dzień bez komputera

Dzień bez komputera – sposób na większą pewność siebie

W sobotę miałam ogromny dylemat. Chodziło o Wielkanoc. Jakiś czas temu przyszedł mi do głowy szalony pomysł, żeby urządzić sobie dzień bez komputera, co w moim przypadku oznaczałoby zero nauki, pracy, planowania przyszłości, ani nawet myślenia o tym wszystkim. Prowadziłam walkę sama ze sobą, która brzmiała mniej więcej tak:

„To będzie dzień wyjęty z życia. Już to widzę. Na pewno się rozleniwię, stracę impet i w poniedziałek zamiast zaiwaniać jak zwykle jak małe autko będę jak rozkraczony maluch. Poza tym, co ja ze sobą zrobię? Już czuję tę nudę… Snucie się po domu, nuda, jałowe gadanie, jeszcze więcej nudy… Nie cierpię nudy! Ale z drugiej strony, jeden dzień bez komputera to znowu nie aż taka tragedia. Jak wytrzymam, to przynajmniej będę pewna, że nie jestem pracoholiczką. A rodzinka na pewno się ucieszy.”

No dobra. Niech stracę.

Zaryzykowałam bycie rozkraczonym maluchem.

Dzień bez komputera dał mi…

Skupienie się na innych, a nie na swoich myślach

Kiedy nie możesz wlepić wzroku w ekran, nie masz co z nim zrobić. Przynajmniej w moim przypadku tak to działa, bo nie byłam przyzwyczajona do patrzenia przed siebie, i to takiego patrzenia, w którym naprawdę coś się widzi. Na początku jest to małe wyzwanie – żeby spojrzeć na mamę, siostrę, babcię i ludzi, których się mija na ulicy. Ale kiedy już się uda, zaczyna się wreszcie zauważać więcej niż tylko czubek własnego nosa. Kiedy nie myślisz o tym, co musisz jeszcze zrobić, możesz spokojnie poświęcić całą uwagę temu, co jest wokół Ciebie, czyli przede wszystkim ludziom. W erze, w której najlepszym przyjacielem człowieka jest smartfon, to naprawdę bardzo dużo.

Większe poczucie szczęścia

Ten jeden dzień bez komputera uświadomił mi, że wcale nie spełniam się w siedzeniu przed ekranem – prawdziwą satysfakcję daje mi natomiast rozmowa, dobry uczynek czy żartowanie. Prozaiczne, a jednak. Szczęścia nie znajdziemy, uganiając się za lepszym jutrem. Szczęście mamy na wyciągnięcie ręki, w każdym zwykłym „dzisiaj”.

Większe poczucie własnej wartości

Dzień bez komputera wpłynął też na to, że mniej myślałam o poprawianiu samej siebie, rozwoju i o tym, że zawsze trzeba dążyć do ideału. Dzięki temu zauważyłam, że wcale nie jest ze mną aż tak źle. Że całkiem nieźle potrafię pocieszać, że moje podejście jest bardziej pozytywne niż mi się wydaje i że jak chcę, to umiem nie zapominać, o co ktoś mnie poprosi. To był naprawdę mini szok. I bardzo mnie to podbudowało.

Bycie tu i teraz

To bardzo ważna rzecz. Właściwie wiąże się z wszystkimi poprzednimi i bardzo dobrze je podsumowuje. Możesz wierzyć albo nie w te wszystkie opowiastki coachów motywacyjnych, że bycie tu i teraz to klucz do bycia szczęśliwym. Wiara na szczęście nie ma tu nic do rzeczy. Nie przekonasz się, póki nie spróbujesz. Na mnie działa piorunem.

Dystans

Na jeden dzień po prostu wyluzowałam. Uspokoiłam się i dałam sobie więcej oddechu. I myślę, że ten luz będzie teraz częściej zaglądał do mojego grafiku.

Oczekiwałam czegoś innego

Jedyną rzeczą, którą byłam niemal pewna dostać po dniu bez komputera, a której nie dostałam, jest więcej energii. Wyobrażałam sobie, że zadziała to na mnie trochę jak odwyk od pracy. Że po całym dniu leniuchowania, następnego dnia najdzie mnie taki power, że w jeden dzień zrealizuję plan na cały tydzień. Pudło, złotko. W tej kwestii nic się nie zmieniło, a nawet jest mi trochę szkoda, że trzeba wracać do pracy, bo koniec końców dzień bez komputera bardzo mi się podobał. Tak bardzo, że nawet bym nie przypuszczała.

Co wyciągnę z mojego dnia bez komputera?

Z tego wszystkiego wyciągnęłam dla siebie kilka wniosków i postanowień, którymi chciałabym się z Tobą podzielić. Jeśli chcesz, możesz śmiało „odgapić” 😀

  • Będę skupiać się w 100% na tym, co w danym momencie robię i nie będę uciekać myślami do innych rzeczy.
  • Raz na jakiś czas będę robić sobie dzień całkowitego odcięcia się od pracy i nauki.
  • Wyluzuję i będę robić swoje z mniejszym ciśnieniem na bycie najlepszą.

Ciekawostka na koniec

3 maja będziemy oficjalnie obchodzić Dzień Bez Komputera. Jego oryginalna nazwa to „Shutdown Day” – śmiesznie, no nie? W każdym razie, nie wiem, jak Ty, ale ja zamierzam 3 maja „się zamknąć” 😀 i jeszcze raz poleniuchować w dobry sposób – nie wlepiając oczu w ekran, tylko w to, co mnie otacza. Bardzo serdecznie Cię zachęcam, żebyś zrobił to samo! Poza tym – heloł, ja Ci tu właśnie proponuję cały dzień bezkarnego leniuchowania! BEZKARNEGO. Przecież to się nie zdarza! Ja na Twoim miejscu bym skorzystała 😀

Shut down and go home (nie w tym niemiłym sensie 😀 )!

A Ty co myślisz o dniu bez komputera?