szczęście

Czy szczęście unieszczęśliwia?

Wyobraź sobie, że zawsze marzyłeś o zdobyciu Mt Everest. Po latach prób wreszcie Ci się to udało. Czujesz niesamowite zadowolenie z siebie i niewysłowione szczęście. W tym momencie mam do Ciebie pytanie: w takim razie co dalej?

Co zrobić ze szczęściem?

Wszyscy dążymy do szczęścia. Paradoksalnie kiedy już je mamy, najczęściej nie zauważamy, że właśnie je osiągnęliśmy. Ale to temat na osobny post. Dzisiaj chciałam się skupić na czymś innym: na tych rzadkich momentach, w których zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy szczęśliwi. Wreszcie osiągnęliśmy cel i już niczego więcej nam nie potrzeba. Co wtedy?

Szczęście można odczuwać na różne sposoby. Można skakać z radości, śpiewać przy każdej okazji albo lekko uśmiechać się pod nosem. Ale uczucie jest zawsze takie samo: stan błogości, który chcielibyśmy zatrzymać na zawsze. Ale co by się stało, gdybyśmy już zawsze mieli być szczęśliwi?

Wątła strefa komfortu

Z poczuciem szczęścia jest nam dobrze. Czujemy się bezpieczni, wolni, jakbyśmy mogli zdobyć cały świat. Takie uczucie może trwać krótko i być tylko chwilową iskierką, a może zmienić się w stan permanentny, przynajmniej na jakiś czas. Kiedy odczuwamy szczęście przez dłuższy okres, w pewnym sensie staje się ono naszą strefą komfortu. W końcu strefa komfortu to “miejsce”, gdzie jest nam dobrze i z którego nie chcemy wychodzić ani zostać wytrąceni.

Z poczuciem szczęścia jest o tyle ciekawie, że bardzo łatwo jest je zachwiać. Czasem nawet poranne korki wystarczą, żeby wtrącić nas z równowagi. Wtedy pościg za szczęściem rozpoczyna się od nowa. Jest to ryzykowny pościg, bo nigdy nie wiadomo, z której strony przyjdzie szczęście, dlatego trzeba zużyć wiele energii, czasem na marne, żeby znowu wrócić do tego stanu, do którego cały czas dążymy.

Czy dobrze byłoby mieć szczęście na zawsze?

Zatrzymajmy się przy chwili, w której doznajemy szczytu szczęścia. Szczęście jest czymś najlepszym, co możemy dostać, dlatego nie będziemy chcieli go utracić. Pojawia się więc niebezpieczeństwo, że staniemy w miejscu i stwierdzimy, że skoro jest nam dobrze tak, jak jest, to nie ma sensu się dalej rozwijać. Bo może to miejsce, w którym jesteśmy teraz, jest szczytem naszych możliwości. Ale czy aby na pewno?

Przewidzieć szczęście

Czego chcesz w życiu? Ja chcę ciągle czegoś nowego. Mam wiele celów i staram się systematycznie je osiągać. Nie lubię nie mieć nic do roboty. A z drugiej strony czasem zdarzają mi się okresy, w których osiadam na laurach. Taki okres przyszedł właśnie teraz, i stąd pomysł na ten wpis. A Ty czego oczekujesz od życia? Jeśli masz jeden cel, do którego cały czas dążysz, i po osiągnięciu którego będziesz czuł się spełniony – szczerze Ci zazdroszczę. Ale wiem też, że niczego nie da się przewidzieć i że życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy się nie wie, co się dostanie 🙂 Dlatego z jednej strony plany na przyszłość są bardzo potrzebne, a z drugiej – trzeba mieć świadomość, że “ja” z przyszłości może być całkiem innym człowiekiem niż nasze obecne “ja”.

Pytanie do Ciebie

Stawiam więc pytanie: co zrobić w momencie, kiedy u szczytu szczęścia mamy ochotę zamknąć się w szczelnym szczęśliwym pudełku i nigdy z niego nie wychodzić? Odpowiedzi mogą być różne, w zależności od naszych priorytetów. Zanim przeczytasz dalszą część poproszę Cię, żebyś sam odpowiedział na to pytanie.

Pomyśl chwilkę…

Już?

Okej, możemy iść dalej. Według mnie w takich momentach nie można zapominać, że to, co dzisiaj nazywamy szczęściem za parę lat możemy uznać jedynie drobną przyjemnością, jeśli tylko cały czas będziemy szli do przodu. Zawsze jest ryzyko, że przez nasze decyzje stanie się coś, co nam to szczęście odbierze, ale czy to powód, żeby całkowicie z nich rezygnować? Na pewno nie. Moim zdaniem trzeba wykorzystać ten moment, w którym czujemy się jakbyśmy mogli latać i spożytkować tę energię na robienie wielkich rzeczy. Jakich? To już zależy od nas.

Kiedyś znowu przyjdzie deszcz

Pocieszające jest to, że żadne szczęście nie trwa wiecznie. I moim zdaniem to bardzo dobrze. Powiedzmy sobie szczerze – nikt z nas nie opanował jeszcze sztuki osiągania szczęścia do perfekcji. Jeśli słabo pływamy i nie będziemy potrafili dotknąć dna, być może nie wypłyniemy na powierzchnię. Tak samo jest w życiu – przeszkody nie są po to, żeby torować nam drogę, tylko po to, żebyśmy mogli wykorzystać je jako odskocznię.

A co Ty robisz, kiedy jesteś szczęśliwy?