Banalny i pyszny zdrowy deser. Cukiernia Gatner w Paniówkach

Dla kogo jest ten wpis?

Łasuchów

Zdrowych łasuchów

Łasuchów szukających taniej wyżerki

Mieszkańców Paniówek i okolic

Osób, które mają problem ze zbyt małą ilością błonnika w diecie

Kulinarnych leniuchów

Matematyków z otwartym umysłem, którzy będą w stanie przyjąć, że 12+31+63 to 100, a nie 106 😀

 

Bardzo lubię eksperymentować z jedzeniem i próbować nowych smaków, dlatego często można mnie zobaczyć biegającą po coraz to nowych restauracjach i kafejkach. W mojej rodzinie jednak jestem jedyną osobą, która to lubi. Reszta domowników woli raczej tradycyjne smaki i jedzenie w domu. O ile nieczęsto zdarza nam się wyjść całą rodziną coś zjeść, o tyle jest jedno miejsce, do którego moja rodzinka jest skłonna pojechać pod byle pretekstem: cukiernia Gatner w Paniówkach. Powodem są, zdaniem rodzinki, najlepsze na świecie lody. Ja nie przepadam za słodyczami, dlatego tylko czasami, kiedy mam wielką ochotę, biorę deser fitness. Jest lekki, wygląda na zdrowy i nie jest przeraźliwie słodki. Ostatnio nawet tak zasmakował mojemu tacie, że wziął go zamiast lodów 🙂

 

Pokaż kotku, co masz w środku!

Zdaję sobie sprawę, że niewiele osób kojarzy gdzie w ogóle są Paniówki, więc nie będę się zbytnio skupiała na opisie miejsca. Ogólnie w środku jest bardzo ładnie, cukiernia jest nowo wybudowana i jeszcze pachnie świeżością. Można usiąść w wygodnych fotelach, na wiklinowych krzesłach, albo latem – w oranżerii.  Dla zainteresowanych podaję stronkę cukierni.

 

Gość w dom, jedzenie na stół

Deser fitness skusił mnie tym, że składa się z musu owocowego, jogurtu i musli. To znaczy, że powinno być w nim mało dodanego cukru i nie powinien mieć tysiąca kalorii 🙂 Jak się później okazało, jest też podawany w wielkim pucharku i naprawdę można się nim najeść. Bardzo mi smakował. Pan właściciel ma ode mnie dodatkowego plusa za dodatek musli, które jest robione na miejscu. Nawet kiedyś widziałam na ladzie tabliczkę z jego składem, ale później zniknęła. Pamiętam, że w musli nie było cukru, tylko miód (chociaż niektórzy się kłócą że to jedno i to samo), a poza tym same zdrowe rzeczy. Zdziwiłam się nawet, że coś tak zdrowego może smakować jak pokruszone ciasteczka 😀 Do tego malinki (co prawda mrożone, ale o tej porze roku ciężko o świeże), kiwi, banan i jogurt i mamy bardzo zgrabny i pyszny deserek, który zasmakuje nie tylko fanom zdrowego odżywiania.

 

Rozkład na czynniki pierwsze

Żeby zrekompensować Wam jakoś to, że możecie nie wiedzieć gdzie znajduje się cukiernia albo nie mieć okazji jej odwiedzić, podaję przepis na niemalże taki sam deser. Niemalże, bo tak dobre musli jak u Gatnera trudno będzie zrobić w domu 🙂 Pamiętam długość listy jego składników i dlatego nawet nie będę próbować 😀 Zamiast tego proponuję użyć jakiegokolwiek innego musli. Ja akurat skorzystałam z tego przepisu na granolę – sama ją robię i zajada się nią moja mama i siostra. Mnie smakowała tak bardzo, że przez parę miesięcy dzień w dzień jadłam je na śniadanie 😀 Ale już mi przeszło 😀

 

