego – niestety obecnie nie znajduję tak wartościowych wpisów na jego blogu jak kiedyś, ale podobają mi się za to Twoje założenia. Życzę dużo energii do dalszej działalności!

    • Monika Skrobol

      Oj, zapewniam że mi jej nie brakuje! Przyda się jak najbardziej!

  • O to coś dla mnie. Takie wyznanie. Śledzę naszą blogosferę od kilku lat. Na początku byłem zachwycony. Wszystko było nowe i super !! Wiedza na każdym kroku. Obecnie trochę widzę powielane schematy i bardziej się nudzę. Aczkolwiek jeszcze wiele potrafi mnie zaskoczyć pozytywnie. Twój wpis do takich należy bo sam mam takie podejście. Zacząłem blogować niedawno. Jestem „świeżakiem” więc co ja tam mogę wiedzieć. Jednak jak mam napisać artykuł o jakimś problemie to lubię się w niego mocno zagłębić aby dać czytelnikom jakieś konkrety, niż strzelać ogólnikami jak to robią inni. Staram się wczuć w mojego czytelnika i zadaje sobie pytanie czego on szuka, co by się chciał dowiedzieć…albo czego jak bym się chciał konkretnie dowiedzieć 🙂 Tworzę z głębi siebie, nie ma co udawać nie wiadomo kogo.

    • Monika Skrobol

      Bardzo dobrze powiedziane. Ja też jestem świeżakiem, więc piąteczka! Na pewno damy radę!

  • Monia, jeżeli właśnie stuknął Ci miesiąc blogowania to przybijam Tobie przeogromną piątkę i, można by rzec wróżę, ale we wróżby nie wierzę, więc spekuluję, że Twój blog będzie naprawdę GENIALNYM (tak jak ten wpis). Dzięki za dużo mądrości. Działaj!

    Marta 🙂

  • M.

    Ja też w minionym roku miałam problemy z regularnością. Mam mnóstwo szkiców i pomysłów, problem był jednak z dokończeniem. W tym roku będę starać pilnować się przynajmniej jednego wpisu na tydzień, jak to robiłam dwa lata wcześniej, bo wiem, że to jest do zrobienia, tylko muszę lepiej zarządzać sobą oraz swoimi zasobami. I najważniejsze nic na siłę, bo wtedy nie napisze się nic lub G*

  • Agata

    O to, to – autentyczność! W niedalekiej przyszłości sama otwieram blog i chociaż będzie on stricte o konkretnej tematyce, to przewiduję w nim rubrykę o swoich przemyśleniach, życiu i tym podobnych. A szablon – uwielbiam minimalizm!

    • Monika Skrobol

      Trzymam kciuki za Twojego bloga!

  • Bardzo dobrze powiedziane. To prawda że zawsze myślimy o tej poczytności, UU i wszystkim co niejako potwierdza nasz „fejm” ale bardzo ładnie powiedziałaś – „jeśli będziesz pisał dobre teksty, zgodne z Tobą samym, pewnego dnia cyferki same zaczną szybować w górę” I tego się trzymajmy <3

  • A ja się wypowiem w trochę inny sposób…
    Ciężko jest zdobyć czytelników pisząc po swojemu i kiedy tobie się podoba…
    I mówię to jako ktoś, kto własne miejsca w sieci tworzy już trzeci rok ;P
    Jeśli mojego bloga nikt nie odwiedza to stwierdzam, że coś z nim jest nie tak. I co? I publikuję treści często pisane tak, że powinny się klikać, a jednak w dalszym ciągu nie są klikane. Robiłam też testy, żeby pisać dużo i szłam na ilość, a nie jakość… I też nie bardzo. Czasem myślę, że jestem za bardzo infantylna w swoich wypowiedziach, a czasem, że za bardzo poważna.

    • Ewa

      hej hej,
      Wiesz co, przeczytala Twoj koentarz i zajrzalam na strone – powod jest bardzo prosty – ladowala sie BARDZO dlugo !!! Kazdy post tez – pierwszy raz strona ladowala sie tak dlugo – czlowiek natychmiast sie zniecheca :)) Sprobuj to poprawic (najlepiej fachowcem 😉 Poprawilabym tez czcionke – jest szara i oczy sie męczą – no i piszesz w postaci blokow tekstowych – mimo determinacji, nie dalam rady przeczytac – popracuj nad tym bo content masz chyba fajny :)) Pozdrowienia cieple !

    • Monika Skrobol

      Może za bardzo się przejmujesz? Kiedyś mój znajomy powiedział mi coś takiego: „Miej wyje*ane, a będzie Ci dane” 😀 Niby żart, ale uważam, że coś w tym jest. Bądź sobą, nie myśl tyle, żeby pisać w konkretny sposób, po prostu przelewaj siebie w to, co piszesz. Rozwijaj się, ucz nowych rzeczy i dziel się tym z innymi. Ja bym tak zrobiła, ale oczywiście zrobisz jak zechcesz, tym bardziej, że blogujesz już trzeci rok, a ja dopiero zaczynam, więc wiem o wiele mniej. Ale moja strategia jest taka: próbuj tak długo aż się uda. Polecam ją z całego serca.

