5 najskuteczniejszych porad, jak pozbyć się oponki na brzuchu

Historia z życia wzięta

Każdej dziewczynie marzy się piękny płaski brzuch. Żeby to osiągnąć, jedne próbują różnych diet, codziennie ćwiczą i uparcie dążą do swojego ideału, a inne nie muszą, bo płaski brzuch mają z natury. Szczęściary, co? Mam koleżankę, która jest taką szczęściarą. Kiedyś się zastanawiałam, jak ona to robi, że je co chce, i TAK wygląda. Bo jest bardzo szczupła i ma piękną figurę, ale jej dieta jest daleka od ideału. Na co dzień je produkty z białej mąki, dużo słodyczy, w tym drożdżówki na śniadanie i 7Days na podwieczorek, od czasu do czasu pije nawet Coca-Colę, a do tego nie ćwiczy. Krótko mówiąc, je co chce, kiedy chce, i ile chce. I taka osoba może mieć figurę modelki? Otóż może. Pewnie powiecie, że to kwestia bardzo dobrego metabolizmu. I macie rację, ale z czegoś ten metabolizm musi wynikać. Już wcześniej podejrzewałam, co jest tego źródłem, ale nie wiedziałam na pewno, do czasu, kiedy mnie też to nie dopadło. I praktycznie w dwa tygodnie moja oponka na brzuchu znikła.

 

Co według moich obserwacji jest główną przyczyną tworzenia się oponki na brzuchu?

Przede wszystkim jedna rzecz: kortyzol. Jest to hormon produkowany w odpowiedzi na stres. Kiedy się stresujemy, jest odpowiedzialny na dostarczanie energii, żebyśmy w razie potrzeby mogli uciec (pozostałość po życiu na sawannie). Dlatego zwiększa apetyt. Ale ponieważ czasy uciekania przed przyczynami stresu, którymi najczęściej były dzikie zwierzęta, już dawno się skończyły, energia ta – zamiast być wydatkowana – zamienia się w tłuszcz. Ten gromadzi się przede wszystkim w centralnej części ciała, nie tylko na zewnątrz, ale też wewnątrz, wokół organów. Kortyzol ma też negatywny wpływ na metabolizm, ponieważ katabolizuje, czyli „rozkłada” mięśnie – organy, które spalają sporą część energii. Po ustąpieniu stresowej sytuacji odpowiada za regenerację organizmu, czego skutkiem ponownie jest zwiększony apetyt.

 

Kortyzol a odchudzanie

Stres to dla organizmu nie tylko kłótnia z rodzicami czy partnerem, nadchodząca matura albo rozmowa kwalifikacyjna. To wszystkie sytuacje, które wywołują choćby najmniejsze napięcie. Kiedy się odchudzasz albo dążysz do pozbycia się oponki na brzuchu, takich czynników jest całe mnóstwo. Nastawiasz budzik na 6 rano, żeby wypić szklankę wody z cytryną dla przyspieszenia metabolizmu, a jeśli zaśpisz, masz zły humor przez cały dzień. Chcesz zachować regularność posiłków, więc jesz dokładnie co 3 godziny. Nie daj boże, jeśli zebranie w pracy przeciągnie się o godzinę. Katastrofa. Na kolację planujesz zjeść sałatkę z tuńczykiem i warzywami, ale kiedy przychodzi pora na jedzenie, nie masz kompletnie ochoty na tuńczyka, bo zauważasz w lodówce resztę lasagne z obiadu. Oczywiście tłumaczysz sobie, że nie mogło się zmarnować, ale i tak masz wyrzuty sumienia. A na dokładkę jeszcze wszystkie inne stresowe sytuacje dnia codziennego. Jak złagodzić negatywne skutki działania kortyzolu i obniżyć jego poziom w organizmie?