Deser fitness – składniki na 1 porcję

100g malin, mrożonych lub świeżych

1 kiwi

pół banana

4 łyżki musli lub granoli

6 łyżek jogurtu naturalnego

Blender

Sam przepis nie mógł być bardziej banalny. Bierzemy wysoki deserowy pucharek. Maliny, po ewentualnym uprzednim rozmrożeniu, blendujemy i wlewamy do środka. Na to dajemy 3 łyżki jogurtu, a później 2 łyżki musli. Banana blendujemy razem z kiwi i wlewamy na musli, później znowu 3 łyżki jogurtu i reszta musli. Dadaaam! Gotowe! A wszystko trwało maksymalnie 5 minut 🙂

Teraz możemy się zabrać za analizowanie, co tak naprawdę w tym naszym deserku siedzi. Szczegółowe zasady oceny znajdziecie tutaj. Zacznijmy od kalorii.

Kaloryczność

412,48 kcal na porcję

98,25 kcal na 100g

Deser w całości zaspokaja 20% zapotrzebowania na energię przy diecie 2000 kcal. Jak na deser to całkiem sporo, dlatego że deser zazwyczaj jemy między posiłkami, a żywieniowcy zalecają, żeby międzyposiłkowe przekąski miały 5-10% potrzebnych kalorii. Ja jednak uważam, że nie ma co sztywno trzymać się wytycznych. Jeśli rzeczywiście bardzo dbamy o linię, wystarczy zjeść mniej na obiad albo na kolację. A kalorie z tego deseru to naprawdę same DOBRE kalorie, więc nie będziemy mogli mieć wyrzutów sumienia po jego zjedzeniu. Poza tym, całkowita kaloryczność to tylko 98,25 kcal na 100g, więc super, nie tylko jak na deser!

Ocena: 3 pkt

 

Procentowy udział energii z różnych składników odżywczych

Energia z białek 12%
Energia z tłuszczów 31%
Energia z węglowodanów 63%

Matematycy pewnie powiedzą: „Co to za bzdury?! Przecież te liczby sumują się do 106%!” To prawda, ale jest to skutek przybliżonych wartości użytych przy obliczeniach i niestety to trudno przeskoczyć. Ale ogólny obraz i tak pozostaje ten sam: większość kalorii pochodzi z węglowodanów, także po zjedzeniu dostaniecie szybkiego zastrzyku energii 😀

Zastanowiło mnie, skąd w tym deserze aż 31% kalorii z tłuszczu skoro to tylko jogurt, owoce i musli. Okazuje się, że diabeł tkwi w szczegółach, a za tłuszcz odpowiedzialna jest użyta w przepisie granola. Praktycznie wszystkie jej składniki, oprócz kakao i miodu, są  bogatymi źródłami tłuszczu. Nawet w płatkach owsianych 20 g na 300 to tłuszcz. Na szczęście 60% tych tłuszczów to kwasy tłuszczowe nienasycone, czyli dobre dla nas tłuszcze, które m.in. zapobiegają powstawaniu miażdżycy.

Warto mieć na uwadze, że deser zaspokaja aż 39% zapotrzebowania na cukier, czego głównym „winowajcą” jest miód. Tak więc jeśli nie chcemy przesadzić z cukrem, to lepiej przez resztę dnia już starać się unikać słodkości.

Pomyślcie… Skoro w takim „zdrowym” deserku jest tyle cukru, to co dopiero w kawałku tortu czy batonie czekoladowym…

Co ciekawe, jogurt użyty w deserze ma prawie tyle samo cukru co pół banana czy owoc kiwi.

Ocena: 2 pkt

 

Błonnik, witaminy i minerały

Uwaga uwaga, przygotujcie się, bo będzie tego dużo… A więc z JEDNEJ porcji, przy diecie 2000 kcal, dostarczamy:

– 55% błonnika (z malin i płatków owsianych w granoli)

– 26% wapnia (z jogurtu)

– 31% magnezu (z płatków owsianych i siemienia lnianego w granoli)

– 34% fosforu (z jogurtu i płatków owsianych z granoli)

– 27% potasu (WSZYSTKO 🙂 a najwięcej jogurt)

– 160% witaminy C (głównie z malin)

– 46% witaminy K

Po tym jak to obliczyłam postanowiłam sobie, że będę kupować ten deser częściej 😀

Ocena: +7 pkt

 

Indeks glikemiczny

IG=47

IG zahacza o poziom wysoki, a to za sprawą granoli (dodatek miodu), ale też kiwi i banana, które w porównaniu do malin mają dwukrotnie wyższy IG (25 vs. 52).

