depresja

Czy to już depresja? Czy tylko charakter?

“Pokonać depresję” Johna Prestona to książka dla osób, które podejrzewają u siebie depresję, a także dla tych, którzy chcą dowiedzieć się o depresji czegoś więcej. Przeczytałam, przemyślałam, a teraz piszę, bo parę rzeczy mnie zaciekawiło. Chyba teraz lepiej wiem, jak rozpoznać depresję. Chociaż, jak przeczytasz w dalszej części, jest tutaj jeden mały kruczek.

Depresja, świnka, przeziębienie

Pozwól, że na początek opowiem Ci co nieco o depresji.

Czym jest depresja – wie każdy. Najważniejsze, co trzeba o niej powiedzieć to to, że jest chorobą, taką samą jak przeziębienie czy świnka. Dlatego też, jak każdą inną chorobę, trzeba ją leczyć i nie ma w tym nic dziwnego. Nieleczona trwa od 12 miesięcy do 4 lat. Zaburza życie towarzyskie, procesy myślowe, funkcje biologiczne i zachowanie.

Tak czuje się chory

Chorzy czują się osamotnieni, apatyczni, smutni i bezradni. Myślą, że tracą rozum albo są chorzy psychicznie. Są wrażliwi na krytykę i odrzucenie. Wobec wszystkich powyższych powodów trzeba obchodzić się z nimi jak z jajkiem, dlatego lepszym rozwiązaniem, zarówno z punktu widzenia chorego, jak i jego rodziny, jest zwrócenie się o pomoc do specjalisty.

Jak rozpoznać depresję – objawy

Depresja objawia się na różne sposoby. Niektóre objawy to:

  • budzenie się w środku nocy;
  • zanik popędu seksualnego;
  • niemożność odczuwania przyjemności;
  • nadwrażliwość emocjonalna;
  • niepokój;
  • przewidywanie przyszłości w czarnych barwach;
  • wyciąganie pewnych wniosków, które są nieprawdziwe (“Ona na pewno się spóźniła, bo mnie nie szanuje”);
  • odnoszenie wszystkiego do siebie;
  • niezdolność dostrzegania pozytywów;
  • unikanie ludzi ze względu na przekonanie, że nie ma się nic do zaoferowania.

Przyczyny depresji

Główną przyczyną depresji jest niedobór pozytywnych doświadczeń. Sytuacjami, które zwiększają naszą podatność na zachorowanie są m.in.

  • nie spełnianie oczekiwań rodziców lub zaniedbywanie w dzieciństwie;
  • utrudnione przez rodziców wejście w dorosłość i sugestie z ich strony, że nie poradzimy sobie sami;
  • utrata szacunku do siebie;
  • związki, w których jesteśmy ignorowani lub źle traktowani.

Depresja niejedno ma imię

Depresja to nie tylko załamania nerwowe, płacz do poduszki i całkowite zamknięcie w sobie. Może mieć różne formy. Jedną z bardziej popularnych jest dwubiegunowe sezonowe zaburzenie afektywne, czyli obniżenie nastroju spowodowane zmniejszoną ilością światła słonecznego. Pojawia się, jak łatwo się domyślić, głównie jesienią i zimą.

Innym zaburzeniem jest dystymia. Objawia się tym, że chory na co dzień odczuwa brak motywacji, brak szacunku do siebie, negatywnie myśli i jest przekonany, że życie ucieka mu przez palce. Dystymia może trwać nawet całe życie, a choruje na nią 3-5% społeczeństwa.

Po co to wszystko?

Z całego tego opisu moim zdaniem wyłania się dość mało optymistyczny obraz. Możesz nawet dziwić się, skąd wzięłam pomysł na taki wpis, skoro do tej pory wszystkie miały przesłanie w stylu “nie przejmuj się, będzie dobrze” i “szczęście to łatwizna”. Cóż – życie jest takim, jakim je widzimy. Jeśli będziemy dostrzegać pozytywy, będziemy żyli w optymistycznym świecie, a jeśli będziemy skupiać się na tym, co złe, sami będziemy się unieszczęśliwiać. Zdrowy człowiek ma wszystko, czego potrzebuje, żeby świadomie wybrać to pierwsze. Ludzie z depresją niestety nie mają tego przywileju. Umiejętność dostrzegania dobrych rzeczy jest u nich drastycznie ograniczona, i to nie z ich winy ani nie na ich życzenie. Nie mają na to wpływu.

