Gram w kosza ludźmi. Ty chyba też…

Kosz boli. Bo to zawsze oznacza rozczarowanie. Kiedy myśleliśmy, że trafiliśmy za 3, a okazuje się, że było pudło. Rozczarowanie innymi i sobą. Innymi, bo okazali się mniej wspaniali niż myśleliśmy, a sobą, bo byliśmy naiwni i daliśmy się zrobić w balona. Niestety, co jakiś czas jesteśmy na ten ból skazani. I wcale nie musi tu chodzić o zawód miłosny. Podobnie czujesz się, kiedy druga połówka mówi Ci, że z Wami koniec; kiedy bliski przyjaciel zrobi coś, co przekreśli Waszą przyjaźń i kiedy niedawno poznana osoba stwierdza, że właściwie nie jesteś aż tak fajny, żeby warto było poświęcić Ci więcej czasu. Nawet pies może się na Ciebie wypiąć. Tylko, że pies to nie tragedia – za chwilę zapomni i znowu będzie Cię kochał. Za to ludzie – skubani – mają lepszą pamięć.

Całe życie gramy w koszykówkę

Gdyby się głębiej nad tym zastanowić, cały czas dajemy komuś kosza albo ktoś daje go nam. Nie dążymy do tego, żeby z każdą napotkaną osobą wejść w piekielnie głęboką relację – i dobrze, bo byśmy zwariowali. To byłoby dziwne, gdybyśmy zawracali głowę pani w sklepie opowieściami o tym, jak bardzo nienawidzimy swojej teściowej. Ale warto się zastanowić, czy aby na pewno nie usiłujemy zbyt często pudłować? Czy nie zbyt często odsuwamy od siebie ludzi?

Żyjemy w społeczeństwie, gdzie każdy dba przede wszystkim o siebie. Nie rozmawiamy na przystankach autobusowych, nie pytamy siebie nawzajem “Jak Ci minął dzień?” i udajemy, że się nie zauważamy. Nie mówię o obcych. Mówię o znajomych. Ludziach, których zna się z podstawówki, z wizyt u fryzjera i z rodzinnych wypadów na bilarda. Z obcymi jest jeszcze gorzej – traktujemy ich jak wrogów, bo przecież każdy z nich może okazać się terrorystą i czyhać na nasze życie z bombą w plecaku. Naprawdę? W takim razie czy mamy świadomość, że inni myślą tak o nas? Naprawdę chcesz, żeby tak o Tobie myśleli? Przecież Ci ludzie są tacy sami, jak Ty. Tak samo przestraszeni i tak samo wrażliwi na krzywdę. Nawet tak samo jak Ty narzekają na brzydką pogodę. Ale Ty o tym nie wiesz. Dopóty, dopóki nie pozwolisz im mówić.

Ta gra też ma zasady

Ale co, jeśli nie chcą mówić? Jeżeli od razu się zamykają albo dopiero po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że znajomość z Tobą im nie odpowiada? Kiedy nie zdążyłeś się jeszcze przywiązać – nic strasznego się nie dzieje. Gorzej, kiedy to Ty jesteś tym, któremu zależy. Możesz spróbować asertywnej propozycji kompromisu. To najrozsądniejsze wyjście. Powiedz coś w stylu: “Okej, skoro się nie dogadujemy, to może spróbujemy coś zmienić? Tak, żeby i Tobie, i mnie było lepiej. “. W optymistycznym scenariuszu zadziała. W pesymistycznym – dostaniesz kosza. Znowu. Wtedy pamiętaj, że każdy ma jakiś powód, dla którego mówi “nie”. Wartościowi ludzie wytłumaczą Ci, dlaczego tak postąpili i dzięki temu będzie Ci łatwiej to znieść. Niewartościowi powiedzą, że nie, bo “ja jestem super a Ty jesteś do bani”. Na szczęście tymi drugimi nie warto się przejmować.

Nie miej żalu, że ktoś powiedział “nie” – to jego decyzja i nie możesz na nią wpłynąć. Widocznie tak miało być. Kiedy zamykają się jedne drzwi, otwierają się inne. Wiem – łatwo się mówi. Ale koszykówka to brutalny sport i trzeba się nauczyć znosić lanie. I mieć nadzieję, że za n-tym razem wreszcie zostaniesz zwycięzcą.