 

5 NAJSKUTECZNIEJSZYCH SPOSOBÓW JAK POZBYĆ SIĘ OPONKI NA BRZUCHU

 

1. Nie sprawdzaj 28 razy na dzień, czy Twój brzuch jest już płaski.

Dziewczyny walczące o piękny brzuch albo kaloryfer dobrze wiedzą o czym mówię. Powiem Wam coś… Otóż nie jest płaski, bo za bardzo się tym przejmujecie! Poza tym, jak macie zauważyć różnicę, skoro oglądacie swój brzuch co godzinę albo częściej? Kiedy Waszym jedynym i nadrzędnym celem jest schudnięcie z brzucha, nakładacie na siebie sztuczną presję, którą organizm odczytuje jak sytuację stresową. Wiem o tym, bo też tak miałam. Cały czas się stresujesz, bo nie chcesz, żeby brzuch się powiększył. Dlatego pilnujesz, żeby nie zjeść za dużo, żeby nie pominąć ćwiczeń, żeby w ciągu dnia jak najwięcej się ruszać i żeby codziennie rano się mierzyć. Kiedy odpuścisz i zaczniesz się skupiać na innych rzeczach, a przy okazji dalej będziesz robić wszystko tak, jak wcześniej (dieta, ćwiczenia), po jakimś czasie efekt zaskoczy nawet Ciebie.

 

 

2. Stań się zajętym człowiekiem.

Zauważyliście, że głód odczuwamy tylko wtedy, kiedy zaczynamy myśleć o jedzeniu? Nie chodzi mi tutaj o głód fizjologiczny, ale o ten rodzaj głodu, który każe nam pójść do lodówki. Zastanówcie się: kiedy jesteście w biegu, cały dzień na nogach, macie dużo do załatwienia, owszem, burczy Wam w brzuchu, ale jakoś to burczenie nie niesie ze sobą ochoty pójścia po coś do jedzenia, bo Wasze myśli zajęte są czymś innym. Wszystko zmienia się, kiedy po załatwieniu tego, co mieliście do załatwienia, wracacie do domu, siadacie przed telewizorem i ZACZYNACIE MYŚLEĆ. Wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stajecie się naprawdę głodni. I to jest ten rodzaj głodu, który powinniśmy odczuwać przed każdym posiłkiem. To głód fizjologiczny, a nie apetyt. Apetyt jest zwodniczy i wiele osób myli go z głodem. Zazwyczaj jest skutkiem właśnie tego MYŚLENIA. Myślimy zdecydowanie za dużo kiedy jesteśmy znudzeni i kiedy nie mamy nic ważnego do zrobienia, a wtedy nasze myśli dziwnym trafem mają tendencję do kierowania się w stronę kuchennych szafek. Bo przecież najlepszym sposobem, żeby umilić sobie czas, jest jedzenie. W ten sposób jemy więcej niż potrzebujemy i dokarmiamy naszą warstwę tłuszczyku na brzuchu. Żeby temu zapobiec, stań się zajętym człowiekiem.

 

 

3. Naucz się słuchać swojego żołądka – jedz wtedy, kiedy potrzebujesz i tyle, żeby być sytym, ale nie przejedzonym.

Wszystkie porady typu „jedz małe porcje”, „jedz co 3 godziny” albo co gorsza „nie jedz po 18” są tylko sztucznymi ograniczeniami i źródłem niepotrzebnego stresu. Skąd Ci wszyscy dietetycy wiedzą, czy po zjedzeniu serka wiejskiego będziesz głodny za półtora czy za trzy godziny? A może tego dnia nie masz akurat apetytu i najdzie Cię ochota na zjedzenie czegoś dopiero po czterech i pół godzinie? Jeśli zastosujesz się do zasady nr 2, będziesz dobierał wielkość i częstotliwość posiłków automatycznie. To odnosi się też to „ochoty na coś”. Kiedy mamy do wyboru na śniadanie bułkę pszenną albo dwie kromki pumpernikla i czujemy, że jeśli nie zjemy tej bułki to cała nasza egzystencja tego dnia straci sens, to nie zmuszajmy się za wszelką cenę, żeby w imię zdrowego jedzenia zjeść pumpernikiel. Po pierwsze, mimo tego, że białe pieczywo nie jest najlepszym źródłem energii z samego rana, to i tak ma w sobie sporo substancji odżywczych. A po drugie, spójrzmy prawdzie w oczy: jeśli nie zjesz tej bułki, to będzie za Tobą chodziła przez cały dzień i skończy się na tym, że skonsumujesz ją po prostu po śniadaniu. Pamiętaj, że ochota na coś oznacza, że organizm potrzebuje jakiegoś składnika, który jest właśnie w tym produkcie, na który mamy ochotę.