Dobrze wiedzieć, jak rozpoznać depresję

Napisałam ten wpis, bo podczas czytania książki “Pokonać depresję” uderzyło mnie, że wiele objawów depresji występuje nawet u mnie. Różnica między mną a osobą chorą na depresję jest taka, że opisane wyżej stany pojawiają się i znikają, bo wiem, że to tylko emocje i potrafię sobie z nimi poradzić. Chory nie potrafi i zaczyna w nich tonąć. Właśnie z powodu tej cienkiej granicy czasem nie wiadomo, jak rozpoznać depresję i można jej nie zauważyć, wierząc, że zachowania depresyjne to tylko kwestia charakteru.

Napisałam ten tekst z nadzieją, że pomyślisz przez chwilę, na ile objawy depresji są u Ciebie tylko przejściowym incydentem, a na ile – permanentnym stanem. Pomyśl też o swoich bliskich i zastanów się, czy ktoś z Twojego otoczenia nie wykazuje niepokojących objawów. Im szybciej zareagujesz, tym szybciej przyjdzie ulga. Nie potrzebujemy kolejnej osoby pogrążonej w depresji. I tak jest ich już za dużo.

W artykule zawarłam tylko niektóre informacje z książki “Pokonać depresję” Johna Prestona. Jeśli chcesz wiedzieć więcej – koniecznie przeczytaj całość.

A Ty miałeś już styczność z depresją?

  • Tomasz Ksobiak

    A moim zdaniem depresja nie jest wcale tak „łatwa” jakby mogło wynikać z książek czy nawet oficjalnych, medycznych wskaźników. Wiem co mówię, bo 3 lata temu przechodziłem depresję i śmiem twierdzić, że jedynie osoby z doświadczeniem tej choroby na sobie mogą skutecznie się o niej wypowiadać 🙂 depresja to coś, co moim zdaniem wymyka się z jakichkolwiek ram. Z jakichkolwiek definicji. Czujesz się, jakbyś został zamknięty w akwarium tyle, że bez wody i z taflą szkła również na górze. Wspinasz się bo myślisz, że kilka metrów nad Tobą jest wyjście ale okazuje się niebawem, że to fatamorgana na pustyni bezkresnej samotności i „szklany sufit”. Nie pamiętam 50-60% rzeczy, które się wówczas działy. Nie wiem, jak się wtedy zachowywałem. Mam tylko przebłyski dotyczące, powiedzmy że świadomej połowy mojego życia w tamtym czasie. Podobnie sytuacje, które doprowadzają do tej choroby są zdecydowanie bardzie złożone niż medyczne definicje czy encyklopedyczne regułki. Z jednej strony jest to straszna choroba, która penetruje Twoje życie aż do kości, z drugiej natomiast swego rodzaju fantastyczne doświadczenie, gdyż daje Ci możliwość zobaczenia bez zbędnych konwenansów, dlaczego jesteś właśnie w takim stanie. Co źle robiłeś. Przynajmniej u mnie tak było. Do depresji należy podchodzić bardzo ostrożnie. Wymyka się ona często z ram tak, ja wymyka się z nich ludzki umysł. Niemniej Moniko, jak zwykle wpis ciekawy i zdecydowanie wart udostępnienia, co niniejszym zaraz uczynię 🙂

    • Tomku, a Ty jak zwykle komentujesz tak szczegółowo i tak trafnie, że jestem dumna, że mam takiego czytelnika 😀 Rzeczywiście, niektóre rzeczy poznajemy w 100% dopiero wtedy, kiedy sami ich doświadczymy, i nawet książki mają tutaj mało do gadania, bo zazwyczaj piszą je osoby, które znają dane zagadnienie tylko w teorii. Kiedy czytałam Twój opis depresji próbowałam sobie ją wyobrazić, ale myślę, że moje wyobrażenie i tak w bardzo małym stopniu oddaje rzeczywistość. Gratulacje za takie podejście do sprawy i do życia 🙂 Dzięki, że jesteś i że czytasz 🙂