Zawsze można zrobić sobie dobrze na Facebooku

Nie jesteśmy stworzeni do zbytniego dzielenia się sobą. Udowodniono, że optymalna ilość członków grupy, która ma wykonać konkretne zadanie to 15 osób. W ciągu całego życia tylko 50 zasłuży na miano naszych bliskich, a tylko jednej jesteśmy w stanie poświęcić się w pełni i to ona zostaje później naszym mężem albo żoną. To niedużo, biorąc pod uwagę, że niektórzy mają na Facebooku po 1000 znajomych. Sama mam ich 619. Więc jak to możliwe, że czasem czuję, że nie mam się komu wyżalić?

To dlatego, że to wszystko jest płytkie. Z większością tych osób jestem tylko na “cześć-cześć. Takie znajomości są najwygodniejsze – nie trzeba się wtedy wysilać, a i tak mamy łatkę “fajnego”. W gorszych momentach możemy się nawet pocieszać, że skoro Ci wszyscy ludzie kliknęli “Dodaj do znajomych”, to musimy coś dla nich znaczyć. Cóż, czasem można się zdziwić.

Z ludźmi nie opłaca się iść na ilość. Co z tego, że znasz ich więcej niż Jurek Owsiak, jeśli tak naprawdę nie znasz żadnej z tych osób? Jasne, dobrze jest mieć dużo kontaktów, ale pomyślcie, o ile bylibyśmy szczęśliwsi mając nawet jednego prawdziwego przyjaciela.

Ile wart jest Twój czas?

Często wykręcamy się od odpowiedzialności za dobro swoje i innych mówiąc, że nie mamy czasu. Ale czy na pewno? Na rzecz czego rezygnujemy z wyjścia do kina ze znajomymi albo odkładamy w nieskończoność rozmowę przez telefon z dawną przyjaciółką? Czemu stoisz sam przed zajęciami i klikasz w telefon zamiast podejść do kogoś i pogadać? Moim zdaniem to powinien być naprawdę ważny dla nas powód. Bo serial i wiadomości nie uciekną. Ale ludzie mogą wreszcie przestać dawać Ci swój czas, jeśli Ty zrobisz im to samo.

Co się dzieje, kiedy ktoś świeci Ci jarzeniówką po oczach

Ludzie to niestety bardzo interesowne i egoistyczne stworzenia. Zadają się z tymi, którzy sprawiają, że jest im dobrze, a kiedy jest im dobrze, wolą nie psuć sobie humoru problemami innych. Jeśli dają coś od siebie, oczekują, że dostaną coś w zamian. Ważna jest dla nich przede wszystkim ich własna korzyść. Rzadko robią coś dla innych – tak po prostu. Straszne, co? A co by się stało, gdybyśmy postanowili już tacy nie być? Przecież to nie takie trudne. Pewnie myślisz sobie teraz, że taki jeden “Ty” nie zbawi całego świata. No pewnie, że nie. Jedna Basia, Ania czy Kunegunda to nie to samo, co Jezus. Ale możesz sobą i swoją postawą zbawić czyjś mały świat. Być dla kogoś słońcem. Ja spotkałam taką osobę i nie macie pojęcia, jak duży wpływ to miało na moje życie. W jeden wieczór postanowiłam być lepszą córką, siostrą, przyjaciółką i nieznajomą. Tak duże wrażenie wywarł na mnie sposób bycia tej osoby. Tak jakby ktoś oślepił mnie jarzeniówką i jakbym odzyskała przez to wzrok. Taki bił od niej blask. Po prostu była dla mnie słońcem.

Bądź czyimś słońcem

Bycie słońcem nie jest łatwe. Zresztą, co ja mówię. Darujmy sobie te eufemizmy – słońce ma przechlapane! Wszystkim ułatwia życie, a nic za to nie dostaje! Ale nie narzeka. Ty też tak możesz. Codziennie bądź najlepszym sobą, jakim możesz być. Sprawiaj, żeby ludzie czuli się ważni. Uśmiechaj się do nieznajomych. Wiedz, że nikt Ci za to nie zapłaci, mimo że to będzie ciężka harówa. Ale tylko na początku. Bo każde dobro, które wyświadczymy innym, kiedyś do nas wróci. Jestem tego pewna.

