Cinnamon&more w Silesia City Center: Najlepsze cynamonki

Dla kogo jest ten wpis?

Zorientowanych i niezorientowanych w zwiedzaniu Silesia City Center

Osób, które na widok i zapach cynamonu reagują jak na podwyżkę

Jedzących zdrowo, którzy czasem pozwalają sobie zgrzeszyć

Uzależnionych od cukru

Tych, którym nazwa Cinnabon kojarzy się z gatunkiem szympansa – trzeba wyprowadzić Was z błędu 😀

 

Moim zdaniem Silesia City Center to jedno z najbardziej skomplikowanych architektonicznie centrów handlowych w całej galaktyce. Byłam w nim trzy razy, i dwie pierwsze wizyty skończyły się na tym, że nie mogłam znaleźć drzwi. Za trzecim razem przyszłam tylko dlatego, że się zakochałam. Od pierwszego wdechu. Z tym, że nie w chłopaku (dziwne by to było zakochać się w zapachu chłopaka 😀 ), ale w zapachu cynamonu, który unosił się w całym głównym przejściu, wokół kawiarni na środku alejki. Kawiarnia nazywała się „Cinnamon&more”. To było jak cios prosto w twarz wielką cynamonową pałką, która jednak zamiast oka, podbiła moje serce. Już w pierwszej chwili wiedziałam, że kiedyś muszę skosztować tego czegoś, co wydzielało taki cudowny zapach. Ten dzień wreszcie nadszedł. Razem z przyjaciółką wybrałam się do galerii z wielką nadzieją, że smak będzie tak zniewalający, jak zapach. Dla pewności, żeby nie zgubić się po raz trzeci, darowałam sobie zwiedzanie sklepów i po zjedzeniu od razu skierowałam się do wyjścia, żeby nie zdążyć zapomnieć, gdzie ono jest 😀

 

Pokaż kotku co masz w środku! Cinnamon&more.

Jak już się domyślacie, moim obiektem zauroczenia były cynamonki. Silesia City Center powinna moim zdaniem chwalić się na prawo i lewo, że można tutaj dostać coś tak wyjątkowego, bo szczerze mówiąc, wcześniej nie spotkałam się jeszcze z kawiarnią oferującą tylko wypieki z cynamonem. Ale może się nie znam. Tak czy inaczej, uważam też, że po wpisaniu w Google frazy „dobre kawiarnie Katowice”, właśnie ta powinna wyskakiwać na pierwszym miejscu. Nazwa to nie bez kozery „Cinnamon & MORE”, bo oprócz cynamonu w bułeczkach znajdziemy lukier, orzechy pekan, czekoladę albo kokos. To dla tradycjonalistów, a dla bardziej szalonych – cynamonki w kubkach, cynamonki mini lub szarlotka z cynamonką w środku. Bułeczki można kupić w dwóch rozmiarach, małą i dużą. Kiedy dostajemy je do ręki, są jeszcze ciepłe, bo wszystkie pieczone są na miejscu i przez coraz to nowych amatorów cynamonu nigdy nie zdążają ostygnąć! Do zamówienia możemy dobrać jeszcze kawę, usiąść przy stoliku – i przepis na odlot gotowy. Tym, którzy są już uzależnieni, a nie mają możliwości przychodzenia do Silesii codziennie, bułeczki sprzedawane są na wynos w ślicznych niebiesko-różowych pudełkach. Co ciekawe, cynamonki te praktycznie niczym nie różnią się od światowej sławy Cinnabons, czyli amerykańskiej marki wypieków z cynamonem, mającej całe rzesze fanów i mnóstwo punktów sprzedaży zarówno a Ameryce, jak i w Europie. Nawet pudełka, w których w Katowicach sprzedaje się bułeczki na wynos, przypominają te oryginalne z Cinnabons. Pewnie gdyby nazwa nie była zastrzeżona, kawiarnia nazywałaby się „Cinnabon Katowice”.

 

Gość w dom, jedzenie na stół

Jako że w Cinnamon&more byłam pierwszy raz, postanowiłam postawić na minimalizm. Wzięłam małą cynamonkę z lukrem, chociaż muszę się przyznać, że dość długo stałam przed wystawką z przyklejonym do szyby czołem, zachodząc w głowę, czy na pewno dobrze robię. Ale mój rozsądek podpowiadał mi, że gdybym wzięła cokolwiek innego, moje kubki smakowe mogłyby nie wytrzymać takiej dawki słodyczy. Cynamonka była cieplutka, podana na białym talerzyku z zestawem… uwaga… plastikowych sztućców obiadowych – noża i widelca 😀 Do tego pachniała nieziemsko, a jej poziom miękkości w skali 1-10 określiłabym zdecydowanie na 37,75 😀

 

 

Rozkład na czynniki pierwsze

Przepis na identyczne bułeczki znalazłam na blogu mojewypieki.pl. Wychodzą równie cynamonowe i równie miękkie. Zamiast polewy z serka kremowego z oryginalnego przepisu użyłam zwykłego lukru, bo taką wersję można spotkać w Cinnamon&more. U mnie lukier zrobiony jest z 1 szklanki cukru pudru i 3 łyżek wrzątku. Można oczywiście dodać więcej lub mniej wody, w zależności od preferencji. A teraz zobaczmy, co kryją w sobie nasze cynamonki.

