wolność

„Dam Ci radę, a jeśli posłuchasz, zrobisz to, czego nie chcesz”

Wesoły Rosjanin.

Drobnej postury Żyd, zbyt nieśmiały, żeby patrzeć nieznajomym w oczy.

Rozgadana dziewczyna, która wcina banany jak szalona, bo, jak mówi, kocha je jak własną matkę.

Ścisły umysł, spędzający wieczory nad książkami.

Gej w szaliku w kratę.

Każdy jest inny. Nie z każdym musimy rozmawiać, choć rozmowa z ludźmi innymi niż my bardzo nas wzbogaca. Nie każdemu musimy pomagać, choć pomaganie otwiera nam serce. Nie każdy musi zostać naszym przyjacielem, choć czasem zaprzyjaźniamy się z ludźmi, których nie podejrzewalibyśmy o bycie naszymi bratnimi duszami.

Zdarzają się rzadkie przypadki, kiedy spotykamy na swojej drodze osobę, z którą łączy nas coś więcej niż tylko small talk na przystanku autobusowym. Taką osobą jest siostra, tata, kuzyn, partner, przyjaciel. Ludzie, w których jest coś, przez co ich zalety są dla nas bardziej widoczne niż wady, i przez co chcemy, żeby byli częścią naszego życia. Angażujemy się. Chcemy zbudować jak najlepszą relację i staramy się, żeby każdej ze stron było w niej jak najlepiej.

Ale każdy jest inny. Dla każdego „dobrze” znaczy co innego. Najlepiej widać to w dyskusjach na ważne życiowe tematy. Kiedy tata chce odejść od mamy, siostra – wyjechać za granicę, a partner – zrobić sobie tatuaż.

Ważne życiowe decyzje budzą wiele emocji. Zależy od nich, jak potoczy się nasze przyszłe życie. Zazwyczaj jest tak, że przed podjęciem takiej decyzji pytamy bliskich o radę. Ale rady bywają złudne.

Wróć do pierwszej sytuacji, którą opisałam wcześniej. Tata chce odejść od mamy. Przedtem może chcieć skonsultować to z rodzicami, dziećmi, przyjaciółmi. Co usłyszy? Rodzice powiedzą mu, że nie powinien tego robić ze względu na dzieci, ale jednocześnie dodadzą, że byliby zadowoleni, bo zawsze uważali, że jego żona to nie partia dla niego. Dzieci kategorycznie zaprotestują. Przyjaciele będą zachęcać go do rozwodu, bo widzą, że chodzi coraz bardziej przygnębiony i coraz rzadziej wpada na zakładowe wieczory przy piwie. Czy w takim razie naprawdę nie ma jednego dobrego rozwiązania?

Otóż jest, i nie jest to żadne z tych, które usłyszał mężczyzna. Żadne z tych rozwiązań nie jest dobre, bo żadne nie uwzględnia jednego podstawowego faktu: tego, co on sam czuje. Co sprawiło, że zaczął myśleć o rozwodzie, jaki problem chce przez to rozwiązać, jak by się czuł żyjąc samemu, od jak dawna jest nieszczęśliwy ze swoją żoną. Żaden z doradców o to nie zapytał. Każdy mówił to, co wydawało mu się słuszne z jego perspektywy.

Narzucanie swojego zdania jest egoistyczne, a rady mogą zadziałać całkiem inaczej, niż zakładamy. Nie każdy przy dawaniu rad kieruje się dobrem osoby, która o nią prosi. Dobrze jest o tym pamiętać. W przykładzie z wyjazdem siostry za granicę, najpewniej cała rodzina będzie przeciwna temu pomysłowi. Czy dlatego, że wyjazd unieszczęśliwi dziewczynę? Nie. Z bardziej egoistycznych powodów – mama nie będzie musiała się martwić, babcia nie będzie tęsknić, a brat będzie musiał inaczej organizować sobie wieczory, które dotąd spędzali na grze w monopol. Ale nikt nie pomyśli o tym, że być może wyjazd pomoże dziewczynie rozkwitnąć, i koniec końców dzięki niemu będzie o wiele szczęśliwsza niż jest.

Każdy z nas dostał niezwykły dar: może przeżyć życie dokładnie tak, jak chce. Oczywiście czysty egoizm nie jest dobry, ale nie ma nic złego w tym, żeby kierować się w życiu tylko głosem własnego serca. To Twój wybór.

Przy rozmowach o ważnych życiowych decyzjach lepiej nie dawać rad. Wiem, że to niezmiernie trudne, tym bardziej, jeśli osoba, z którą rozmawiamy, jest dla nas kimś ważnym. Ale najlepszym dowodem tego, że nam na niej zależy, jest pozostawienie jej całkowitej wolności i pozwolenie na decyzję zgodną z nią samą. Oczywiście można, a nawet trzeba powiedzieć, jakie będą konsekwencje jej decyzji – jak będziemy się czuli, jak zmieni się nasze życie. Ale to będzie dla niej tylko kolejny argument za lub przeciw, który będzie musiała rozważyć. Pomożemy jej stworzyć pełniejszy obraz plusów i minusów, dzięki czemu będzie mogła podjąć lepszą decyzję.

Bez względu na temat rozmowy, najlepiej spróbować zrozumieć. Zazwyczaj jednak robimy coś innego: kiedy widzimy, że każdy ma swoje zdanie, próbujemy przekonać do własnego tę drugą stronę. Co jest w tym złego? To, że zaczynamy widzieć w drugiej osobie wroga i chcemy z nią walczyć. A nie o to nam chodzi, prawda?

A może gdybyśmy spróbowali zrozumieć, lepiej wiedzielibyśmy, co zrobić: pójść na kompromis, odpuścić, walczyć o swoje?

Chodzi o świadomość – sama świadomość dużo daje. Pozwala podejmować lepsze decyzje. Nie tylko w relacjach z innymi ludźmi, ale w każdej innej sytuacji. W Anglii domy są wyposażone w czujniki na pobór prądu. Dzięki temu, że wiesz, które urządzenia zużywają go więcej, możesz efektywnie oszczędzać energię. Wiesz, co wyłączyć, żeby oszczędności były największe. Tak samo jest w rozmowie – im dokładniej wiesz, na czym stoisz, tym lepsze kroki możesz podjąć.

Rad lepiej unikać – zawsze to tylko Twoja perspektywa i nigdy nie wiadomo, czy dla drugiej osoby będzie to dobre wyjście. Dając rady, odbierasz drugiemu odpowiedzialność decydowania za własne życie. Nie pozwalasz mu się rozwijać, przez to może uzależnić się od opinii innych zamiast myśleć samodzielnie. Później może oskarżyć Cię o skutki, które nie są po jego myśli.

Bądź przezroczysty. Będzie trudno, ale dzięki temu pozwolisz ludziom być sobą.