  • Ogromna dawka motywacji na koniec dnia, tego mi było trzeba!

  • Gdzieś kiedyś usłyszałam, że zaczynając warto publikować regularnie co 3 dni. Nigdy mi się to nie udało, choć obiecywałam sobie wielokrotnie. Ostatecznie publikuję jak mi dzieci pozwolą i dobrze mi z tym 😉 Pozdrawiam ciepło i lecę zwiedzać podlinkowane blogi, bo ich nie kojarzę zupełnie.

  • Świetnie napisane i tak pozytywnie 🙂 Sama wpadłam w taką pułapkę, naczytałam się specjalistów, co robić, czego nie robić, co koniecznie robić, a czego w żadnym wypadku robić nie wolno. Statystyki, współczynniki odrzuceń, itd itp sprawiały, że siedziałam po nocach i szukałam, grzebałam. I gdzieś tam faktycznie zabrakło mnie. W końcu powiedziałam dosyć, robię po swojemu, jak ktoś będzie czytał, to super, jak nie – trudno.
    Nie znałam blogów Andrzeja ani Bartka. Więc chętnie nadrobię zaległości.
    P.s. faceci są potrzebni 🙂

  • Bardzo mi się podoba to, co napisałaś. Sama założyłam bloga bo lubię pisać i kocham literaturę, dużo czytam i lubię się dzielić tym, co moim zdaniem wartościowe i warte polecenia. Prowadzenie bloga nie jest proste, trzeba się zmierzyć z samym sobą, brakiem czasu, brakiem systematyczności oraz wieloma innymi czynnikami, które nie ułatwiają. Do Andrzeja często zaglądam, mądry młody czlowiek z niezwykle pozytywnym przekazem na życie 🙂

  • Cieszę się, że trafiłam na Twój wpis. Bo wreszcie przeczytałam na nim to, co chciałam przeczytać 🙂 Konkretnie mówiąc, w końcu nikt nie pouczał mnie, że powinnam na blogu zrobić to, to i jeszcze tamto, bo bez tych rzeczy nie zrobię oszałamiającej kariery.
    Staż w blogowaniu mam mały, piszę od lipca zeszłego roku. Tematykę wybrałam sobie dość nietypową, jak na polską blogosferę, gdyż nie piszę ani o modzie, ani o gotowaniu, ani też o wszystkich tych rzeczach, które w ogólnym pojęciu są uważane za „trendy”. Wręcz przeciwnie, piszę o czymś, co dla wielu jest prawdziwą „guilty pleasure”. Aby dotrzeć do ludzi założyłam nawet stronę na FB, żeby ich przyciągać, co mi się powoli udaje. Dopiero teraz, gdy mogę pisać na moich warunkach, dokładnie tak, jak to sobie sama wymyśliłam, czuję się sobą i nie muszę udawać nikogo innego. Moje pisanie póki co jest wielką przyjemnością, a każdy maleńki sukces (typu większa ilość komentarzy, kontakt z czytelnikami) cieszy. Ostatnio udało mi się zrobić siedmiodniowy cykl tekstów o serialu, który spośród wielu, o których piszę, wydał mi się wyjątkowo interesujący. Projekt był męczący i kosztował wiele godzin przed monitorem, ale było warto, gdyż w ten sposób mogłam wyrazić swoje zdanie, a potem podyskutować z innymi. Ale przede wszystkim czuję, że pisanie tego bloga rozwija mnie, sprawia że inaczej podchodzę do różnych rzeczy.
    Pozdrawiam i na pewno będę zaglądać tu regularnie 🙂

    • Monika Skrobol

      Jej, dziękuję za taki komentarz 😀 Trzymam za Ciebie mocno kciuki, oby Twój blog rozwijał się w błyskawicznym tempie!

  • Bardzo fajnieże coś takiego napisałaś 🙂 Ja też ostatnio czułam, że się wypaliłam i straciłam motywację do pisania. Wielu blogerów pisze bardzo regularnie i ciągle się zastanawiam jak oni to robią! Ale nie ma co się przymuszać, lepiej pisać jak ma się coś ciekawego do powiedzenia. Do chłopaków chętnie zajrzę. Pozdrawiam!

    • Jeśli coś się lubi i posiada silną motywację to bardzo ciężko jest wypaść z rytmu blogowego

      • To prawda, póki co też odczuwam taką determinację:)

        Moniko, bardzo ciekawy tekst, trzymam kciuki za rozwój bloga w upragnionym kierunku! 👍👋

        • Monika Skrobol

          Dziękuję!

  • Bardzo zaciekawił mnie Twój blog. Co powiesz na wzajemną obserwację ?
    Pozdrawiam jusinx.blogspot.com.

    • Gdybyś przeczytała ten post w życiu nie napisałabyś takiego komentarza…