Ocena: 2 pkt

 

Typ posiłku

Wegetariański

Ocena: 2 pkt

 

Wielkość porcji

Pucharek był duży i naprawdę się najadłam. Nawet jeśli jecie taki deser „na głodniaka”, to na pewno zadowoli Wasz żołądek 😀

 

Optymalna pora dnia/kiedy zjeść

Tak jak pisałam w poście na temat zupy krem z jabłka i selera, węglowodanowe posiłki najlepiej jeść rano i wczesnym popołudniem z racji największej ilości insuliny w organizmie, która dobrze strawi to, co zjedliśmy. W przypadku deserów jest to tym bardziej prawidłowe, że z zasady dostarczają one dość dużo cukrów prostych. Zjedzone rano dostarczą nam energii, natomiast w godzinach wieczornych mogą odłożyć się na boczkach. Wieczorem nie potrzebujemy tej energii już tak dużo, więc organizm zamiast ją zużyć, stwierdza „Skoro teraz aż tak dużo nie potrzebuję, to lepiej odłożę na później. Kto wie, co będzie jutro”.

 

Nie samym jedzeniem człowiek żyje…

Ceny

Ceny są naprawdę bardzo, bardzo przystępne. Za mój deser zapłaciłam 8 zł, przy czym założę się, że za podobny w innej cukierni mogłabym zapłacić spokojnie dwa razy tyle. Gałka lodów kosztuje tutaj 2,50 zł, czyli też niedużo, biorąc pod uwagę wielkość. Akurat tamtego dnia kupiliśmy jeszcze piernik świąteczny i za pokaźnej wielkości ciasto zapłaciliśmy tylko 5 zł. Cenowo super.

Ocena: 3 pkt

 

Świeżość

Jedyny mankament to moim zdaniem mrożone maliny. A mrożone były na pewno, bo czułam to zamrażarkowe zimno na języku 😀 Skoro mamy coś w karcie, to moim powinniśmy zadbać, żeby można było to „coś” przygotować ze świeżych składników.

Jeśli chodzi o menu, to jest w nim kilkanaście pozycji deserów lodowych, a do tego kawa i inne napoje. Desery opierają się na lodach i owocach, więc ciężko tutaj przemycić coś nieświeżego, tym bardziej, że klienci od razu wyczuliby np. zgniłego banana 😀 Wszystkie ciasta i ciasteczka przygotowywane są na miejscu, a biorąc pod uwagę duży ruch w cukierni, nie mogą zbyt długo leżeć na półkach. Myślę więc, że ze świeżością problemu nie ma.

Ocena: 3 pkt

 

Czas oczekiwania

Moje zamówienie dostałam szybciutko, praktycznie natychmiast. Jest to jednak zasługa pory roku, bo latem, przy większym ruchu i popycie na lody, trzeba poczekać nawet 20 minut. Tym razem jednak 3 punkty.

Ocena: 3 pkt

 

Wystrój

Nie podbił mojego serca. Jest ładnie, ale każda sala urządzona jest inaczej i jakoś tak pachnie mi tutaj kiczem. No cóż, ile ludzi tyle opinii.

Ocena: 2 pkt

 

Co na to Zdrowojedzeniowy Maniak?

Zdecydowanie w cukierni Gatner można zjeść coś zdrowego. Jeśli nie ten deser, to sałatkę owocową albo chociażby lody, które przecież aż tak złe i wysokokaloryczne nie są – jednak gałka to nieco ponad 100 kcal. Ogólnie, jeśli wierzyć rodzince, to wszystko jest dobre 😀 Więc zapraszam.

 

Ocena końcowa: 30/34 pkt, czyli test zdany na 88% 😀

Zobacz, na którym miejscu w rankingu znajduje się cukiernia Gatner.