 

 

4. Wysypiaj się.

Krótszy sen równa się wyższy poziom kortyzolu, czyli większy apetyt, wolniejszy metabolizm, katabolizm mięśni i szybsze odkładanie się tłuszczu. Tego nie chcemy. Dodatkowo niewysypianie się jest przyczyną obniżonego poziomu leptyny, która odpowiada za regulację apetytu. Podwójna „korzyść”: dużo kortyzolu + mało leptyny = głód niedźwiedzia. I to takiego, który dopiero co obudził się ze snu zimowego i jeśli szybko nie znajdzie jakiegoś dużego ula, może zostać ostatnim obrazkiem, jaki po spotkaniu z nim zobaczymy w życiu. Ale można łatwo temu zapobiec – wystarczy pozwolić sobie się wyspać.

 

 

5. W pierwszej kolejności zmień jakość, a nie kaloryczność swojej diety.

Chociaż wcześniej napisałam, że bez bardzo zdrowej diety też można zyskać płaski brzuch, to zdrowe jedzenie na pewno nam w tym pomoże, chociażby ze względu na dużą ilość błonnika w zdrowej diecie, który reguluje pracę jelit i na dłużej syci. Trzymajcie się jednak z daleka od diet 1000 kcal, Dukana, South Beach i innych tego typu wynalazków. Diety mają to do siebie, że są tymczasowe, a większość z nich dostarcza mniej kalorii niż potrzebujemy. Organizm ma swoje zapotrzebowanie kaloryczne zależne od wagi i wzrostu i nie mamy na to wpływu. Jeśli to zapotrzebowanie nie zostanie zaspokojone, może się na nas obrazić i wyrażać to złym samopoczuciem albo, paradoksalnie, odkładaniem tłuszczu. To dlatego, że będzie myślał, że mniejsza podaż kalorii oznacza nadejście „złych czasów” i trzeba zacząć robić zapasy na czarną godzinę. Organizmu nie oszukasz. Zawsze upomni się o swoje, wcześniej czy później. Ludzie nie tyją ani nie sprawiają sobie oponki na brzuchu poprzez jedzenie tyle, ile trzeba, tylko przez złą jakość jedzenia i jedzenie zbyt dużo. Wystarczy tylko jeść mniej tłusto i wprowadzić do jadłospisu więcej owoców i warzyw. Tyle na początek wystarczy.

 

 

Wiem, że właśnie zaprzeczyłam prawie wszystkim możliwym zasadom zdrowego odżywiania, ale uważam, że żeby dobrze wyglądać nie potrzebna jest bardzo zdrowa dieta, chociaż niewątpliwie pomaga. W mojej opinii ładny wygląd nie łączy się ze zdrowiem. Więc tutaj musimy podjąć decyzję, czy chcemy tylko ładnie wyglądać, czy przy okazji chcemy też być zdrowi. Tak czy inaczej, powyższe wskazówki zadziałają tak, że po prostu zaczniesz chudnąć. Może to nie oznaczać od razu spalenie całego sadełka z brzucha, bo to nie Ty decydujesz, z której części ciała organizm spala tłuszcz. Ale pamiętaj, cierpliwość popłaca 🙂 Zresztą, nawet się nie obejrzysz kiedy oponka całkowicie zniknie – przecież jako zajęty człowiek masz teraz o wiele więcej ciekawych zajęć, które uprzyjemnią Ci oczekiwanie na wymarzony płaski brzuch 😀

 

Podsumowałabym to tak:

PŁASKI BRZUCH JEST PRZYJEMNYM SKUTKIEM UBOCZNYM SZCZĘŚCIA I ZDROWEGO ROZSĄDKU