Szczegółowe zasady oceny każdego dania znajdziecie tutaj.

 

Kaloryczność

431,08 kcal na porcję

338,35 kcal na 100g

Aż trudno sobie wyobrazić, że to malutkie ciasteczko ze zdjęcia ma aż 430 kcal. To bardzo dużo! Dla porównania, porcja razowego spaghetti ze szpinakiem i pomidorami ze Złotego Osła ma 365 kcal – cynamonowy deser przebija makaronowy obiad o prawie 60 kcal! A zastanówcie się, jak bardzo najecie się porcją spaghetti, a jak bardzo – małą cynamonową bułeczką. To na pewno nie deser dla tych, którzy lubią dużo jeść, ani dla tych, którzy wystrzegają się bomb kalorycznych. Bo to prawdziwa bomba, nie tylko smaku, ale kalorii też!

Ocena: 1 pkt

 

Procentowy udział energii z różnych składników odżywczych

Jedna porcja dostarcza:

6,9 g białka

12,3 g tłuszczu

74,5 g węglowodanów

Energia z białek 6%
Energia z tłuszczów 26%
Energia z węglowodanów 69%

 

Jak nietrudno się domyślić, większość energii z tego typu słodkich dobroci pochodzi z węglowodanów. Pocieszające jest to, że mimo sporego dodatku masła, tylko 26% energii to energia z tłuszczów. Ale nie ma co cieszyć się na zapas – właśnie masło jest odpowiedzialne za to, że taka cynamonka pokrywa prawie połowę, a dokładnie 43% zapotrzebowania na cukier, dostarcza 36% potrzebnych kwasów tłuszczowych nasyconych i 20% cholesterolu! Cukier plus miażdżycorodne nasycone kwasy tłuszczowe plus cholesterol to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Nie ma co się łudzić, wartość odżywcza tych cynamonowych bułeczek pozostawia wiele do życzenia. Dlatego zamiast należnych 2 punktów, daję tylko 1.

Ocena: 1 pkt

 

Witaminy i minerały

Tutaj nie ma co się rozpisywać, bo w naszej cynamonce nie znajdziemy zadowalającej ilości praktycznie ŻADNYCH wartościowych składników. Tylko pojedyncze biedne procenciki. Najgorzej jest jeśli chodzi o witaminę C, przy której w moich obliczeniach widnieje piękne i okrąglutkie zero. Trudno się dziwić, skoro w przepisie największa część składników to cukier i biała mąka – cukier nie ma w sobie nic oprócz kalorii, a biała mąka w procesie produkcji została pozbawiona wszystkich składników odżywczych.

Ocena: 0 pkt

 

Indeks glikemiczny

IG=75

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze wysoki IG, spowodowany przede wszystkim białą mąką i cukrem – tak samo, jak w przypadku braku witamin i minerałów. Organizm bardzo szybko zamieni dostarczone kalorie na energię, i jest duże prawdopodobieństwo, że nie nadąży jej zużywać, a w rezultacie dużą część odłoży jako tłuszcz. Poza tym szybko znowu będziemy głodni.

Na pocieszenie mogę powiedzieć, że rzeczywiste IG cynamonki jest prawdopodobnie nieco niższe, ponieważ cynamon, tak samo jak ocet, obniża IG potrawy. A w cynamonkach, jak sama nazwa wskazuje, jest tego cynamonu całkiem sporo 😀

Ocena: 1 pkt

 

Typ posiłku

Wegetariański

Ocena: 2 pkt

 

Wielkość porcji

Mała cynamonka jest naprawdę mała. Zjada się ją zanim zdąży się jej dobrze przypatrzeć. Z większą jest pewnie trochę lepiej, ale żeby dać jej radę, trzeba lubić słodycze. Z tym, że gdybym była na Waszym miejscu, traktowałabym to, co właśnie napisałam, z przymrużeniem oka, bo generalnie nie lubię słodyczy i ich nie jadam. Zdarza mi się tylko czasami, jeśli mam na coś dużą ochotę. Dlatego też moja ocena może być ciut nieobiektywna 😀

 

Optymalna pora dnia/kiedy zjeść

Zdecydowanie przed południem, żeby organizm do wieczora zdołał się uporać ze spożytkowaniem tak dużej dawki energii, która przez wysokie IG będzie uwalniana bardzo szybko. Dlatego najlepiej wybrać się do Cinnamon&more, kiedy jesteśmy w samym środku codziennego pędu. Chyba że nie przeszkadza Wam całkowicie kaloryczność i IG – wtedy każda pora dnia i nocy jest dobra 😀

 

Czy jest dla nas nadzieja? I nadzieja na zdrowe bułeczki cynamonowe?