Świat zaczyna się od Ciebie i kończy na Tobie

Rodzisz się i umierasz w samotności. Pomiędzy robisz wszystko, żeby mieć jej w życiu jak najmniej. Jednak czasem to nie zależy tylko od Ciebie. Dlatego rób dobre rzeczy, nie oczekując nic w zamian. Ja też mam takie postanowienie – jeśli Ty też tak postanowisz, będzie nam raźniej. Nawet jeśli nikt nie będzie miał dla nas czasu, będą o nas zapominać przy odczytywaniu nazwisk eliminowanych do Pokojowej Nagrody Nobla, a na święta nie dostaniemy żadnej kartki – nie szkodzi! Przecież i tak niczego nie oczekiwaliśmy. Dalej róbmy swoje! A jeśli zabraknie nam motywacji, możemy poczytać o tym, jak ją odzyskać, a wtedy będzie łatwiej. Ja będę dalej mówić ludziom, że dadzą radę, uśmiechać się do nich na ulicy i stawiać wykrzyknik przy każdym “cześć”, żeby ten, do kogo to piszę, poczuł, że cieszę się, że mogę z nim porozmawiać. Poza tym będę nadal przestawiać się na weganizm, co 2 dni ćwiczyć siłowo, żeby mieć płaski brzuszek i kłaść się spać o 21:30. W końcu to ja jestem najważniejsza we własnym życiu.

 

Kochajmy ludzi dla siebie, nie dla nich.

 

A co Ty możesz zrobić dla innych?

Poza tym, czy Ty też czasem jesteś tak samotny, jak ja? Daj znać, może razem coś zaradzimy 🙂

PS Apropo słońca

Dzisiaj dowiedziałam się od mojego znajomego, że nasza galaktyka przestała krążyć wokół Słońca! To dlatego, że wszystkie planety krążą wokół ośrodka masy, a ostatnio Słońce przestało nim być. Dwie największe planety, Jowisz i Saturn, zbliżyły się do siebie tak bardzo, że stanowią nowy ośrodek masy! I teraz wszystko się kręci wokół nich! Wiedzieliście, że coś takiego jest możliwe?!

O więcej fizycznych ciekawostek zapytajcie Bartka 😀

 

Trzymajcie się ciepło!

  • Jave

    Nasza galaktyka, czyli Droga Mleczna, nigdy wokol Slonca nie krazyla. To nasz uklad Sloneczny krazy wokol centrum Drogi Mlecznej.

    • Monika Skrobol

      Kurczę, być może masz rację – nie znam się dokładnie na astronomii, więc mogłam coś pokręcić 😀 Dzięki za sprostowanie!

  • Okolicznościowy cytat książkowy: „Ból, który powoduje przyjaciel, ma źródło w naszej własnej winie, ponieważ to my wybraliśmy tę osobę”.
    Kiedyś mocno przeżywałam, że osoby dotąd uważane przeze mnie za przyjaciół odchodzą, tak po prostu urywają kontakt i nie chce im się ze mną gadać. Ale chyba nawet lepiej się stało, teraz mam przy sobie wąskie, ale za to sprawdzone i wspaniałe grono przyjaciół, których śmiało mogę właśnie w ten sposób nazywać.
    Do niedawna też miałam problem z tym, że na takich na przykład studiach kompletnie nie umiałam znaleźć wspólnego języka z grupką tych „fajnych”, co to każdy chce się z nimi „psiapsić”. Gówniarskie może to było, jak na taką starą kobyłę jak ja, ale trochę mnie bolało, że ktoś nawet nie chce mnie lepiej poznać i kompletnie olewa moją obecność. Aż tu pewnego razu dosłownie dostałam olśnienia! 🙂 Odwróciłam kota ogonem i zaczęłam inaczej patrzeć na całą sprawę. Jeśli ten „ktoś” nie chce ze mną gadać, to tylko jego problem, a nie mój. Może jedynie żałować, że nie pozna kogoś takiego jak ja. Ha! I jeszcze więcej, uzmysłowiłam sobie, że mam przecież wokół siebie ludzi, którzy lubią mnie i moje towarzystwo. Że ja w ich towarzystwie czuję się, jak wśród swoich i że nie muszę stroszyć piórek, ani zwracać na siebie uwagi, bo oni po prostu lubią mnie za to, kim jestem. Teraz myślę tylko o tym i to daje mi mnóstwo siły.

    A na pytanie, czy też czasem jestem samotna odpowiem, że jestem samotna cały czas, bo w moim przypadku to jest już chyba permanentna samotność. Ona mi towarzyszy od zawsze i chyba boję się wyjść całkowicie poza nią, bo stale czuję, że jest mi potrzebna.

    • Monika Skrobol

      Czytałam z zapartym tchem… Bardzo Ci dziękuję za komentarz 🙂 Samotność już chyba taka jest, że każdy trochę jej potrzebuje 🙂