Z powyższego opisu wyłonił się przerażający wręcz obraz cynamonowych bułeczek podawanych w Silesii. Kiedy sama to czytam, nasuwa mi się na myśl coś w stylu „O kurczę… Jeśli będziemy dalej jeść te cynamonki, wszyscy zginiemy…” Ale bez obaw, nie takie rzeczy ludzie jedzą i żyją 😀 Chociaż fakt – trochę zdrowiej mogłoby być, sami przyznacie 😀

Nie ma rzeczy niemożliwych! Ale jeśli chcemy zjeść zdrowszą wersję, wtedy koniecznie trzeba zrobić ją samemu. Nie ma innej opcji. Żeby polepszyć wartości odżywcze cynamonowych bułeczek i z tych koszmarnie niezdrowych cynamonek zrobić cynamonki fit, trzeba zrobić kilka rzeczy.

 

1. Zamiast zwykłej mąki użyć mąki pełnoziarnistej.

2. Maksymalnie zmniejszyć ilość cukru w cieście i nadzieniu. Byłabym skłonna nawet ograniczyć się do połowy ilości podanych w przepisie. Można też użyć któregoś ze zdrowych zamienników – na przykład ksylitolu albo stewii, będzie wtedy jeszcze zdrowiej. Lepszy od białego cukru będzie nawet cukier brązowy, który ma nieco więcej błonnika i minerałów.

3. Zrezygnować z lukru albo zmniejszyć jego ilość.

 

Jak widać to tylko 3 kroki, ale zobaczmy, co się stanie, jeśli zastosujemy takie modyfikacje:

– Kaloryczność 1 porcji wyniesie 352 kcal zamiast 431 kcal.

– Będzie zawierała o 14% więcej błonnika.

– Będzie w niej dużo więcej minerałów i dwucyfrowe liczby zamiast jednocyfrowych przy ilości witamin.

IG zmieni się z 75 na 53, a to bardzo dużo.

 

Nie samym jedzeniem człowiek żyje…

Ceny

Mała cynamonka kosztuje 8,90 zł, a duża – o ile dobrze pamiętam – 10,90 zł. Z tym że duża jest dwa razy taka, jak mała. Dlatego bardziej opłaca się kupować większe, jeśli tyko ktoś lubi słodycze i chce w miarę rozsądnie wydawać pieniądze. Podane ceny odnoszą się do cynamonek z lukrem – bułeczki z dodatkami są droższe. Moim zdaniem nawet 8,90 zł za taką drożdżówkę, jaką dostałam, to dużo. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że niestety przeciętne ceny ciast i deserów w kawiarniach kształtują się na tym samym poziomie. Tak czy inaczej, mimo że zazwyczaj przyznaję 3 pkt, jeśli cena wynosi mniej niż 15 zł, tym razem przyznam tylko 2 pkt, bo w przypadku mojej małej cynamonki z lukrem cena jest według mnie niewspółmierna do rozmiaru tego, co dostajemy na talerzu.

Ocena: 2 pkt

 

Świeżość

O taką świeżość wyrobów jak w Cinnamon&more próżno by się starać w każdej innej cukierni. Pieczenie bułeczek na miejscu to chyba największy plus tej kawiarni. Dzięki temu nie tylko cynamonki są cały czas ciepłe i świeże, ale też zapach zachęca klientów galerii, żeby wpaść na chwilę i zjeść małe co nieco.

Ocena: 3 pkt

 

Czas oczekiwania

Nasze zamówienie dostajemy od razu przy kasie, bez zbędnego czekania na obsługę, nawet jeśli chcemy zjeść na miejscu. Cynamonki są cały czas wystawione obok lady, więc gdy tylko się na jakąś zdecydujemy, pani ekspedientka bierze wielką łopatkę i nakłada nią bułeczkę na talerz. Czas obsługi to dosłownie jakieś 30 sekund.

Ocena: 3 pkt

 

Wystrój

Ładnie. Po prostu.

Ocena: 3 pkt

 

Co na to Zdrowojedzeniowy Maniak?

Powiem krótko: smakowo – genialnie, zdrowotnie – do bani 😀 Ale raz na jakiś czas można się trochę nafaszerować cukrem. Bądź co bądź, jeśli ktoś często odwiedza dobre kawiarnie w Katowicach, Cinnamon&more na pewno znajdzie się gdzieś na początku jego rankingu. Co by to było za życie bez słodyczy? 😀 Po zjedzeniu takiej bomby kalorycznej wydzieli się serotonina, będziemy bardziej zadowoleni i od razu świat będzie piękniejszy 😀

Tak czy inaczej, polecam, żeby fundować sobie wizytę w tego typu miejscach jak najrzadziej, żeby nie uzależnić się ani od cynamonek, ani broń Boże od cukru. A już najlepiej upiec coś podobnego w domu – zawsze to zdrowiej, więcej i taniej. Ale co by nie mówić – w Cinnamon&more jest pysznie, więc zdecydowanie miejsce godne polecenia 🙂

 

Ocena końcowa: 16 pkt/24 pkt, czyli test zdany na 67% 🙂

Zobacz, na którym miejscu w rankingu znajduje się Cinnamon&more.